Facebook Google+ Twitter

Koniec Świata w Jaworznie

Wczoraj w Miejskim Centrum Kultury i Sportu w ramach cyklu "Środowe granie" odbył się koncert zespołu Koniec Świata. Była to ich pierwsza i jakże nietypowa wizyta w Jaworznie.

Sala MCKiS podczas koncertu. / Fot. Marcin JaniaJaworznicka publiczność. / Fot. Marcin JaniaDo tej pory środowe spotkania kojarzyły się wyłącznie z kameralnym gronem słuchaczy (co jest wręcz oczywiste w sali, która oferuje około 150 miejsc, na dodatek siedzących), ze spotkaniem z operą, teatrem, muzyką przeważnie akustyczną, refleksyjną i wyciszającą. W MCKiS wystąpili m.in. Katarzyna Groniec, Janusz Radek, Krystyna Prońko oraz wiele jaworznickich zespołów, w promocji których ośrodek jest zawsze bardzo pomocny.

Szymon Cirbus "Szymek" - (trąbka). / Fot. Marcin JaniaKoniec Świata w MCKiS w Jaworznie. / Fot. Marcin JaniaKoncert Końca Świata o dziwo był niebiletowany, a to oznaczało jedno – przybycie nieco większej ilości osób niż jest w stanie pomieścić sala MCKiS. I tak też się stało. Koncert zaplanowano na godzinę 19, jednak pierwsi fani muzyki ska oraz reggae pojawili się już godzinę wcześniej po to, by zająć odpowiednie miejsca. Na widowni dominowała głównie młodzież, co raczej nikogo nie zdziwiło, ale nie zabrakło również nieco starszych pokoleniowo fanów muzyki reggae, organizatorów oraz osób z prasy i telewizji. Sala wypełniła się po brzegi.

Łukasz Gocal (perkusja). / Fot. Marcin JaniaŁukasz Gocal (perkusja). / Fot. Marcin Jania Szczęściarze (albo raczej pechowcy, bo jak bawić się przy tak skocznej muzyce przykutym do krzesła?) zajęli miejsca siedzące, część ściskała się zaraz przy wejściu na salę, a reszta opanowała schody i wszystkie inne wolne przestrzenie dookoła zespołu, a tych naprawdę było niewiele. Koncert rozpoczęto od przypomnienia krótkiej historii powstania reggae, po czym na scenie pojawili się członkowie zespołu.

Jacek Stęszewski "Dżeki" (wokal, gitara) oraz Jacek Czepułkowski "Czepek" (gitara, wokal). / Fot. Marcin JaniaZespół w akcji. / Fot. Marcin JaniaAtmosfera od samego początku była gorąca. Już podczas pierwszego utworu „Atomowe czarne chmury” większa część siedzącej publiczności wyskoczyła ze swoich miejsc i podążyła w podskokach w stronę „sceny”. Młodzież najwyraźniej nie pozwoliła na zburzenie tradycji zabawy przy tego typu muzyce. Pogo musi być! Po kilku utworach atmosfera zaczęła parzyć i część z osób bawiących się przy zespole wpadła przypadkiem na statyw z mikrofonem. Oczywiście nic się nie stało, ale... no właśnie, zapraszam do wysłuchania krótkiej relacji z koncertu.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+ ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.