Facebook Google+ Twitter

Konieczność

Olga Tokarczuk szydzi z żałobnego patosu. Wątpię czy jej śmierć nie dotyka. Być może do niej nie dojrzała na tyle, by dzielić uczucia żałoby.

"W sobotę po południu włączyłam telewizor i w miarę jak za oknem zapadała noc, słyszałam coraz więcej słów takich jak naród, ofiara, mistyczny zbieg okoliczności, znak, przeklęte miejsce, prawdziwy patriotyzm, Katyń, prawda" - irytuje się. Po czym psychologizuje: "Przerażony umysł próbuje znaleźć wyjaśnienie, ale pozwala się ponieść starym mitom". "Jak ludzie pierwotni tańczący wokół starych totemów, ignorujemy żywych i potrafimy docenić tylko umarłych" - krytykuje. Tokarczuk podsumowuje: "Mam dość budowania naszej wspólnej świadomości wokół marszy pogrzebowych i upadłych powstań. Marzę, że Polska stanie się nowoczesnym społeczeństwem, definiowanym przez osobiste osiągnięcia i idee przyszłości".

Tę opinię napisała na zamówienie prestiżowego New York Times. O parę podobnych wynurzeń poproszono jeszcze Wiktora Osiatyńskiego.

Znakomita literatka wcale nie unika tematu śmierci. Rozumie ją jednak na wyrafinowany sposób perskiego kota. Taki, któremu nie można zarzucić pospolitości. Udowodniła to powieścią "Prowadź swój pług przez kości umarłych", z której wylewa się ona strumieniem zbyt wartkim, żeby nadążyć, prawie sensacyjnym. Ale zarazem nieprzepracowanym.

Tokarczuk - zastrzega - lituje się nad ofiarami tragedii i współczuje ich bliskim. Nie chce poczynić kroku do przodu. Przypatruje się z daleka. Lęk przed bliskością? - sama pyta w swojej twórczości.

Okazując współczucie, ściskając się w tłumnych kolejkach na placach, razem odbierając telewizyjne relacje okazywaliśmy sobie ciepło, a przez nie wsparcie, którego nie zastąpi prozac. Nikt z nas z osobna nie był bohaterski, wyjątkowy, nie tłumaczył dzieciakom Blake'a albo A.E. Poe. Nawet Kaczyński umarł w jakimś zbiorze, który działaczka "Zielonych" upośledza wskazując na wzorczy indywidualizm. Wyciszone przestrzenie terapeutycznych gabinetów w takim Krakowie lub Wrocławiu zastąpił trawnik. Nie o takiej prozie marzyła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

TB

Może tak: jedne wakacje nad morzem, drugie w Krakowie. da się pogodzić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry tekst i wyśmienity warsztat. Ale ja osobiście troszeczkę inaczej interpretuję słowa pani Olgi Tokarczuk i w dużej mierze podzielam jej zdanie. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Mario trochę inaczej na to patrzę. My jako naród potrafimy się jednoczyć tylko w tedy gdy dostajemy w dupę. Proszę zobaczyć ile lat celebrujemy to jak dostaliśmy w tyłek na różnego rodzaju wojenkach. Styropian zastępuje myślenie. Mitologizowanie klęski to przypadłość ogólnonarodowa. Wszędzie na świecie jak dostanie się lekcje od życia to ona czegoś uczy i karze nie popełniać tego samego błędu po raz drugi. Wspomni pani moje słowa po latach. Pani dzieci i ich dzieci będą jeździć na groby do Katynia i Wawel a świat w tym czasie będzie zdobywał kosmos. Tacy już jesteśmy zacofani w tym myśleniu o przemijaniu. Kraj pomników i tabliczek pamiątkowych. Jakbyśmy ponieśli taką stratę jak amerykanie w WTC to żałoba trwała by pewnie z rok i i tak niczego by nas to nie nauczyło.
Chce sobie ktoś poryczeć to niech ryczy ale niech nie wciąga w to całego narodu i niech nie karze robić tego na zawołanie i zapewne cyklicznie. Pomysł jeszcze w trakcie pogrzebu o wycieczkach masowych do Katynia to najbardziej chory pomysł jaki mógł przyjść w tym czasie do głowy.
Rosjanie mieli Lenina do którego przynajmniej raz w życiu trzeba było się udać a my mamy mieć Wawel i Katyń.
Lepiej niech wyślą każde dziecko raz w życiu nad morze albo w góry bo jest wielu takich co widzi je tylko na obrazkach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"... że udekorowana przez Olgę Tokarczuk pogarda dla masowej celebracji uczuć żałoby robiła nieodparte wrażenie tekstu zredagowanego pod antyramę kolejnego wydania równie masowego dziennika."

Udekorowana pogarda? Nic w tekście Tokarczuk z pogardy, a tekst powyższy zredagowany pod antyramę masowej dostepności W24.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mniam, mniam, co za soczystość frazy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ponieważ sama powołuje się na tekst pani Tokarczuk i był on dla mnie bardzo istotny nie mogę zgodzić się na jego niedointerpretowanie podane w tym artykule. Nie oceniam bo zupełnie inaczej go zrozumiałyśmy ale podzielam częściowo opinię Henryka i Anny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst, autorka ma prawo do własnego punktu widzenia, jest to jej widzenie, jej odbiór i jej OPINIA.*5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, zgadzam się z Panem Henrykiem, poza jednym. Panie Henryku dysponowanie znakomitym warsztatem nie upoważnia autorki, moim zdaniem, do ".......Rozumie ją jednak na wyrafinowany sposób perskiego kota........", "....Tę opinię napisała na zamówienie prestiżowego New York Times. O parę podobnych wynurzeń ( wynurzeń ? - podkreślenie moje) poproszono jeszcze Wiktora Osiatyńskiego...............". W tekście jest o tragedii smoleńskiej, twórczości Tokarczuk i dla podkreślenia nieprawości Tokarczuk - "Krytyka politycznej".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podzielam opinię Henryka.W inny sposób interpretuje słowa Pani Tokarczuk.....NIŻ AUTORKA ARTYKUŁU.
Ne widzę również szyderstwa z żałobnego patosu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dysponuje Pani znakomitym warsztatem, jednak komentowanie wybiórczo wyrwanych z kontekstu zdań nie przysporzy Pani zwolenników. Rozumiem, że mogła Pani nie zrozumieć przesłania Pani Tokarczuk, ale ja to widzę nieco inaczej, "Jak ludzie pierwotni tańczący wokół starych totemów, ignorujemy żywych i potrafimy docenić tylko umarłych" - może bowiem świadczyć nie o pogardzie dla ceremonii pogrzebowych, a pogardzie dla tych, którzy nie potrafią docenić żywych, których wartość poznają dopiero po ich utracie.
"Mam dość budowania naszej wspólnej świadomości wokół marszy pogrzebowych i upadłych powstań"oraz"Prowadź swój pług przez kości umarłych", może zaś znaczyć, to co przekazał nam Mickiewicz "Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe, a nie w uwiędłych laurów liść z uporem stroić głowę".
Stała się tragedia i nikt już nie wróci życia tym ludziom, ale jesteśmy to im winni, by dokończyć rozpoczęte przez nich dzieło.
Ma Pani oczywiście prawo do własnej interpretacji, jednak mojej interpretacji, Pani tekst (choć chylę czoła przed niewątpliwym talentem literackim) raczej nie zasługuje na "owacje na stojąco".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.