Facebook Google+ Twitter

Koniec katastrofalnej suszy jesienią – zapowiada geograf

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-07-31 10:05

Rolnicy liczą straty na polach. Odwiedził ich w sobotę koło Głogowa wicepremier i minister rolnictwa Andrzej Lepper. Dużo obiecywał, ale chłopi i tak swoje wiedzą. Co gorsza, nie można liczyć na zmianę pogody i deszcze...

Zdaniem chojnowskiego geografa Jerzego Kucharskiego, dopiero jesienne pluchy wyrównają niedobór wilgoci w glebie. Ale w miastach w kranach wody nie zabraknie.
– Nie liczę na żadną pomoc, sam muszę się o siebie zatroszczyć – mówi Edward Byczko, rolnik z Rogoźnika w gminie Ruja. – Jeszcze nie było takiej suszy. Stracę co najmniej 30 procent plonów!
– To pszenica turnia, kłosy i ziarna w tym roku są bardzo małe – mówi zmartwiony Edward Byczko.
W Rogoźniku od miesiąca nie spadła ani kropla deszczu. Pan Edward ocenia, że dla zahamowania suszy deszcze powinny padać przez co najmniej kilka dni bez przerwy. – Buraki schną w oczach – dodaje rolnik, który prowadzi ponad 100-hektarowe gospodarstwo.

Lepper na polach

– To jest stan klęski – oświadczył wicepremier. – W Lubuskim i Dolnośląskim susza dokucza najbardziej. Część wojewodów nie ma o tym pojęcia. Jeżdżę i sprawdzam, a taki wojewoda siedzi w klimatyzowanym gabinecie i mu dobrze.

Lepper obiecał walkę w rządzie o wsparcie rolników. Chodzi o pomoc socjalną, wyższą niż obiecane 100 mln zł i o przekazanie rolnikom zboża. – Kiedyś była to tona na hektar, a teraz proponuje się tonę na gospodarstwo – wyliczał Lepper. – To jest śmieszne! Chcę też wprowadzenia obowiązkowego ubezpieczenia dla rolników.
– Poczekamy na efekty działania Leppera – skomentował rolnik z Radwanic.
– Susza będzie się pogłębiać. Na terenach wyżej położonych liście drzew zaczynają żółknąć i opadać jak jesienią. Brak porannej rosy – twierdzi Jerzy Kucharski, geograf z Chojnowa. – Obecne opady nic nie zmieniły. Pierwszy deszcz od prawie miesiąca wyparował, bo spadł na rozgrzane podłoże – dodaje.

Mrówki ostrzegają

W sierpniu nie ma co się spodziewać opadów. – Świadczy o tym zachowanie mrówek i os, które nie zabezpieczają wejść do swoich podziemnych kryjówek. Skutki suszy zniwelują dopiero jesienne deszcze – prognozuje Kucharski.
– Obniżył się poziom lustra wody w naszych 26 głębinowych studniach – informuje Jarosław Wantuła, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Lubinie. – Ale wody nie zabraknie. Nie przewidujemy jej racjonowania.

W ciągu zaledwie kilku dni do Urzędu Gminy Kunice nadeszło ponad 100 wniosków od rolników, którzy proszą o pomoc. Działa komisja, która w tym tygodniu wyruszy w pola szacować straty. Najpierw pojedzie do tych gospodarzy, którzy złożyli wnioski. Najgorzej jest we wsiach: Szczytniki, Pątnów, Kunice, Jaśkowice, Spalona. Tegoroczne plony mogą być niższe o 40 procent od ubiegłorocznych.
Do szacowania strat szykują się też w Prochowicach. Tutaj susza dotknęła zwłaszcza wsie: Kwiatkowice, Lisowice, gdzie gleby są lekkie, piaszczyste.
– Sobotnie opady nie ugasiły pożaru torfowiska między Sobinem a Jędrzychowem – mówi Grzegorz Kasperek z polkowickiej straży pożarnej. Ogień wypalił już prawie pięć hektarów. Strażacy przekopali rów, który ma powstrzymać rozprzestrzenianie się pożaru i spiętrzyli wodę w pobliskim rowie kierując ją do źródeł ognia.

Zbigniew Budych, Grażyna Szyszka
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.