Facebook Google+ Twitter

Konflikt rodzi się w probówce - kilka słów o niezrozumieniu

Człowiek uczy się mówić w pierwszych latach życia. Rozmawiać - nieco później. Są jednak tacy, którzy nie zdobywają tej umiejętności nigdy. A nieznajomość zasad komunikacji to problem potrafiący zatruć życie i nam, i naszym rozmówcom.

Domena publiczna / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:%D8%A3%D9%86%D8%A7%D8%A8%D9%8A%D8%A8_%D8%A7%D8%AE%D8%AA%D8%A8%D8%A7%D8%B1.jpg&filetimestamp=20080201182W związku z tym nie lubię wypowiadać się na tematy jątrzące opinię publiczną z siłą rany postrzałowej. Czuję opór nawet przed zwykłym, codziennym pokazywaniem swojego zdania. To nie lenistwo czy tchórzostwo. Raczej instynkt samozachowawczy. I może rodzaj fobii o lekkim nasileniu. Jak nazywa się ta przypadłość? To najprawdopodobniej uraz do Zatkanych Uszu.

Zatkane Uszy – a cóż to za czort? To nic innego jak symbol zamknięcia na argumenty drugiej strony i nieumiejętność widzenia z więcej niż jednej perspektywy. Syndrom Zatkanych Uszu objawia się najczęściej w sprawach dotyczących życia przeciętnego obywatela lub uściślając - życia w ogóle. A jeszcze konkretniej - życia, które nie otrzymało jeszcze przywileju zaistnienia. Sprawa zapłodnienia in vitro to jeden z klasycznych przedmiotów narodowej kłótni. Dlaczego poruszając problem niezrozumienia piszę o tej właśnie kwestii? Tak jak to często bywa, zadziałał przypadek. Rozmowa, której równie dobrze mogło nie być, ale jednak miała miejsce i dała taki, a nie inny efekt - w postaci tekstu.

Całą sytuację można zatytułować krótko: "Jeden nie zrozumiał drugiego". Tym drugim okazałam się ja. Pierwszym zaś - znajoma ze studiów. Kobieta jakich wiele - sympatyczna, bezkonfliktowa, na oko: „równa babka”. O, jakże złudne bywają pozory. I jak łatwo umościć się w ułożonym z nich posłaniu. Otóż owa znajoma wciągnęła mnie całkiem niedawno w następującą wymianę poglądów:

Znajoma: - Nigdy nie zgodzę się na refundację in vitro. Ba, to w ogóle nie powinno się odbywać.
Ja: - Ale dlaczego? Przecież to użycie materiału genetycznego biologicznych rodziców. Moment zapłodnienia poza ciałem matki, ale potem wszystko idzie naturalnie.
Znajoma: - Jak chcą mieć dzieci, to niech pójdą do domu dziecka. Tyle dzieciaków nie ma rodziny. Niech pójdą i wybiorą sobie takie, które im pasuje!
Ja: - Porównujesz te dzieci do produktów z witryn sklepowych.
Znajoma: - Ale co to za dziecko z probówki! Wybryk natury!
Ja: - Nie każdy jest w stanie pokochać cudze dziecko. Refundacja? Ok, jest zbędna. Ale samo zapłodnienie in vitro nie jest niczym złym...
Znajoma: - To nienormalne. Jesteś katoliczką!?
Ja: - Nie…
Znajoma: …-To było tylko tak, pytanie retoryczne... Nie miałaś na nie odpowiadać!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 17.03.2009 19:47

Duży plus za podjęcie tematu i za zdroworozsądkowe potraktowanie.

Moje zdanie też jest przez sporo ludzi obierane jakbym co najmniej jakimś mordercą był.
Otóż to że katolikom nie wolno wcale nie musi oznaczać że np protestantom nie wolno i odwrotnie bo niby jakim prawem jedna grupa ludzi wierząca w swoje baśnie może zabronić coś innej grupie ludzi wierzącej w inne baśnie lub nie wierzącej w żadne? to są objawy państwa wyznaniowego i jest mi na prawdę obojętne czy będą to muzułmanie czy katolicy.
Nikt nie ma prawa zmuszać mnie do zachowania się według jego prywatnych zasad.

Co do samego in vitro na dziś sam nie mam zdania gdyż nie dane mi było (na szczęście) stanąć przed takim wyborem.
Jeśli kiedyś tak się stanie (oby nie) to każdy postronny (w tym państwo) kto stanie przeciw mojej decyzji będzie musiał się liczyć ze znacznymi stratami w ludziach po swojej stronie. Jest parę fachów w których udało mi się zdobyć całkiem niezłe wykształcenie a umiejętność zabijania jest jednym z nich (z użyciem narzędzi lub bez).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.