Facebook Google+ Twitter

Koniec świata, Lepper ma rację

A miałem nadzieję, że nigdy nie przyznam racji Andrzejowi Lepperowi. Tymczasem dzisiaj muszę się z nim zgodzić, i to po raz drugi w ciągu zaledwie roku. To chyba znak, że coś jest nie tak z polską polityką.

Andrzej Lepper, przewodniczący Samoobrony. Jego duch powrócił ponoć do Sejmu. / Fot. Błażej Pajda / http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Andrzej_Lepper.jpg / licencja: GNU Free- Afera Rywina to taki pikuś mały w porównaniu z tym, co wyczynia PiS w Sejmie! - grzmiał przed rokiem przewodniczący Samoobrony. Jakkolwiek przerażająco to brzmiało, miał rację. Mija rok i...

- Duch Leppera powrócił do Sejmu - oznajmia z grobową miną poseł Chlebowski. Chwilę później Jan Wróbel z „Dziennika” sprytnie zauważa, że przewodniczący Lepper póki co żyje, więc chyba jeszcze nie ma ducha. A zatem nie duch, tylko sam Lepper powrócił, we własnej osobie. Trudno się dziwić, skoro posłowie koalicji jak jeden mąż powtarzali w minionych dniach jego nazwisko, najwyraźniej zaklinając go, by przybył.

No to przybył - na razie jeszcze nie do parlamentu, ale do mediów i bawi się w komentatora. - Ostatnie sejmowe kłótnie pomiędzy PiS a PO obnażają prawdziwą twarz ludzi, którzy walczyli z Samoobroną - wypalił ostatnio na konferencji. I znów brzmi to strasznie. I znów, co gorsza, trzeba przyznać rację.

Bo co innego zrobić, gdy patrzy się na polskie pobojowisko polityczne? Niektórzy mówią, że tworzy się na naszych oczach system dwupartyjny. Daj Boże, aby tak było. Niestety, to co obserwujemy, to raczej karykaturalna kopia. Nieudany twór quasidwupartyjny, w którym owszem, partie są dwie, ale bynajmniej nie chodzi o to, by zaprezentować coś sensowniejszego i lepszego niż konkurenci. W zamian gra toczy się o to, kto komu bardziej – kolokwialnie rzecz ujmując – dokopie.

Rząd stawia Amerykanom wygórowane warunki w sprawie tarczy? Pałac Prezydencki: wyślijmy Fotygę. Dwugłos osłabi naszą pozycję negocjacyjną, trudno, ale przynajmniej pokażemy wszystkim, że i my mamy tu coś do powiedzenia, a do tego będzie u nas tarcza, choćbyśmy mieli za nią zapłacić. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie pozostaje dłużne, a Radek Sikorski nazywa głowę państwa chamem. Co z tego, że ucierpi prestiż i jednego, i drugiego – przynajmniej dokopiemy prezydentowi, może wreszcie przestanie się wtrącać do polityki zagranicznej, nawet jeśli ma takie prawo.

Ale prezydent chce też nam przeszkadzać w innych kwestiach, złośliwie blokując ustawy? To bezczelnie zapowiemy, że będziemy rządzić bez ustaw, przynajmniej dopóki nie zmieni się prezydent. Przecież też tak można. A niebawem zaczniemy dodatkowo krzyczeć, że weto doprowadzi do klęski Rzeczpospolitej (III? IV? może V?), tak jak było niegdyś z liberum veto – nawet podobnie brzmi – więc pewnie zaproponujemy zmianę konstytucji, aby je w ogóle zlikwidować. Wtedy to dopiero dokopiemy prezydentowi.

Tak samo jak posłowi Ziobrze, bo afera z uszkodzonymi laptopami nie wystarczyła, by spadły mu sondażowe słupki popularności. Dlatego uchylmy mu immunitet i postawmy przed sądem. Ale na to już nie pozwolą koledzy posła z PiS-u, przecież Ziobro to „niestrudzony bojownik o prawdę”, nawet jeśli w ciągu dwóch dni przedstawia trzy różne wersje zdarzeń. Ziobro niewinny, obronimy Ziobrę. Przyjdźmy zatem w sto osób do ciasnej sali i zablokujmy komisję. Zawsze jest to jakiś sposób. Co z tego, że zablokujemy jej prace – przecież na dobrą sprawę właśnie o to chodzi.

Na schodach Sejmu powiedzmy jeszcze dziennikarzom, że wrócił duch Kiszczaka (chwila, ale Kiszczak też żyje, tak jak Lepper... skąd tu tyle duchów?). I dodajmy, że Polska to prawie Białoruś, i już w ogóle będzie cacy. Za parę tygodni pewnie dorzucimy, że PO wprowadza rządy totalitarne. Wtedy naprawdę im dokopiemy.

A teraz jeszcze Sejm chce opublikować pamiątkową księgę o awanturnikach. Przecież to naprawdę wiekopomne wydarzenie. Pewnie projektu tego nie zrealizujemy (nie dogadamy się, niestety, kto komu bardziej powinien w tej księdze dokopać) – a szkoda, bo Polaków aż duma by rozpierała. Mogliby poczytać, jak dzielnie ich reprezentanci na Wiejskiej walczą o „sprawy zwykłych ludzi”. A na świecie stalibyśmy się supermocarstwem. W żadnym innym kraju politycy nie mają przecież takiej siły przebicia, by zachwycić elektorat i podbić słupki sondażowe. No i przy okazji skopać politycznego przeciwnika.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

+) Ładnie i składnie napisane, ale nie ubawiłam się :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Niektórzy mówią, że tworzy się na naszych oczach system dwupartyjny. Daj Boże, aby tak było."

!? To już za komuny były trzy partie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiesz co? Opublikują dwie księgi ! :))) I będą przekonywac, że tamta druga zawiera fałszywe dane. Powołają komisje do spraw Ksiąg i wdrożą sledztwo.
I da capo al fine !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.