Facebook Google+ Twitter

Konflikt w Falcku wystraszył pacjentów

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-10-29 16:15

Szefowie Falcka Krzysztof Waszkiewicz i Beata Gąsior zapewniają, że pacjenci nie mają powodu do obaw

 / Fot. Dziennik ZachodniMieszkańcy 70-tysięcznego powiatu krapkowickiego są pozbawieni opieki pogotowia ratunkowego - taka wiadomość zelektryzowała w sobotę całą Polskę. Dyrekcji firmy Falck, która odpowiada tam za ratownictwo medyczne, nie udało się zatrzymać kilkunastu pracowników, którzy dwa tygodnie wcześniej złożyli wypowiedzenia.

- Informacja o braku opieki była nieprawdziwa - twierdzi Beata Gąsior, regionalny (na województwa śląskie i opolskie) dyrektor Falcka. - Ściągnęliśmy innych pracowników i grafiki były obsadzone. Straszenie ludzi przez media było nieodpowiedzialne.

Także dyrektor opolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia Kazimierz Łukawiecki zachował spokój, bo zapewniono go, że Falck sobie poradzi.

- Według moich informacji pacjenci byli bezpieczni. Ale na wszelki wypadek w poniedziałek wysyłamy tam zespół kontrolny - mówi.

Czy odejście z pracy większości pracowników krapkowickiego pogotowia zagraża pacjentom? Firma Falck, która odpowiada za ratownictwo medyczne na tym terenie, zapowiada, że sobie poradzi. Pracownicy, którzy porzucili firmę, nie są tego tacy pewni. - Zobaczymy - mówi Błażej Krawiec, jedna z 17 osób, które odeszły.

Falck uchodzi za potentata na medycznym rynku. Firma, która wyspecjalizowała się w ratownictwie medycznym, zatrudnia w całym kraju około 2 tysięcy pracowników. Na Opolszczyźnie przejęła obowiązki pogotowia w kilku powiatach: Strzelcach Opolskich, Krapkowicach. Kędzierzynie-Koźlu, Kluczborku i Prudniku. Nie obyło się bez protestów publicznej służby zdrowia (gdy Falck wchodził na rynek, bardzo buntowała się Wojewódzka Kolumna Transportu Sanitarnego). Falck nie zawsze miał też dobrą prasę - rok temu pisano o zastrzeżeniach Sanepidu. Tym razem opinię publiczną poruszyła sprawa masowych wypowiedzeń, jakie złożyli pracownicy Falcka w Prudniku i Krapkowicach. Ci pierwsi wycofali wypowiedzenia (nie wiadomo jednak, czy wszyscy zostaną z powrotem przyjęci). W Krapkowicach wypowiedzenie cofnął tylko jeden ze zbuntowanych pracowników, kilkunastu pozostałych od soboty już nie pracuje.

- Zarabialiśmy na rękę około tysiąca złotych - opowiada jeden z nich, Błażej Krawiec.- Chcieliśmy dostać 1.800 złotych netto. Potem ograniczyliśmy żądania do 300 złotych podwyżki brutto. Ale i na to dyrekcja nie poszła. Dlatego odeszliśmy. Ludzie, którzy ratują cudze życie i nieraz sami ryzykują swoje, pędząc do wypadków, nie mogą pracować za takie głodowe pensje.

Beata Gąsior, regionalny dyrektor Falcka, tłumaczy, że firma nie mogła dać żądanych podwyżek. Ustawa z lipca 2006 roku o podwyżkach dla personelu medycznego nie objęła firm, które w pierwszej połowie 2006 roku nie miały bezpośrednich umów z NFZ-em. A Falck w Krapkowicach ma taką umowę dopiero od stycznia 2007 roku. Mimo to część podwyżki firma wypłaciła wcześniej z własnych środków.

- Ale na dodatkową podwyżkę nas teraz nie stać. Tłumaczyliśmy pracownikom, że nie mogą stawiać nas pod ścianą na dwa miesiące przed końcem roku, gdy nie znamy jeszcze wysokości kontraktu na przyszły rok - tłumaczy dyrektor Gąsior.

- Gdybyśmy ulegli presji i dali pieniądze tylko personelowi w Krapkowicach, to skrzywdzilibyśmy pracowników w innych powiatach dodaje Krzysztof Waszkiewicz, który odpowiada w opolskim Falcku za sprawy medyczne.

Według dyrektor Gąsior, nie ma żadnego zagrożenia dla zdrowia pacjentów.

- Wszczęliśmy nowy nabór - zapowiada. - W razie potrzeby ściągniemy ludzi z innych ośrodków. Ratownik w Otwocku, Łodzi czy Krapkowicach ma te same zadania.

- Zobaczymy, czy sobie bez nas poradzą - komentuje Błażej Krawiec. - Nie ściągną ludzi z innych miast, bo osłabią tamte zespoły. Poza tym ludzie z zewnątrz nie znają topografii terenu.

NFZ został zawiadomiony, że Falck sobie poradzi, ale i tak wysyła dziś do Krapkowic zespół kontrolny.

Falck wygrał

Kazimierz Łukawiecki. dyrektor NFZ w Opolu:

- Firma Falck odpowiada za ratownictwo medyczne na terenie powiatu krapkowickiego, bo wygrała ogłoszony przez nas konkurs. Miejscowy ZOZ też do niego przystąpił, ale okazało się, że wprowadził nas w błąd, bo nie spełniał stawianych przez na wymagań. Chcieliśmy dać mu szansę, dlatego unieważniliśmy pierwszy konkurs i ogłosiliśmy drugi. I ponownie wygrał Falck. Teraz firma musi się wywiązywać z podpisanej z NFZ umowy. To, że jest w niej spór płacowy, w żadnym wypadku nie może się odbić na bezpieczeństwie pacjentów. I tego z pewnością dopilnujemy.

Natomiast jasne jest dla mnie, że problemy Falcka z wypłatami dla personelu nie do końca są zawinione przez firmę. Ustawa, która gwarantowała pracownikom opieki medycznej pieniądze na podwyżkę, została tak niefortunnie skonstruowana, że Falck z Krapkowic tych ekstrapieniędzy na podwyżki nie dostał.
Marek Świercz

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Marcin
  • Marcin
  • 27.11.2011 01:16

Krzystof, a na podstawie czego wnioskujesz, że nie mają "warunków", przecież kontrakty zdobywa się na podstawie zdobytych punktów, świadczących o jakości warunków o których mówisz... Co jak co, ale sprzęt należący do Falck to raczej dobrze wyposażone, nowe karetki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
krzysztof
  • krzysztof
  • 13.09.2011 22:42

UWAżAJCIE !! nikt tu nie myśli o pacjentach tylko rzad PO znalazl dobry interes jak zgarnąć ogromną kasę, zabierają pogotowia ratunkowe publicznym zakładom zdrowia a przydzielają firmie falck którą sami rządzą, mimo że nie mają warunków do prowadzenia takiego pogotowia o dziwo jakimś cudem wszędzie wygrywają przetarg... ludzie nie dajcie się oszukiwać

Komentarz został ukrytyrozwiń
ROBERT SZ
  • ROBERT SZ
  • 25.06.2011 19:04

OSZUSTWO! UWAŻAJCIE NA FIRMĘ FALCK!!!!!!!!!! !!
ICH PRAKTYKA JEST TAKA: zamieszczają ogłoszenie, że szukają ratowników i pielęgniarki ratunkowe do pracy w renomowanym pogotowiu, obiecują pracę i złote góry PRZED przystąpieniem do przetargu, aby wykazać, że POSIADAJĄ grupę specjalistów zdolną do objęcia funkcji w tymże pogotowiu (a wcale nie mają zamiaru zatrudniać, robią to po to ABY WYGRAĆ PRZETARG!!!!!!) i tym samym zapewnić sobie wygraną w przetargu. Po wygraniu przetargu PRZEJMUJĄ pracowników z pogotowia, które jeździło na danym terenie, a rekrutowanych "wystawiają do wiatru". Jest to EWIDENTNE OSZUSTWO! osoby w ten sposób oszukane proszę o zgłaszanie się na policję, tak jak ja to zrobiłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.