Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44634 miejsce

Kongres uchwalił ustawę o podniesieniu limitu długu publicznego

Po wielomiesięcznym sporze politycznym Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił ustawę o podniesieniu limitu długu publicznego. W ten sposób zażegnane zostało niebezpieczeństwo, że rząd federalny nie będzie mógł dalej finansować deficytu budżetowego.

John Boehner (R-OH), spiker Izby Reprezentantów i główny autor porozumienia budżetowego / Fot. United States House of RepresentativesKompromis, wypracowany w negocjacjach między liderami partyjnymi w Kongresie (przede wszystkim spikerem Izby Reprezentantów Johnem Boehnerem, liderem większości demokratycznej w Senacie Harrym Reidem oraz liderem senackich Republikanów Mitchem McConnellem) i Białym Domem, został przyjęty w poniedziałek przez Izbę Reprezentantów, a we wtorek przez Senat. Prezydent Obama podpisał ustawę w ciągu kilku godzin po głosowaniu w Senacie.

Czytaj także: USA mają kolejny pomysł na ratowanie swoich finansów

Ustawa przewiduje podniesienie limitu zadłużenia w dwóch turach: w pierwszej zostanie on podniesiony o 900 mld dolarów (z 14.3 bln.), w zamian za co zostaną wprowadzone cięcia budżetowe mające przynieść 917 mld dolarów oszczędności. W następnej kolejności ustawa przewiduje powołanie wspólnej komisji obu izb Kongresu, której zadaniem będzie przedstawienie projektu dalszych cięć na sumę przynajmniej 1.2 bln. dolarów (w perspektywie dziesięcioletniej). Limit zadłużenia publicznego USA w latach 1981-2010 (bez uwzględnienia zmian wartości pieniądza) / Fot. Wikipedia (użytkownik Unforgettable fan)Jeżeli taki projekt zostanie uchwalony lub jeżeli Kongres przyjmie i prześle stanom do ratyfikacji poprawkę konstytucyjną wymagającą zbilansowania budżetu federalnego w czasie pokoju, limit zadłużenia zostanie ponownie podniesiony o 1.5 bln dolarów. W przeciwnym wypadku wzrośnie on o 1.2 bln dolarów, ale zostaną wprowadzone automatyczne cięcia budżetowe, które dotkną zarówno wydatki obronne, jak i wewnętrzne (w tym te na ubezpieczenia zdrowotne emerytów i pomoc socjalną). Mechanizm ten ma skłonić kongresmanów obu partii do porozumienia w sprawie redukcji deficytu.

Paul Ryan (R-WI), przewodniczący Komisji Budżetowej Izby Reprezentantów / Fot. Office of Congressman Paul RyanProjekt jest w dużej mierze sukcesem republikanów, którym udało się zwyciężyć w najbardziej spornej kwestii - podniesienia podatków. Do czasu zawarcia porozumienia prezydent Obama i demokraci stali na stanowisku, że musi ono obejmować nie tylko redukcję wydatków, ale wzrost podatków, przynajmniej dla najbogatszych Amerykanów. Z kolei republikanie przeciwni byli jakiemukolwiek zwiększaniu obciążeń fiskalnych. Ostatecznie Obama ustąpił. Jakkolwiek dwupartyjna komisja wciąż może zaproponować podniesienie podatków w ramach drugiej fazy redukcji deficytu, to wydaje się ono mało realne, gdyż takie rozwiązanie wymagałoby poparcia republikanów w komisji.

Sukcesem prezydenta Obamy jest za to uzyskanie zgody Kongresu na automatyczne (choć warunkowe) wejście w życie drugiej tury podwyżki limitu zadłużenia. Dzięki temu prezydent uniknie kolejnej batalii dotyczącej tego problemu, która mogłaby zaszkodzić jego notowaniom w ostatnich miesiącach przed wyborami prezydenckimi w listopadzie 2012 r.

Senator Mark Warner (D-VA), jeden z przewodniczących senackiego "zespołu sześciu", negocjującego porozumienie budżetowe / Fot. United States SenateKompromisowy projekt spotkał się z krytyką zarówno ze strony najbardziej konserwatywnego skrzydła republikanów, zdominowanego przez ruch tea party, jak i ze strony większości demokratów. Ci pierwsi uważają, że cięcia budżetowe nie idą wystarczająco daleko, a część z nich obstaje przy przyjętym wcześniej przez Izbę Reprezentantów, ale odrzuconym przez demokratyczny Senat, planie "cut, cap, and balance," zakładającym szybkie zbilansowanie budżetu i ograniczenie wysokości federalnych wydatków publicznych do 19.9 proc. PKB (obecnie wynoszą one ponad 25 proc.; dla porównania, we wszytkich krajach UE udział wydatków publicznych w PKB przekracza 40 proc.). Z kolei demokraci rozczarowani są brakiem podwyżek podatków i faktem, że cięcia uderzają w ich ulubione programy. Wielu z nich uważa, że prezydent porzucił swoją partię, aby ratować własne szanse na reelekcję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.