Facebook Google+ Twitter

Koniec. Wolność dla "Mieszkam w swoim obrazie"

Drugą częścią mojego projektu były warsztaty z dziećmi i młodzieżą. Pogoda była niezbyt przychylna, ostatecznie udało się! A nie myślałam, że zdążę do końca roku...

Ściana pn-zach. / Fot. BEAta PflanzKiedy ponad trzy lata temu w mojej głowie pojawiła się pierwsza myśl, by z domu stworzyć obraz, nie sądziłam, że wszystko przełoży się na taką skalę. Nie brałam pod uwagę wszechobecnych i wiecznie mi towarzyszących mediów - bo to nie jest zwykłe w polskich realiach. Nie myślałam - choć takie było jedno z założeń mej pracy, że aż taka ilość ludzi się nią zainteresuje. Tego, że moja najnowsza praca jest zarazem jedyną tego typu realizacją w Europie. Nigdy bym nie sądziła, że jednego dnia przyjmę ponad 200 dzieci z miejscowego przedszkola w swoim ogrodzie, a ponieważ był to Dzień Pluszowego Misia - święto przedszkolaka - i ja zostałam misiową artystką, pięknie przez dzieci odznaczoną. I to właśnie w tym projekcie są najcudniejsze momenty, dla mnie - artysty.

Bo projektem "Mieszkam w swoim obrazie" chciałam - z założenia - budzić innych na sztukę, sprowokować do jakiejkolwiek reakcji i na tak, i na nie. Nie przypuszczałam jednak wcale, że znajdą się obcy ludzie, którzy specjalnie muszą się pofatygować - nieraz z daleka, chcąc zobaczyć mą pracę. Nie sądziłam, że ktoś zechce mój dom-obraz, jego oglądnięcie, rozmowę ze mną, poczytać sobie za swój prezent imieninowy. Zaskakuje mnie również to, że piszą do mnie różni, całkiem nieznani mi ludzie, nawet z Australii. I po ostatnich warsztatach w ramach mego projektu, kiedy przyszli tu gimnazjaliści i doświadczyli czegoś tak odmiennego od tego do czego przywykli, twierdząc, że to było przemieszczenie w inny wymiar, mam chyba prawo stwierdzić, że mój projekt, praca "Mieszkam w swoim obrazie", niejako uwolniła się ode mnie i teraz powoli zaczyna lewitować już całkiem niezależnie ode mnie. Żyje własnym życiem. I tego właśnie nie przewidziałam, to przerosło moje oczekiwania i jest to zarazem najpiękniejszym wynagrodzeniem dla mnie artysty (95 proc. projektu to własne fundusze). I to powoduje, że przestaję pamiętać o pokonywanym na rusztowaniu własnym strachu - miałam lęk wysokości, o siniakach, bąblach na dłoniach, obolałych wszystkich mięśniach, o ogólnym zmęczeniu, bo bywało, że malowałam i 14 godzin dziennie, o atakujących mnie osach, a jestem na nie uczulona... O tym, że wszystko inne porzuciłam, skupiłam się na jednym - z pełnymi tego konsekwencjami...

Wybrane dla Ciebie:


Zobacz inne materiały



Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Dziekuję Wam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję i życzę wytrwałości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5+ za inicjatywę, wytrwałość, pasję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piekna inicjatywa

Komentarz został ukrytyrozwiń

:) marysiu - dziękuję:)

Panie Piotrze - brzmi enigmatycznie:) ale zycie to wieczna niespodzianka - Pozdrawiam serdecznie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

W dniu jutrzejszym miałem jechać do osoby podobnej do Pani, właściwie mieliśmy. No ale przewiduje się -9oC i to zmieniło plany. Jeżeli się uda, to w Święta Bożego Narodzenia zrobię Wam wszystkim prezent. Dlatego nie będę tego projektu zdradzał. Niespodzianka nie byłaby wtedy niespodzianką. Gratuluję Pani sukcesu. Początek dobry i oby tak dalej. Zmęczenie po kilku dniach przejdzie. Kiedyś miałem coś podobnego. Pisałem na " Forum Onet.pl " przez około 6 m-cy po kilkanaście godz dziennie w tematach :
" Sprawa prałata Jankowskiego " i " Aborcja jest wielkim przestępstwem ". Nie wiem ile z tego ludziom zostało ? Sporo przedostało się do prasy. Ja czułem że muszę tak do końca aż się wypalę a potem wielka ulga. Po wszystkim czułem się tak jak pies po kilku tygodniach spuszczony z łańcucha. Kiedy ukończy się dzieło i widać tego wyraźne owoce, człowiek eksploduje z radości i to w Pani przypadku. Ja tylko mam nadzieję że moje skromne " kropelki " posłużą ludziom dla doskonalenia życia,choć na widnokręgu widzę " czarne chmury ". Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* :)) pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

:) oj udało... jak przygotowywałam sie do tego przedsięwzięcia, to wiedziałam, że to jest duża sprawa, ale teraz mówię, że LEDWO ZIPIĘ! Emocjonalnie, fizycznie, organizacyjnie dałam maxa z siebie - dosłownie:) ale wszelkie akcje, działania z dziećmi dodały mi skrzydeł i to jest napiękniejsze dziekuję na świecie:) było warto marzyć, jest warto być upartym i dążyć do wytyczonego celu, i nie oglądać się na "przeszkadzaczy":) teraz to tylko mogą stać plecami do mnie i nic więcej hahaha!
Dziękuję Lidko:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beatko, brawo! Podziwiam Cię!))
A było to Twoim marzeniem mieszkać w swoim obrazie...
Ty, tak uparcie, konsekwentnie dążyłaś do celu, i...
dokonało się.!))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.