Pozycja materiału w rankingach:
Po wielomiesięcznym sporze politycznym Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił ustawę o podniesieniu limitu długu publicznego. W ten sposób zażegnane zostało niebezpieczeństwo, że rząd federalny nie będzie mógł dalej finansować deficytu budżetowego.
Kompromis, wypracowany w negocjacjach między liderami partyjnymi w Kongresie (przede wszystkim spikerem Izby Reprezentantów Johnem Boehnerem, liderem większości demokratycznej w Senacie Harrym Reidem oraz liderem senackich Republikanów Mitchem McConnellem) i Białym Domem, został przyjęty w poniedziałek przez Izbę Reprezentantów, a we wtorek przez Senat. Prezydent Obama podpisał ustawę w ciągu kilku godzin po głosowaniu w Senacie.
Jeżeli taki projekt zostanie uchwalony lub jeżeli Kongres przyjmie i prześle stanom do ratyfikacji poprawkę konstytucyjną wymagającą zbilansowania budżetu federalnego w czasie pokoju, limit zadłużenia zostanie ponownie podniesiony o 1.5 bln dolarów. W przeciwnym wypadku wzrośnie on o 1.2 bln dolarów, ale zostaną wprowadzone automatyczne cięcia budżetowe, które dotkną zarówno wydatki obronne, jak i wewnętrzne (w tym te na ubezpieczenia zdrowotne emerytów i pomoc socjalną). Mechanizm ten ma skłonić kongresmanów obu partii do porozumienia w sprawie redukcji deficytu.
Projekt jest w dużej mierze sukcesem republikanów, którym udało się zwyciężyć w najbardziej spornej kwestii - podniesienia podatków. Do czasu zawarcia porozumienia prezydent Obama i demokraci stali na stanowisku, że musi ono obejmować nie tylko redukcję wydatków, ale wzrost podatków, przynajmniej dla najbogatszych Amerykanów. Z kolei republikanie przeciwni byli jakiemukolwiek zwiększaniu obciążeń fiskalnych. Ostatecznie Obama ustąpił. Jakkolwiek dwupartyjna komisja wciąż może zaproponować podniesienie podatków w ramach drugiej fazy redukcji deficytu, to wydaje się ono mało realne, gdyż takie rozwiązanie wymagałoby poparcia republikanów w komisji.
Kompromisowy projekt spotkał się z krytyką zarówno ze strony najbardziej konserwatywnego skrzydła republikanów, zdominowanego przez ruch tea party, jak i ze strony większości demokratów. Ci pierwsi uważają, że cięcia budżetowe nie idą wystarczająco daleko, a część z nich obstaje przy przyjętym wcześniej przez Izbę Reprezentantów, ale odrzuconym przez demokratyczny Senat, planie "cut, cap, and balance," zakładającym szybkie zbilansowanie budżetu i ograniczenie wysokości federalnych wydatków publicznych do 19.9 proc. PKB (obecnie wynoszą one ponad 25 proc.; dla porównania, we wszytkich krajach UE udział wydatków publicznych w PKB przekracza 40 proc.). Z kolei demokraci rozczarowani są brakiem podwyżek podatków i faktem, że cięcia uderzają w ich ulubione programy. Wielu z nich uważa, że prezydent porzucił swoją partię, aby ratować własne szanse na reelekcję.Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.34)
Wiek: 24 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Irlandczycy poprą traktat fiskalny? Nie chcą podzielić losu Grecji
(odsłon: +308)