Facebook Google+ Twitter

Konflikt potrzebny od zaraz

Zaczynam tracić nadzieję, że Donald Tusk uderzy kiedyś pięścią w stół i powie: - Panie prezydencie, o pier...ły kłócić się nie będziemy. Zdaje się, że wszelki konflikt zaczyna mu być, jak wcześniej PiS-owi, potrzebny. I to od zaraz.

 / Fot. Archiwum Kancelarii Prezydenta RP / lic. GFDLBańka narastała, narastała... aż w końcu pękła. Tak samo jak nasza wiara, że prezydent Kaczyński i premier Tusk wokół każdego sporu zdołają, choćby za pięć dwunasta, jakoś się dogadać. Nie miejmy złudzeń: tym razem się nie dogadali (choć próbowali na to poświęcić całe 32 minuty). I – niezależnie od tego, że w Brukseli zasiedli ostatecznie obok siebie – nie bądźmy naiwni, że którykolwiek z nich wyjdzie z tego z twarzą.

Właśnie został obalony mit, że magia Pałacu Prezydenckiego pozwala obydwu panom, o jakże różnych przekonaniach, na osiągnięcie porozumienia. Dotąd było tak: gdy źle się działo, Tusk podróżował do Belwederu i w kilka godzin wszystko było załatwione. Tak było jeszcze przed wyborami 2007, podczas kryzysu koalicji; potem – w kwestii traktatu lizbońskiego oraz szczytu unijnego w sprawie Gruzji.

Dziś już wiemy, że była to tylko gra pozorów. Zarówno premier, jak i prezydent stali się specjalistami w upublicznianiu i wyolbrzymianiu konfliktów, które tak naprawdę powinny być przedmiotem dyskusji w kuluarach. Zdaje się, że była nawet między nimi ustna umowa, kto jeździ na które szczyty. Zawarli ją chyba tylko po to, by przy najbliższej okazji o nią się pokłócić. Zdaje się jednak, że tym razem mocno przesadzili, bo rozpętali konflikt, w którym nie potrafią znaleźć kompromisu.

Albo nie chcą go znaleźć, bo w Polsce po 2005 r. konflikt – byle tylko z opozycją – stał się czymś szczególnie pożądanym. Zapoczątkował to rząd PiS, ale ostatnimi czasy i PO wykazuje podobną tendencję. Nieprzypadkowo jednymi z najbardziej rozpoznawalnych obydwu partii są Cymański i Niesiołowski, którzy dzień bez złośliwości pod adresem wroga uważają za dzień stracony. Utarczki słowne na szczytach władzy są może bardziej wyważone, ale równie jednoznaczne.

Cały problem polega jednak na tym, że im bardziej polityka się brutalizuje, tym mniej Kaczyński i Tusk są skłonni przystopować. Bo każdy z nich się boi, że ustępując w jakiejkolwiek kwestii, wyjdzie na mięczaka. Karuzela złośliwości kręci się więc coraz szybciej, a premier i prezydent „stawiają się” do przesady, chcąc pokazać wyborcom, jacy to są silni i nieustępliwi. To właśnie ich sposób na zdobywanie społecznego poparcia i sympatii. Wzajemny konflikt okazuje się zatem potrzebny tak jednemu, jak drugiemu, a wszelki kompromis byłby nie na rękę. Rzecz godna politowania, gdy mowa o tym, kto do kogo nie zadzwonił w sprawie wypadku CASY; rzecz znacznie gorsza, gdy idzie o ważniejsze sprawy, na przykład stanowisko Polski na unijnym szczycie.

Normalnie chciałoby się rzec, że „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Ponieważ jednak nikogo trzeciego – przynajmniej na razie – w polskiej polityce nie widać... to dwóch się bije i żaden nie korzysta. A Polska traci. Dowcipy i zakłady wśród europarlamentarzystów (kto przyjedzie z Polski – prezydent czy premier?), o których wspominała Anna Czerwińska z TVN, nie są przypadkiem. Kto wie, może kolejny z tych kawałów będzie brzmiał tak:

Ilu polityków z Polski trzeba, by wkręcić żarówkę? Czterech: prezydenta, premiera, szefa MSZ i ministra finansów. Dlaczego mimo to nie mogą wkręcić żarówki? Bo wszyscy czterej kręcą stołem, nie mogąc dogadać się, kto na ten stół powinien wejść i wkręcić żarówkę, a później pochwalić się przed publiką.

Może gdy panowie Kaczyński i Tusk nasłuchają się podobnych, drętwych (acz trafnie oddających sytuację) dowcipów od unijnych znajomych, nieco zmiękną. I wpadną na to, że butne „stawianie się” na pokaz w każdej sprawie nie zawsze wychodzi im na dobre. A już w szczególności nie Polsce, którą – ponoć – tak kochają.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

lepszymi bullterierami (okrteślenie Kurskiego) sa reżyser Kurski i propagator masturbacji Palikot

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety im bliżej do wyborów prezydenckich, tym gorzej. I nie ma co się łudzić, że nasi dozorcy zmiękną w najbliższym czasie. Nie bez powodu rozmawiamy o polskiej prawicy, a ta jak wiadomo musi najpierw sama siebie wykończyć , a potem to już zbuduje wszystko, nawet silne państwo i autostrady;)

+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.10.2008 08:06

Jakie to dziwne, w polityce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie dogadaja sie nigdy. Tusk chce zdobyc prezydenture, Kaczynski - przywrocic władze bratu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.