Facebook Google+ Twitter

Koniec roku "zamknął" azyl bezdomnych w Braniewie

Braniewscy bezdomni - według władz - nie zostaną bez opieki. Otrzymają całodobowe schronienie w okresie zimy, które będzie zorganizowane przez MOPS przy współpracy ze Stowarzyszeniem Pomocy Społecznej "Socjal", z wykorzystaniem bazy miejscowej noclegowni. Posiłki będą im dostarczane bezpośrednio do placówki.

W czasie, kiedy w całym kraju strzelały korki szampanów, na powitanie nowego roku 2012, w Braniewie (woj. warmińsko-mazurskie) bezdomni ocierali łzy smutku po likwidacji ich jedynego punktu schronienia w porze dnia w tym mieście. Władze lokalne postanowiły zamknąć z końcem grudnia 2011 r. miejski Dom Dziennego Pobytu. Krótko przed podjęciem decyzji, kilku bezdomnych podjęło próby zmiany lub zawieszenia jej wykonania, choćby do marca. Prosili, aby przedłużyć istnienie placówki jeszcze na dwa – trzy miesiące, dopóki nie zelżeje zima. Ten dom był dotychczas ich jedynym miejsce, w którym mogli każdego dnia posiedzieć, ogrzać się, wypić gorącą herbatę, umyć się i zjeść ciepły posiłek.

Zmartwieni swoim trudnym losem bezdomni, w kółko powtarzali: to nasz dom. Nic i niczego więcej poza tym miejscem nie mamy. Ale braniewski Dom Dziennego Pobytu służył także, a raczej przede wszystkim, zapewnieniu dziennego pobytu dzieci i młodzieży z rodzin patologicznych (dysfunkcyjnych) oraz do wydawania potrzebującym posiłków. W ocenie przedstawicieli władz samorządowych, nie spełniał on jednak funkcji świetlicy z prawdziwego zdarzenia, przeznaczonej dla najmłodszych. Bo od dłuższego czasu przebywały w niej również dorosłe osoby bezdomne.

I tu właśnie wyrósł problem. Stała obserwacja zachowań i postaw, przysłuchiwanie się i obcowanie dzieci i młodzieży z rodzin naznaczonych patologią społeczną, nie służyły ideom i celom opiekuńczym i wychowawczym. Tego nikt z władz nie chce oficjalnie powiedzieć. Ale właśnie to od dawna budziło największy sprzeciw dorosłych - łączenia dwóch złych obrazów rzeczywistości: patologii rodzinnej i bezdomności, w tym bezdomnych dorosłych i bezradnych nastolatków, podatnych na bezkrytyczne przyjmowanie negatywnych wzorców życia.


Nie da się ukryć, że podobnie jak dziecko – bezdomny to też człowiek. Jemu także należy się godność, szacunek i "wyciągnięta" dłoń pomocy, zwłaszcza naszych reprezentantów sprawujących władzę. Te głosy bezradnych, głodnych, słabych, często chorych i beznadziejnych w swoich marzeniach bezdomnych – muszą budzić litość i wyrozumiałość nawet najbardziej zatwardziałych zdrowych notabli, od których wiele zależy w konkretnym środowisku. Kiedy mówili: To nasz dom. Nie mamy nic więcej poza tym miejscem. Tu możemy coś zjeść ciepłego. Tu możemy posiedzieć, ogrzać się, wypić herbatę. Te słowa musiały robić wrażenie.

Czytaj dalej --->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.