Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

169443 miejsce

Koniec wielkiego tenisa w Warszawie

Turniej Suzuki Warsaw Masters dobiegł końca. Gwiazdy światowego tenisa opuściły Polskę i pojechały na kolejny turniej. Czy jeszcze kiedyś tu wrócą?

Suzuki Warsaw Masters / Fot. Piotr DrozdowiczPatrząc na turniejowy plakat, można podejrzewać jego autora o dar jasnowidzenia. Kolejność zdjęć zawodniczek (od strony lewej do prawej) dokładnie odzwierciedla kolejność miejsc, jakie zajęły w imprezie. Zwyciężyła Kuzniecowa, która w finale z łatwością pokonała Kirilenko. W meczu o trzecie miejsce inna z Rosjanek - Dementiewa zrewanżowała się Domachowskiej za porażkę w fazie grupowej. Chora Radwańska oraz Davenport, która przyjechała głównie po to, żeby zwiedzić Warszawę, nie wygrały żadnego meczu i okazały się najsłabszymi zawodniczkami turnieju.
Siódmy raz z rzędu początek maja był okazją do podziwiania czołówki światowego tenisa kobiecego. Od 2002 r. na kortach "Warszawianki" grały takie gwiazdy jak: Kurnikova, Mauresmo, Henin, Clijsters. Niektóre z nich tak bardzo polubiły stolicę Polski, że przyjeżdżały tu regularnie. Tegoroczne uczestniczki Suzuki Warsaw Masters grały tu co najmniej dwukrotnie, a Kuzniecowa - aż sześć razy.
W 2009 r. ponownie odbędzie się oficjalny turniej WTA, ale zajdzie w nim wiele zmian. Przede wszystkim zmieni się jego kategoria z drugiej na trzecią, co sprawi, że maksymalnie tylko dwie tenisistki z czołówki rankingu WTA będą mogły w nim zagrać. Zmieni się również termin turnieju. Pierwszy tydzień maja, miesiąc przed największą imprezą na kortach ziemnych - French Open przejął od nas Stuttgart. W przyszłym roku kibice będą mogli przyjść na korty "Warszawianki" w mało atrakcyjnym czasie - trzecim tygodniu lipca. Zobaczą wtedy siostry Radwańskie, Domachowską i być może jedną albo dwie zagraniczne gwiazdy.
Ale na razie miłośników "białego sportu" nie martwią te zmiany. Wciąż wspominają zakończony wczoraj turniej pokazowy, w którym wystąpiło aż sześć gwiazd wielkiego formatu. Wczoraj można było "na żywo" zobaczyć potęgę rosyjskiego tenisa (Kuzniecowa, Kirilenko, Dementiewa) i dzielnie walczącą Martę Domachowską.

Błąd za błędem


W czwartek Marta, ku zdumieniu wszystkich obserwatorów, zmiotła z kortu dziewiątą tenisistkę świata - Jelenę Dementiewą. W niedzielę Rosjanka stanęła przed szansą zrewanżowania się za tę dotkliwą porażkę. Po ośmiu minutach od rozpoczęcia meczu publiczność zorientowała się, że to będzie całkiem inne spotkanie. Marta seryjnie popełniała błędy. Jej potężne uderzenia z głębi kortu lądowały daleko za linią końcową albo zatrzymywały się na siatce. Konsekwencją słabej gry był wynik 3:0 dla Jeleny. W kolejnym gemie nasza zawodniczka próbowała rozpocząć odrabianie strat. Zmieniła nieco styl gry. Zagrywały slajsy, popisała się efektownymi akcjami. Dementiewa przestrzeliła smecz i przegrała gem. Nie przejęła się tym jednak i kontynuowała spokojną grę. Czasami atakowała i spychała Domachowską do defensywy. Marta nie radzi sobie w obronie tak dobrze, jak Radwańska, więc traciła kolejne punkty. Za to od niedawna w jej grze, podobnie jak u Agnieszki, pojawiają się dobrze wykonywane skróty. Niestety, nie można ich wykonywać zbyt często, więc niewiele jej pomogły. Grała nieregularnie, piłki trafiały częściej na aut niż w kort. Pierwszy set przegrała 3:6.
W drugiej Ceremonia wręczenia nagród za trzecie i czwarte miejsce / Fot. Piotr Drozdowiczczęści spotkania miała szanse na objęcie prowadzenia 3:1, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Popełniała mniej błędów, widzowie obejrzeli kilka dłuższych wymian, w których przejmowała inicjatywę, jednak Rosjanka dobiegała do każdej piłki, odbierała trudne zagrania i na dodatek powiększała swoją przewagę punktową. Po godzinie gry spotkanie zakończyło się wynikiem 6:3 6:3. Trzecie miejsce na podium turnieju zajęła Dementiewa.

Do czterech razy sztuka


Po trzech przegranych w Warszawie finałach Kuzniecowa wreszcie wygrała. W rewanżu za czwartkowy mecz z Marią Kirilenko udowodniła, że nieprzypadkowo jest czwartą "rakietą" świata i jedną z najlepszych tenisistek grających na ziemnej nawierzchni. Już w pierwszych minutach pozbawiła przeciwniczkę złudzeń, komu należy się zwycięstwo w turnieju. Szybko osiągnęła przewagę 3:0, popisując się mocnym serwisem i dokładnymi uderzeniami z głębi kortu. Maria starała się nawiązać walkę, ale była bezradna. Grała dobrze, ale przegrywała punkt za punktem. Przy stanie 4:2 dla Kuzniecowej miała trzy szanse na przełamanie serwisu Swietłany, ale... przegrała pięć kolejnych piłek. Po 25 minutach było już po pierwszym secie.
Druga część spotkania zaczęła się inaczej. Pierwszy gem, przy serwisie Kirilenko, trwał aż dziesięć minut. Na prowadzenie wyszła jednak Kuzniecowa. Wyraźnie widać było różnicę klas między obiema tenisistkami. Swieta posyłała as za asem, bombardowała rywalkę zarówno z forhendu, jak i z bekhendu. Maria biegała po całym korcie, przebijała piłki, ale one ciągle wracały na jej połowę. Kuzniecowa była niemal bezbłędna. Odważne i celne zagrania Kirilenko, które być może w innym meczu dałyby jej punkt, tym razem okazywały się nieskuteczne. Przegrywając 0:4, podjęła ostatnią próbę wyrównania wyniku. Przez trzy gemy wznosiła się na wyżyny swojej gry i z wielkim trudem przełamała serwis rywalki. Wtedy rozluźniona nieco Swietłana ponownie przycisnęła Marię i zepchnęła ją do Uczestniczki finału wraz z prezesami firm sponsorujących turniej / Fot. Piotr Drozdowiczobrony. Po godzinie i 12 minutach wygrała ostatnią piłkę turnieju. Podczas ceremonii wręczania nagród zapewniała, że jeśli tylko będzie mogła, to wróci za rok, ponieważ kocha Warszawę.
Stolica Polski straciła atrakcyjną imprezę, rozgrywaną w atrakcyjnym terminie. Za rok miłośnicy tenisa nie spędzą "długiego weekendu" na kortach "Warszawianki"...

Wyniki :
Jelena Dementiewa - Marta Domachowska 6:3 6:3
Swietłana Kuzniecowa - Maria Kirilenko 6:2 6:3

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.