Facebook Google+ Twitter

Konkurent czy przyszły następca Donalda Tuska?

Wszczepianie Polakom przez PiS przekonania, że władza dopuszcza się zdrady narodowej, a kraj traci niepodległość to gotowy kostium, chętnie przywdziewany przez agresywnych młodych ludzi - mówi minister Sienkiewicz. Tak być nie może.

Sonda

Kto najbardziej zagraża premierowi Tuskowi?

 / Fot. Wikimedia CommonsDonald Tusk, jako szef partii i rządu może już pakować manatki i przygotowywać się na odejście z obu funkcji, a przynajmniej na początek z funkcji premiera. Nie pozwala mu dalej rządzić wielki spadek społecznego poparcia. W badaniach CBOS, od grudnia 2011 do grudnia 2012 roku, odsetek osób deklarujących poparcie rządu spadł - z 44 do 33 proc. Gorzej wygląda linia spadku poparcia dla Tuska jako premiera. We wspomnianym okresie nastąpił spadek z 49 do 35 proc. W styczniu 2012 roku, w obu zestawieniach przeważali zwolennicy rządu i premiera, ale do grudnia 2012 sytuacja całkiem się odwróciła.

Nie dość na tym, że – jak oświadczyła niedawno żona Małgorzata – chciała porzucić go, gdyż miała już męża dość - to jeszcze na dodatek w krótkim czasie wyrósł premierowi silny polityczny konkurent. I nie chodzi tu wcale o Grzegorza Schetynę, ani tym bardziej o Jarosława Gowina. Niespodzianym koniem trojańskim, którego sam premier znalazł i zatrudnił, stał się minister Bartłomiej Sienkiewicz.

Zobacz galerię zdjęć (11) polityków i posłuchaj - wiadomosci.wp.pl.

To nie żart, ani kiepski wymysł polityków opozycji. Bartłomiej Sienkiewicz, po kilku miesiącach urzędowania w roli ministra, jest dzisiaj najbardziej wyrazistym, otwartym, ale i odważnych ministrem w rządzie Donalda Tuska. Dołączył też niespodzianie do najbliższego kręgu premiera - pisze tygodnik "Wprost".

Na pierwszej linii frontu walki politycznej z niszczącym dobre imię Polski złem społecznym, jakim są m.in. nieobliczalni młodzi narodowcy, skini, kibole, maczetowcy i faszyści - szybko postanowił się z nimi rozprawić, bo to "mu się spodobało". Jego znajomy: - Ta gra go wciągnęła. Kręci go, że podjął ryzyko i odpowiedzialność.

Zobacz zdjęcia - Oni zagrożą Tuskowi i Kaczyńskiemu? Galeria (materiał foto) - wiadomosci.wp.pl.

Eksperci patrzą dalej, głębiej i widzą więcej. Według nich, rosną tuż obok niewinni, polityczni outsiderzy, którzy niebawem połączą swoje siły? "Razem pokonają Tuska i Kaczyńskiego?" Czy ktoś z przypadkowej publiki społecznej w kraju, mógłby zgadnąć, o jakie nazwiska chodzi? To wprost nie do wiary. Rośnie na naszych oczach, groźna czwórka, która może zastąpić wkrótce obu wysłużonych polityków: Przemysław Wipler, Paweł Kowal, Janusz Korwin-Mikke, Jarosław Gowin.

Póki co dla szefa rządu pozostaje najgroźniejszy – świeży, od niedawna minister spraw wewnętrznych - Sienkiewicz. W kilka miesięcy urzędowania w MSW, udaje się jemu zbudować silny wizerunek szeryfa, człowieka "twardziela z twarzą amanta". Od początku obrał sobie za "wroga numer jeden", środowiska hałaśliwych młodych faszystów, głównie na Podlasiu. Wtedy, kiedy wybucha sprawa faszystowskich akcentów w Białymstoku, minister Sienkiewicz zasłynął groźnymi słowami do skinów: Idziemy po was. Zapowiedział też twardą politykę wobec "band łysych osiłków rządzących na osiedlach".

Zobacz zdjęcie - Bartłomiej Sienkiewicz (Archiwum RMF FM) - Sienkiewicz - nie może być tak, że rządzą bandy łysych osiłków.

Zdaniem ministra Sienkiewicza, w Polsce jest pewien stały poziom przestępczości. Ujawnia się jednak nowe, niepokojące zjawisko - całe osiedla opanowywane są przez agresywnych młodych ludzi. Często odwołują się oni do ideologii kibolskiej lub rasistowskiej, ale nie ma to większego znaczenia, co mają wytatuowane i czy krzyczą na uniwersytecie, czy pod blokiem dają w mordę - to w gruncie rzeczy bez znaczenia. Państwo nie może na to pozwolić. Przemoc dewastuje stosunki społeczne - akcentuje minister.

W Białymstoku – według "Wprost" - do dziś nie ma spektakularnych sukcesów. Ale chciał dobrze i nadal chce. Widać zresztą, że ministra coraz bardziej irytują pytania o to, gdzie doszedł, idąc po białostockich skinów. - To banalne pytanie – skwitował w "Rzeczpospolitej".

Może tak jest dlatego, że - jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji – ta białostocka historia była pierwszą, która wywołała irytację premiera Tuska: - Wolałbym słyszeć takie słowa po sukcesach - miał wytknąć premier na jednym z posiedzeń rządu.

Resort spraw wewnętrznych nie był pierwszą poważną propozycją, jaką Bartłomiej Sienkiewicz dostał od premiera Tuska. W czasie, gdy pod koniec 2012 roku zagęściła się atmosfera wokół Krzysztofa Bondaryka, w ABW, Donald Tusk planował na miejsce Bondaryka, jako następcę właśnie Bartłomieja Sienkiewicza. - Tyle że jednocześnie było już widać, że minister Jacek Cichocki nie bardzo sobie radzi z MSW i potrzeba będzie głębszych zmian – mówi dobrze zorientowany polityk Platformy.

Wtedy Bartłomiej Sienkiewicz usłyszał od premiera Tuska, że "tak czy inaczej, ma się szykować". Sienkiewicz zaczął odtąd coraz częściej bywać w Kancelarii Premiera. I zamykać swoje prowadzone biznesy, m.in. w branży doradczej.

Bartłomiej Sienkiewicz rodem z Kielc (rocznik 1961), absolwent Wydziału Filozoficzno-Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego - to publicysta prasy codziennej i stały współpracownik "Tygodnika Powszechnego", były funkcjonariusz UOP, współtwórca Ośrodka Studiów Wschodnich. Od lutego 2013 roku – bezpartyjny minister spraw wewnętrznych w rządzie Donalda Tuska.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie sądzę by Tuski podzielił polityczny los Pawlaka. Gowin to Gowin czyli ",niej niż zero"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.