Dziś panie, w sporej liczbie, bo aż w 3-tysięcznym hufcu, zgromadziły się, aby omawiać swoje sprawy. Ale czy aby na pewno wyłącznie swoje i czy takie zgromadzenia nie stwarza podstaw do obaw o przestrzeganie praw człowieka?
Już sam tytuł, jakim był opatrzony news na temat kongresu na jednym z portali, mianowicie „mężczyznom wstęp wzbroniony”, oraz podana przez telewizję informacja, że na kongres panowie nie są wpuszczani, wzbudziły moje obawy. Portal pozwolił sobie w odniesieniu do mężczyzn na prowokacyjne hasło, kojarzące się z nazistowskimi zakazami wstępu dla Żydów. Co prawda organizatorzy kongresu za tytuły prasowe nie odpowiadają, jednak panująca na świecie atmosfera, która każe takie tytuły traktować z przymrużeniem oka, już sama w sobie wiele mówi o wymaganych postawach. Wyobraźmy sobie Państwo, co by się stało, gdyby zorganizowano kongres tylko dla mężczyzn, tylko dla białych, tylko dla heteroseksualistów czy też tylko dla Polaków.
Same organizatorki są zresztą nie wiele lepsze od owego tytułu. Każda z cytowanych przez media mówczyń zachęcała do wzajemnego wspierania się przedstawicielek damskiej płci, a więc do różnego traktowania osób ze względu na ich płeć, do dyskryminacji mężczyzn. Oto kilka przykładowych cytatów, odnośnie tego selektywnego traktowania osób ze względu na ich płeć, w których padają stwierdzenia bardzo niebezpieczne a zupełnie niezauważane:
„Różnimy się poglądami, ale mamy do załatwienia wspólne sprawy. Nie załatwimy ich bez kobiecej solidarności” – mówiła jeszcze dość eufemistycznie Magdalena Środa "Kobieca solidarność - wciąż obśmiewana i demaskowana jako fikcja - jest naszym obowiązkiem"(wytłuszczenie moje - A.H.) – w wystąpieniu inauguracyjnym naciskała Maria Janion; „Potrzebna jest codzienna solidarność kobiet - w pracy, w szkołach, w towarzystwie i w każdej sferze życia” (wytłuszczenie moje - A.H.) – porywała do boju Małgorzata Niezabitowska. W pracy, szkole, towarzystwie i każdej sferze życia, czyli totalnie, dyskryminacja mężczyzn ma zdaniem uczestniczek Kongresu stanowić zasadniczy i być może jedyny element totalnej, „obowiązkowej”, ideologii, którą kobiety będą stosowały w każdej dziedzinie życia…