Stało się więc to, o czym przebąkiwano w plotkarskiej prasie od kilku miesięcy. Dorota Rabczewska, znana bardziej jako Doda Elektroda, oznajmiła przed tygodniem w prywatnej telewizji, że ma dość zdrad swojego męża Radka Majdana (bramkarza Pogoni Szczecin, który ostatnio został radnym PO). I opuszcza go. Gwoździem do trumny, jak wyznała, było zdjęcie jej Radzia z pewną blondynką (młodszą i ładniejszą od Dody, jak komentowali złośliwi).

Kiedy piosenkarka ogłaszała swoją rozwodową decyzję, nie wyglądała na szczególnie zgnębioną i nieszczęśliwą. Widać, tylko w show-biznesie istnieją takie szczęśliwe rozwody. Radosław Majdan cios rozwodowy również przyjął po męsku. Wyznał tylko, że skoro Doda chce rozwodu, to go będzie miała. Próbował się również tłumaczyć ze zdjęcia z blondynką mówiąc, że nie zawsze jest tak, jak widać na fotografii. Ale jak jest? Nie powiedział.
Koniec więc Dodzio-Radziowej sielanki. Polskich Beckhamów znad Wisły, jak o nich mówiono. Tylko w nieco uboższej wersji.
A było tak pięknie
Dorota Rabczewska jeszcze niedawno uważała się za
dziewczynę z jajami (to jej cytat) i twierdziła, że bzykanko to jej ulubiona specjalność. Popularna stała się po edycji „Baru” (programu rozrywkowego typu „Big Brother“). Tam wypatrzył ją Majdan. I zachwycił się jej urodą i inteligencją. Doda ma podobno bardzo wysokie IQ. Pobrali się w marcu 2005 roku. I potem było jeszcze lepiej. Stali się parą z okładki i rozkładówki. W Internecie można było nawet obejrzeć zdjęcia ich czułych karesów. Szczyt popularności nastąpił wówczas, kiedy piosenkarka wygrała w konursie Bursztynowego Słowika na festiwalu piosenki w Sopocie. Podczas jednego z festiwalowych koncertów Radosław Majdan wynosił swoją żonę ze sceny na rękach. I teraz ten łańcuszek szczęścia się zerwał.
Doda zapewniała przed kamerami, że głośny rozwód nie jest chwytem marketingowym, który ma jej pomóc w sprzedaży debiutanckiego krążka (zaczyna bowiem karierę solową, a wcześniej była wokalistką w zespole Virgin). Ale już po tym słynnym oświadczeniu przed paromilionową publicznością, z dziecinną naiwnością skarży się w swoim blogu, że ją media
prześladują. Że fotoreporterzy śledzą każdy jej krok. Że zakłócają jej spokój. Nawet kiedy jedzie samochodem, to poruszają się za nią pół metra dalej, robiąc bez przerwy zdjęcia. Po jednej z takich akcji zawiadomiła policję.
To jak przypadek księżnej Diany. Można by tylko zadać pytanie - czy gdyby tak publicznie nie wyjawiała pikantnych faktów ze swego życia, to też byłoby na nią takie polowanie?
Niech szuka bogatego
Fora internetowe grzeją się od głosów współczujących Dodzie. Chociaż nie brak też drobnych złośliwości w stylu: Panowie, Doda jest wolna. Uwaga, sidła zarzucone. Chować pieniążki. Jakiś internauta napisał, że teraz niech szuka bogatego, bo wkrótce jej kariera upadnie, a z czegoś trzeba żyć.
Inny internauta radzi jej powrót do rodzinnego Ciechanowa. „Burmistrz Ciechanowa powinien znaleźć Dodzie jakieś mieszkanie socjalne. Niech wraca w rodzinne strony i zatrudni się w osiedlowym warzywniaku“ - pisze złośliwie.
Na stronie wp.pl pojawił się nawet anons matrymonialny, jaki mogłaby dać piosenkarka. „Młoda, zdolna, marzycielka pozna miłego Pana do czterdziestki celem wspólnego życia. Nie szukam przygody, szukam miłości“ itd.
Jedna z bulwarówek doniosła, że pierwszy zgłosił się Piotr Najsztub, wysyłając bukiet kwiatów i zaproszenie. Z tym, że było to zaproszenie do jego programu „Tok2szok“.
Dobre i to. A sama Doda zdaje się mówić: Ja wam jeszcze pokażę.
Ryszarda Wojciechowska