W półfinale Ligi Światowej siatkarska reprezentacja Polski przegrała z Brazylią 1:3. Po ciężkim spotkaniu biało-czerwoni nie sprostali faworyzowanym rywalom i o trzecie miejsce w katowickim turnieju zagrają jutro z reprezentacją USA. W wielkim finale Brazylia zmierzy się z Rosją.
Pierwszy set: nerwówka dla Brazylii
Biało-czerwoni, niesieni fantastycznym dopingiem kibiców w Spodku, grali przede wszystkim konsekwentnie i przy stanie 16-14 mogli snuć plany o wygranym secie. Siatkarze z Kraju Kawy szybko doprowadzili jednak do wyrównania – przyczynił się do tego as serwisowy typowanego do tytułu najlepszego gracza turnieju Giby.
Utrzymująca się na poziomie kilku punktów przewaga rywali kazała w najbardziej pesymistycznym wariancie zacząć spisywać seta na straty. Polakom mozolnie przychodziło gromadzenie kolejnych punktów, tylko nieznacznie tlących ognisko nadziei na sukces w trzeciej partii. Cudów w obronie Brazylijczyków dokonywał Sergio. To właśnie dzięki niewiarygodnym interwencjom 32-letniego libero mistrzowie świata wyprowadzać mogli zabójcze kontry, z każdą chwilą coraz bardziej przybliżające ich do objęcia prowadzenia w meczu. Z czasem przewaga "Kanarkowych" stopniała wprawdzie do trzech punktów, lecz chwilę później to goście cieszyć się mogli z wygranej seta.Zobacz także:
Artykuły
(270)
Galerie
(24)
Średnia ocen
(4.57)
Wiek: 22 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: http://krzysztofbaraniak.weebly.com
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mariusz Wójcik 15.07.2007 17:54
Nasuwa się smutna, ale niestety prawdziwa konkluzja, że jesteśmy mistrzami w przegrywaniu najważniejszych meczy.
Maciej G. Krasny 15.07.2007 16:03
W naszej siatkówce był jeden, którego posłuchano, bo obiecał, że jeśli drużyna i zawodnicy będą chcieć, to osiągną wszystko - WAGNER. Obiecał, chcieli i... osiągnęli wszystko. To nic, że później okrzyknięto go Katem - ktoś musiał dopilnować realizacji obietnic i tego chcenia.
Nie sądzę, aby szybko w siatkówce znaleźli się tacy, którym zechce się TAK trenować, TAK grać, mieć TAKĄ motywację i determinację oraz TAKIEGO trenera.
Paweł Talbierz 15.07.2007 12:12
Ktoś wyżej napisał, że przegraliśmy ze słabą Brazylią. I ja się z tym stwierdzeniem nie mogę zgodzić w żaden sposób. Faktem jest, że Brazylia gra w Final Six LŚ na pewno słabiej niż dotychczas. Ale to jest Brazylia. I tu nie chodzi o magię nazwy etc. Brazylijczycy są niekonwencjonalnymi zawodnikami. To, że nie mogliśmy wczoraj ich zablokować to nie jest przede wszystkim błąd naszych zawodników, trenera etc, a genialność Canarinhios. Genialność ta objawiała się w wystawianych piłkach, który szły dokładnie tam, gdzie w najlepszym przypadku był jeden nasz blokujący: prawe skrzydło, lewe skrzydło, krótka, przesunięta krótka, podwójna krótka, czy atak z drugiej linii. Te ataki szły w takich kombinacjach, że naszych to po prostu (przepraszam za kolokwializm) rozpieprzyło.
Moim zdaniem Polacy są w tej chwili w czwórce światowej z całą pewnością. Brazylia jest niekwestionowanym liderem, a na miejscach 2-4 postawiłbym na Rosję, Polskę i kogoś z dwójki Włochy, Bułgaria (z większym wskazaniem w tej chwili na tych drugich). Przez kilka lat byliśmy w gronie 6-8 najlepszych zespołów świata, a teraz jesteśmy w gronie tych co walczą o każdy wielki turniej. Lozano zrobił bardzo dużo, zmienił nawet (tak sądze) mentalność naszych zawodników. Jakby an to nie patrzeć trzy lata temu, gdy Argentyńczyk nie objął jeszcze naszej reprezentacji grali już Zagumny, Świderski, Gruszka, wdrążali się powoli Kadziewicz i Winiarski. Wczorajszego meczu nie przegraliśmy psychiką, a przygotowaniem. Bo skoro już w meczu z Francuzami dosyć szybko łapały nas skurcze to świadczy to o tym, że Finał Ligi Światowej nie został potraktowany jako najważniejsza impreza tego sezonu. I bardzo dobrze! LŚ ma być przecież przygotowaniem do ME, w których szanse na złoto mamy bardzo duże (a pozostaje jeszcze kwestia awansu na IO)
Wojciech Janiszewski 15.07.2007 11:47
Szkoda , wielka szkoda mieliśmy olbrzymia szansę wygrać Ligę . Postawa naszych daje nadzięję że idziemy w dobrym kierunku - powodzenia !
Paweł Mazur 14.07.2007 23:42
Nie, Krzysiek, nie przesadzam. To raz. To, że udało nam się wygrać z Rosją na MŚ, nie znaczy, że będziemy stawiani przed nimi, czy powinniśmy być. Moim zdaniem, dalej jesteśmy właśnie tej czołówce 6-8 drużyn które mogą ze sobą wygrać, ale i przegrać. Prawda jest taka, że nieważne ile lat będzie pracował Lozano, jak dobrym trenerem jest, dopóki nie zmieni się mentalność zawodników, zawsze będziemy gorsi.
Maciej G. Krasny 14.07.2007 22:53
Drużyna przegrała na własne życzenie - nijak inaczej nie da się wytłumaczyć całkowitego brak bloku i wiary, że można pokonać Brazylię; nawet Lozano pod koniec już nie próbował nawet "kopać się z koniem". Trudno...
Krzysztof Baraniak 14.07.2007 22:44
Pawle, nie przesadzasz? Chyba jednak nie jesteśmy od kilku lat w czołówce. No, chyba, że czołówka to najlepsza szóstka-ósemka świata. Teraz jesteśmy, moim zdaniem (tak jak Marcin napisał) w gronie faworytów kolejnych imprez, stawiani przed Rosjanami, Serbami czy Włochami, co kilka lat temu było nie do pomyślenia. W takim razie czy zniżone ambicje mają również te ekipy i każda, od sześciu lat znosić musi ciągłe zwycięstwa Brazylii czy to na mundialu, czy w olimpiadzie, czy Lidze Światowej? Cieszmy się tym co mamy, bo mamy dużo, jak na dwa i pół roku pracy Raula Lozano z reprezentacją - bardzo dużo. Niedosyt pozostaje - pewnie. Ale czy musi to przyćmić falę emocji i radości, jaką przez ostatnie miesiące zalewają nas siatkarze?
Paweł Mazur 14.07.2007 22:36
Marcinie, ale widzisz, albo mamy mentalność zwycięzców, albo zostajemy na 2-4 miejscu. A tego chyba nie chcemy. Bo Polacy w siatkówke, od kilku lat są czołówce. Tylko, że zawsze ktoś stawał na naszej drodze. A ja po prostu chcę, żeby skończyło się gadanie, graliśmy dobrze, ale przeciwnik był za mocny. Nie po prostu zagrali słabo, bez błysku. Po prostu fajnie jak w końcu jakaś reprezentacja będzie pierwsza, nie druga, czy czwarta. Bo zawsze jest jakieś "ale".
Polska – Słowacja. Kolejny test naszej kadry przed EURO 2012
(odsłon: +1031)