Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11824 miejsce

Kongres świadków Jehowy w Legnicy

"Trwaj przy Jehowie" - pod takim hasłem odbywa się w Legnicy kongres świadków Jehowy z regionu jeleniogórskiego, wałbrzyskiego i legnickiego.

1 z 14 Następne zdjęcie
Zdjęcie: Na stadionie miejskim przy Alei Orła Białego... Fot. Mariusz Witkowski
Na stadionie miejskim przy Alei Orła Białego... Fot. Mariusz Witkowski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (26):

Sortuj komentarze:

Karol
  • Karol
  • 21.04.2012 17:18

SJ są amerykańską sektą! Powstali ok. 1870 r., a jako SJ dokładnie w 1931... Są w lit. polskiej dobre opracowania na ich temat. Ja bym polecał ksiazki o.Elizeusza Bagińskiego, karmelity. Np. 'Co katolik powinien wiedzieć o Swiadkach Jehowy' (wydanie 2 jest z 2011 r.) albo 'Siewcy kąkolu' (ukazala sie w tym roku jako wydanie 3). Tam jest wszystko, co powinniśmy wiedzieć o nich...
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powodzenia życzę i szczerości serca - nie, zebym w nią wątpił, ale mamy diametrialnie inne spjrzenie na pewne sprawy. Jednak w moim rozumieniu rzeczywistości jest akceptacja także na pana postawę życiową, w sensie religijnym także. Nie zamierzam pana "nawracać", bowiem wiem, że ŚJ zostają ludzie o specyficznej konstrukcji psychicznej, nie oceniam tu jej jakości, niemniej wiem z doswiadczenia, że wszystko odbywa się w człowieku.
To, czy pan dojrzeje do odejścia ze ŚJ czy nie, to kwestia wzrostu duchowego. Jedni go osiągają, inni nie. Dla mnie to oczywiste, niemniej pocieszające w mym rozumieniu jest obietnica Chrystusa że, o ile jest się szczerym, to On doniesie człowieka do "mety" na własnych ramionach. Zatem: jeszcze raz szczerości zyczę i pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Re: @Marek Młynarczyk

Panie Marku - zaskoczenia odpowiedziami nie było po obu stronach... :-)

Przykładowo: gdy ktoś w zarzutach przeciw Świadkom zapędzi się za daleko, a potem zorientuje, że nie da rady obronić swoich tez - wie Pan, co robi niemal z reguły?
Stosuje jedną z prostych erystycznych zagrywek > http://pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka#Metody_erystyczne_.28wed.C5.82ug_Schopenhauera.29 , np. tę nr 15, twierdząc, że został źle zrozumiany.
Co jednak, jeśli dyskutant podejmie rękawicę? W tym przypadku: jeśli Pana 'niezwykle prosty tekst' w komentarzu dotyczącym Świadków Jehowy zawierał pytanie o winę za czyjąś śmierć, to jak powinien odebrać takie pytanie niezwykle prosty czytelnik?
Proszę mi wyraźnie wskazać, co z mojej strony było nadinterpretacją: nie poprzez zasłanianie się twierdzeniem, że akurat zaatakowała Pana potrzeba zadania pytania 'natury ogólnie moralnej' - i akurat w takim kontekście.
Proszę wyjaśnić konkretnie, dlaczego Pan o to zapytał - o czyją winę, za czyją śmierć Panu chodzi, i dlaczego odpowiedź chce Pan usłyszeć od Świadków?
Oczywiście, nie musi Pan nic wyjaśniać; ja bowiem nie boję się "dorabiania mi gęby".

Co do związku Biblii z wybawieniem - na jeden Pana werset mógłbym podać kilkadziesiąt, ale po co, skora nie jestem przekonany, że jej treść jest dla Pana autorytatywna? Czytanie jej jest istotnie "pożyteczne", tak samo jak "pożyteczne" dla każdego człowieka jest ocalenie życia... :-)

Czyniony mi zarzut 'nieczytania ze zrozumieniem' jest obosieczny: widać Pana komentarz nie był dość zrozumiały, choć deklaruje Pan go jako 'prosty'.
To samo dotyczy dufnego przekonania o "iluzji" współdyskutanta: Pana słowo przeciw mojemu, kto z nas dwu ulega iluzjom.
Jeśli jednak Pan już pyta (po 30 latach rozmów ze Świadkami) na czym polega prawdziwa wykładnia Pisma, to odpowiem jak najkrócej i zgoła nieodkrywczo.
Uznawanie Pisma za natchnione oznacza, że nie może ono być wewnętrznie sprzeczne, jak też nie może być sprzeczne z rzeczywistością; toteż przyjmując Pismo za kompletną, wiarygodną całość, Świadkowie objaśniają Biblię Biblią, harmonizując powiązane tematycznie wersety, oglądając je w kontekstach bezpośrednich i w pankontekście.

Dalej: "nie podważam Biblii jako 'natchnione Słowo Boże' bo w ogóle się na ten temat nie wypowiadałem" - pisze Pan o swym poprzednim komentarzu, w którym czytam: "szukacie Boga w Biblii. Sęk w tym, że On się tam nigdy nie schował". Proszę darować, ale dla mnie wygląda to na tzw. ambisentencję > http://portalwiedzy.onet.pl/102490,,,,ambisentencja,haslo.html . A, i jeszcze pisał Pan, że 'żadna organizacja religijna nie posiadła prawidłowej interpretacji' Biblii. Uznawać, że Pismo jest natchnione, ale tak, żeby nikt nigdy nie pojął, po co zostało spisane - oto logika, której poziom jest dużo wyższy, niż sięgam.

Jeszcze raz Pan o Franzu...
Jak gdyby Pan uznał za niebyłe, com napisał zaledwie jeden post wyżej. Gdybym był złośliwy, prosiłbym teraz o czytanie moich prostych komentarzy ze zrozumieniem. Powtórzę po raz ostatni: zna Pan JEDNĄ wersję i przyjął ją od razu za pewnik. Proszę sobie wyobrazić sędziego, który - nie słuchając nikogo innego - uważa zeznania oskarżonego za jedyny dowód w sprawie. Sapienti sat.

"Pranie mózgu" jest funkcjonującym w języku polskim określeniem, o znaczeniu - jak sądzę - raczej ogólnie znanym, dlatego nie czułem się w obowiązku objaśniania go.
Co do dat, w Biblii są jak najbardziej, co więcej - niejeden opis pozwala identyfikować jednoznacznie rok wydarzenia harmonizującego chronologię świecką i biblijną. Przykład "z brzegu": Łukasza 3:1-2 > http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Łk+3%3A1-2%0D%0A&bible=bg&bible=bt&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 . Pańskiego błagania oczywiście wysłuchuję, nie ciągnąc dalej wnioskowania, co takiego wynika z dat, występujących w Biblii na przekór oczekiwaniom.

No i oczywiście, może Pan do mnie pisać per "ty"; chodziło mi jedynie o niefortunność generalizowania.
Przykładowo, gdybym napisał: "Wy, ateiści, to zawsze (...)" itp. itd.
Proszę darować ewentualne niezamierzone dotkliwości.

P.S.
Jestem człowiekiem, który nie myli posiadania racji z posiadaniem ostatniego zdania.
Ponieważ wystarczy mi racja - w niniejszym wątku kończę moje komentarze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzi pan, swoją odpowiedzią nijak mnie pan nie zaskoczył.
Zacznijmy od cytatu ze mnie:
"- pytanie zasadnicze: jaka jest moralna i etyczna różnica między kimś, kto jest winien śmierci jednej czy kilku (kilkuset) osób, a tym, kto jest winien śmierci milionów? " - to jest pytanie natury ogólnie moralnej, proszę nie doprawiać mi więc gombrowiczowskiej gęby. Zatem to: "Zaś konsekwencje publicznego pomawiania kogokolwiek bez dowodów - mam nadzieję - są Panu znane." - uważam za chybiony wyraz nadinterpretacji, zresztą niezwykle prostego, tekstu.
Widzi pan, czytanie Biblii jest wedle niej samej "pożyteczne" nie zaś "konieczne".
Pana słowa "Błąd logiczny, jaki Pan łaskaw jest popełniać, to wniosek, że jeśli istnieją fałszywe wykładnie Pisma, to nie może istnieć prawdziwa." - świadczy o tym, że nie czyta pan ze zrozumieniem moich prostych komentarzy. Proszę sprecyzować w takim razie co to według pana jest "prawdziwa wykładnia Pisma" - a ja panu potem w prostych słowach wyjaśnię iluzję w jakiej pan żyje.
Proszę nie odebrać tego jako złośliwość, niestety nadinterpretacja jest w pana przypadku typowa dla dyskusji ze ŚJ. Proszę przeczytać o czym piszę w poprzednim komentarzu i zauważyć, że:
- nie ma tam inputowanej "aluzji" a jedynie pytanie natury ogólnej
- nie podważam Biblii jako "natchnione Słowo Boże" bo w ogóle się na ten temat nie wypowiadałem
- Franz był członkiem Ciała Kierowniczego - odszedł z pobudek moralnych, i to jest istotne, ponieważ jego wątpliwości dotyczyły działalności Organizacji a nie "upadku w wierze"
- nie wspominałem o "praniu móżgu" :) - skąd to?
Nie ma sprawy, mogę pisać nawet per " ty", jeśli to panu nie przeszkadza. Ja tych lat nie straciłem, drogi panie, analizy tez były i powiem tak: w ciągu zaledwie tych 30 lat pewne interpretacje Pisma uległy u pana współbraci zmianie (nie używam "Wy" :), inne są nadal zmieniane, choćby kolejne proroctwa końców świata. I błagam, niech mnie pan nie przekonuje, że wywiedzenie kolejnych konkretnych dat, których w Biblii po prostu nie ma, na podstawie li tylko skakania po cytatach i traktowania Biblii jak w "Kodzie Leonarda" nie jest prorokowaniem. Obaj wiemy, że Biblia pisze wyraźnie, jak rozpoznać prawdziwego proroka i ilu będzie fałszywych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Re: Marek Młynarczyk

Dziękuję za szczerą odpowiedź.
Przeczytania jej nie uważam za stratę mojego czasu, podobnie jak poświęcenia go na odpowiedź; szkoda, że ma Pan inne doświadczenia.
Ujawniła ona, gdzie w istocie leży "problem" - na szczęście nie mój. Jest nim, jak to Pan ujął, 'szukanie Boga w Biblii', który zdaniem miliardów ludzi natchnął tę księgę i zawarł w niej niezbędne do godnego i szczęśliwego życia informacje.
Jak rozumiem, Pana zdanie odrębne w tej kwestii determinuje ogląd innych spraw.
Np. jeśli to Biblia wskazuje, czym różni się religia prawdziwa od fałszywej - wypada mieć pretensje albo do owych religii, że pasują do biblijnego opisu, albo do natchnionego tekstu, że śmie być tak jednoznaczny.
To, co - jak Pan pisze - śmieszy Pana, mogłoby i mnie, gdybym był nietaktowny. A konkretnie Pańskie przekonanie o własnej spostrzegawczości oraz jej braku u Świadków, i to gremialnym; zwłaszcza w kwestii biblijnego zdefiniowania religijnej prawdy i fałszu.

Aluzja do (jakoby) bycia 'winnym śmierci' kogokolwiek zabrzmiała mocno, choć niekonkretnie, jak zwykle w podobnych przypadkach: nie wiadomo kto, kogo i kiedy miałby uśmiercać.
Gdybym chciał się tego "uczepić" zapytałbym, czy ma Pan na to dowody, a jeśli tak - dlaczego nie powiadamia Pan odpowiednich organów.
Zaś konsekwencje publicznego pomawiania kogokolwiek bez dowodów - mam nadzieję - są Panu znane.

Pan znów o owym R. Franzu i jego wersji...
A co powiedziałby Pan o kimś, kto decyzją samego Jezusa był jednym z 12 jego najbliższych współpracowników, a wśród nich szczególnie zaufanym - skarbnikiem?
Takie wcześniejsze przywileje nie tylko nie tłumaczą, ale wręcz obciążają kogoś, kto okazał się ostatecznie nielojalny (w tym przypadku Judasz Iskariot).
A zna Pan wersję drugiej "strony"? Czy aby nie jest Pan zatem zbyt bezkrytyczny wobec jednych, a krytykancki wobec drugich? (Jak Pan sam wcześniej pisał - "taki dualizm moralny"...)

Co do różnych i zmiennych interpretacji Biblii, prochu Pan nie odkrył. Sama Biblia o tym wszak mówi ostrzegawczo (np. 2 Pt 3:16 > http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=2P+3%3A16&bible=wh&bible=bg&bible=bt&bible=bw&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0 ).
Błąd logiczny, jaki Pan łaskaw jest popełniać, to wniosek, że jeśli istnieją fałszywe wykładnie Pisma, to nie może istnieć prawdziwa.
Ale to - oczywiście - Pana suwerenna decyzja. Podpowiem jeno, że może Pan zawsze, nic nie tracąc a zyskując wiele w wymiarze duchowym - decyzję własną co do nieuznawania Biblii za natchnione Słowo Boże - zmienić.
I to bynajmniej nie pod wpływem jakiegoś "prania mózgu", ale rzetelnej i szczerej osobistej analizy Pisma, w której wszak chętnie Świadkowie pomogą.
Mówiąc nieco żartem - wówczas owe '30 lat polemik' przez Pana wspomnianych nie okaże się straconych...

P.S.
Udziela Pan swym wpisem odpowiedzi mnie - konkretnej osobie. Dlatego uważam, że używany przez Pana nagminnie zwrot "Wy" stanowi nieuprawnione uogólnienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tam bardzo miło wspominam pochody pierwszomajowe! Brałam udział jako dziecko. A także w liceum, nawet raz szturmówkę niosłam, to była zabawa!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może to to przeniesienie. Autorzy uznali, że człowiek rygorystycznie przestrzegający zasad własnej religii musi być nieszczęśliwy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja też tego nie rozumiem. Pewnie odnoszą się do aktywności pisanej Autora, a nie do zdjęć. Zgadłem? :)
A tak na marginesie: polecam zdjęcia z parad i zgromadzeń państwowych w Pjongjang, albo spotkań z Tatą Słoneczkiem. Mogą być też swojskie klimaty: pochody pierwszomajowe w PRL i takie tam. Jacy oni wszyscy uśmiechnięci byli!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie rozumiem czemu reakcją na tą galerię była krytyka Świadków Jehowy. Przecież to zdjęcia, autor nie nawraca nas na siłę.
Zdjęcia są fajne, widać, że ludzie obecni na tym Kongresie są pogodni, zaangażowani, nie wyglądają na nieszczęśliwych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Re:@doulos achreios
Krótko, bo z doświadczenia wiem, że to strata czasu:
- prawie 30 lat styczności ze ŚJ - godziny dyskusji i polemik - oto moje doświadczenie.
- wytykanie bubli to fakt - choćby sławetne ulotki informujące jak odróżnić "religię prawdziwą" od "fałszywej". To co mnie w tym najbardziej śmieszy, to to, że Wy też wypełniacie wszystkie znamiona tej ostatniej. Tylko nie chcecie tego zauważyć.
- pytanie zasadnicze: jaka jest moralna i etyczna różnica między kimś, kto jest winien śmierci jednej czy kilku (kilkuset) osób, a tym, kto jest winien śmierci milionów?
- Raymond Franz był przez wiele lat członkiem Ciała Kierowniczego najwyższego organu Świadków Jehowy. Nie jest to więc "Kryzys sumienia" byle kogo
-Biblia była i jest narzędziem w rękach wszelakich Organizacji - i jest oczywiste, że żadna z nich NIGDY nie posiadła jej prawidłowej interpretacji, czego powinien pan być świadom, jeżeli zna pan ewolucję wykładni Biblii dokonywanej przez Ciało Kierownicze ŚJ. Lubicie się ścigać na cytaty biblijne i w tym widzicie wymiar swej wiedzy o Bogu. Jest pan z pewnością wierzący, tego nie neguję, niemniej u podstaw wszelkich Organizacji Religijnych z kręgu około biblijnego popełniany jest ten sam błąd.
Mówiąc wprost i nawet nieco prostacko - szukacie Boga w Biblii. Sęk w tym, że On się tam nigdy nie schował. To co znajdujecie, jest tylko odbiciem waszego indywidualnego stanu ducha. Zły znajdzie Boga złego, złośliwy - złośliwego, żądny kary - karzącego, mściwy - mściwego. I każdy znajdzie świetne umotywowanie i udowodni swój obraz Boga skacząc po cytatach jak, nie przymierzając, małpa po bananowcu.
Brawo! Jednak jedyne czego tym skakaniem dokona, to uzyskanie umocowania biblijnego swej pokrzywionej postawy wobec bliźnich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.