
To, co mówi król hazardu, może potwierdzać wersję szefa CBA Mariusza Kamińskiego, że do przecieku doszło podczas rozmowy współpracownika byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego Marcina Rosoła z córką Sobiesiaka w kawiarni Pędzący Królik. Sobiesiak zeznał, że "w czasie spotkania w sierpniu 2009 Marcin Rosół, z tego, co mówiła córka, zasugerował jej, że ponieważ są donosy na jej tatusia, to lepiej, żeby nie startowała [do Totalizatora Sportowego - red.]". - Tyle że te zeznania celowo zostały opisane w sposób sensacyjny. Słowa zostały wyrwane z kontekstu - twierdzi w rozmowie z "Polską" Sławomir Neumann z PO. - Kiedy zderzy się je z zeznaniami Rosoła z prokuratury, które też już komisja ma, nie wygląda to już tak apetycznie. No, ale przecieka tylko to, co ma przeciekać - mówi Neumann.
Na początku ubiegłego tygodnia w tajnej kancelarii komisji pojawiły się zeznania i Sobiesiaka, i Rosoła. Pod koniec tygodnia zaś "Rzeczpospolita" opublikowała te pierwsze. Skąd je miała? Prokuratura broni się i wskazuje jako źródło przecieku komisję. A członkowie komisji z opozycji i koalicji rzucają podejrzenia na siebie wzajemnie. A fakty? Wiadomo, że stenogramy przeczytało tylko dwóch śledczych: Zbigniew Wassermann z PiS i Bartosz Arłukowicz z Lewicy. Ale też trzech asystentów członków komisji, w tym współpracownik Sławomira Neumanna z PO. Śledztwo w sprawie tego przecieku ma prowadzić prokuratura, choć nie wiadomo jeszcze, która z jej jednostek. Na razie trwa więc tylko polityczne dochodzenie.
- Są ludzie, którym ta komisja nie jest na rękę, którzy zrobiliby wiele, by utrudnić jej działanie. Jacy? Żadnych podejrzeń nie będę rzucał - mówi Bartosz Arłukowicz. Wassermann idzie jeszcze dalej. Sugeruje, że przeciek - niezależnie czy z komisji, czy z prokuratury - poszedł ze strony PO, bo to jej zależy, by zdyskredytować wiarygodność członków komisji tak, by był pretekst, żeby nie dostarczać jej materiałów niezbędnych do śledztwa. - To absurdalne - przekonują z kolei politycy PO i dowodzą, że przeciek był na rękę opozycyjnym śledczym, którzy szukają haków na ich zamieszanych w aferę kolegów.
Trwa polityczne dochodzenie: czy w komisji badającej przeciek bardziej przecieka PiS czy PO
Na razie jedno po przecieku wydaje się nieuniknione: przed komisją będą musieli powtórnie stanąć główni bohaterowie afery hazardowej: Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki, którzy mieli lobbować na rzecz właścicieli jednorękich bandytów. - Będą wnioski o ich powtórne przesłuchanie - mówi Wassermann. Podobnego wniosku nie wyklucza też Arłukowicz choć zaznacza, że ostateczną decyzję podejmie po wszystkich zaplanowanych przesłuchaniach i zapoznaniu się z dokumentami.
Na tym jednak nie koniec. Śledczy z PiS zapowiada też, że pojawi się wniosek o konfrontację przed komisją między premierem Donaldem Tuskiem a byłym szefem CBA Mariuszem Kamińskim. O tym, że takie zderzenie będzie zasadne, było wiadomo już od początku prac komisji. Zeznania Tuska i Kamińskiego na temat dwóch ich spotkań dotyczących akcji CBA zasadniczo się różnią.
Więcej na
polskatimes.pl