Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

117151 miejsce

Konkurs Dziennikarz Obywatelski 2010. Magis amica veritas!

Rusza, a właściwie ruszyła, piąta edycja konkursu na Dziennikarza Obywatelskiego 2010 Roku. Odżyły emocje. Odżyły też moje wątpliwości.

Dzielę się nimi, nie bez obaw, że narażam się zarówno organizatorom, jak uczestnikom konkursu. No, ale raz kozie śmierć!

Amicus Plato, sed magis amica veritas!

Po pierwsze, nie jestem pewien, czy to konkurs, czy plebiscyt, bo to jednak nie to samo.

Pamiętam zaledwie dwa poprzednie konkursy, gdyż dopiero od dwóch lat czuję się związany z Wiadomościami 24. Pamiętam laureatów i narzędzie, dzięki ktorym zdobywali glosy. Wtedy świat o niektórych z tych sław dziennikarskich usłyszał po raz pierwszy i ostatni. Usłyszał nie z racji ich rzeczywistych zasług, dorobku, osiągnięć (z chwalebnymi wyjątkami np. w osobie Marka Iwaniszyna), a z racji tego, że umieli skutecznie pozyskać dla siebie głosy swoich przyjaciół i znajomych. Czy jest w tym coś nagnanego? Nie! Ja sam uczestniczę w tego rodzaju plebiscytach i proszę znajomych o poparcie, ale z zastrzeżeniem, aby zagłosowali, jeśli rzeczywiście są pewni, że to, co czynię albo czyniłem, zasługuje na poparcie.

W taki sposób dwa lata temu uzyskałem wyróżnienie Działacza Obywatelskiego 2008. W głosowaniu publicznym niezabezpieczonym, narażonym na manipulacje! Co jest mi wypominane! Jednak przyjmować tytuł Dziennikarza Roku ze świadomością, że napisało się jeden jakiś bzdet, ale uzyskało ponad tysiąc głosów poparcia - nie, na to bym się nie ważył. Jedyny werdykt, któremu przed rokiem przyznawałam rację i który do dziś szanuję, to wyróżnienie dla Jolanty Paczkowskiej. Przyznane, na szczęście, w innym trybie.

Sądziłem nieco naiwnie, że po ubiegłorocznych nieprawidłowościach Redakcja W24 zorganizuje konkurs inaczej. I jest inaczej, choć teraz również o zwycięstwie w poszczególnych kategoriach mają decydować glosowania. Już nie internetowe, a SMS-owe.

Naprawdę aż zastanawia, dlaczego nikt nie wpadł dotychczas na pomysł, aby posiadacze telefonów komórkowych decydowali komu przyznać nagrody Nobla albo Oscary. Jakże cenione byłyby i takie tytuły, i płynące z ich uzyskania splendory.

Kwestia metody glosowania wzbudza, co widać po pierwszych komentarzach, wiele wątpliwości.
Od Redakcji uzyskałem takie oto wyjaśnienie: "Kiedy za każdy głos trzeba tych parędziesiąt groszy zapłacić, ryzyko nadużyć jest znacznie mniejsze, niż wówczas, gdy przez Internet można te głosy tłuc w nieskończoność. Inwestować zaś w SMS-y wówczas, gdy do wygrania jest bon wakacyjny na 3 tys. złotych - to się po prostu nie opłaca. I właśnie z tego względu nową formę głosowania uważamy za bezpieczną".

Wyjaśnienia przyjmuję, ale pozostanę przy własnym zdaniu. Według mnie, najbardziej wartościowe i prestiżowe są konkursy, w których decyduje nie przypadek, nie liczba oddanych głosów, nie sympatia głosujących, nie liczba znajomych na Facebooku, ale prawdziwe wartości osoby albo osiągnięcia. O nich zaś niech decydują kompetentne gremia ekspertów wydawców, dziennikarzy, kapituły, komisje konkursowe kierujące się jasnymi, powszechnie znanymi kryteriami. A nie ludzie, którzy niekiedy nie przeczytali żadnego mojego artykułu, a głosują na mnie, bo ich do tego nakłaniam!

Nie wiem ponadto dlaczego, ja sam miałbym się zgłaszać do konkursu na DO. Zrobiłem to dwukrotnie, ale potem czułem niesmak. Dla mnie o wiele cenniejszą wydałaby się nagroda przyzna samowładnie przez Redakcję Wiadomości 24, niż nagroda uzyskana dzięki temu, że potrafiłem zmobilizować rzesze popierających mnie.

Cenniejsza byłaby sama nominacja uprawnionego i kompetentnego gremium - dostrzegającego, że to, co robię, warte jest pochwały - niż moje subiektywne przeświadczenie o własnej genialności, a potem zabieganie o społeczne poparcie tej tezy.

Gotów jestem jednak założyć się, ze w konkursie bezkrytycznie wystartuje wiele osób, których publikacje, jakiekolwiek zresztą, można będzie oddać liczbą dwucyfrową. I wcale nie będą to materiały wybitne. Wystartują, bo czują taką potrzebę, a także - bo nie wyznaczono żadnych kryteriów progowych. Takiej demokracji, nawet w komunizmie (każdemu według potrzeb) nie było! Nie zamierzam brać udziału w owych zmaganiach. Nie będę sam się nominował.

Odczuwam też niedosyt, a mówiąc szczerze: zupełny brak informacji o metodologii przyznania nagrody głównej. Wiem, że zadecyduje o tym kapituła. Pytanie zasadnicze brzmi: Kto i w jakim trybie przedłoży wnioski kapitule i jakie kryteria będą brane pod uwagę przy ocenie?

Coraz częściej zastanawiam się, co naprawdę znaczy bycie dziennikarzem obywatelskim. Bo dla wielu jest to synonim frajera piszącego za darmo. Czy warto nim być? Czy warto pisać, i dla kogo? I coraz częściej ogarniają mnie wątpliwości, kiedy widzę, co się wyprawia w rozmaitych serwisach. Niby jeszcze dziennikarskich, ale naprawdę społecznościowych, na których byle frustrat, w imię wolności słowa, obrzuci mnie bezkarnie fekaliami. Bez odruchu interwencji administratora, ucieszonego z ilość wejść na stronę.

Ale to jakby tylko moje zmartwienie.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Wyłanianiem laureatów we wszelkiej maści konkursach powinno zajmować się jury, inaczej zawsze będzie możliwość manipulacji. Jaki jest problem kupić np. 100- 200 pakietów startowych po 5 zł i zagłosować na siebie i wygrać daną kategorię? Parę minut wstydu, a splendor na całe życie :)
Przemyślenia Pana Adama popieram.

Komentarz został ukrytyrozwiń

prawie 1400 odsłon, 10 ocen b. dobrych, komentarzy gros moich, hmm czyż to jednak nie dowód zainteresowania tematem. ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Byłoby sympatyczniej, tak mi się wydaje, gdyby autor dał choć maleńki znak, że zna echo swojego artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobra, zaryzykuję te 6 złociszy i zagłosuję w każdym dziale na jednego faworyta.
To większa szansa niż w totolotka. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Reasumując ośmielę się na małe wnioski. Rozumiem, że bardziej odpowiadałaby Panu Adamowi formuła taka jak Akademii-> przyznawania Oskarów, Nobla czy choćby Pulitzera.

Otóż, tu mamy do czynienia z ogłoszonym Konkursem - konkurs to konkurs->definicje- łatwo znaleźć. Zasadniczo się różni od formuł takich wyróżnien jak Oskar Pulitzer czy Nobel, gdzie zgłaszać się nie trzeba.

Dlatego zgłosić się lub kogoś trzeba aby Kapituła - jurorzy mieli z czego wybierać tzn. co i kogo obdarzać punktami. Wynik głosowania jurorów jest absolutny i niepodważalny. Komu się skład Kapituły nie podoba nie musi przecież w konkursie startować. Ba! nawet nie powinien.


Sprawa głosowania sms, jest o tyle dobra/zła , że poprosić przyjaciół i znajomych MINUTKę NA KLIKNIęCIE, to taka prośba jest do przełknięcia, i jeszcze do przyjęcia, natomiast prosić o 60 groszy i 3 minuty to już dla jednych jest po prostu krępujące, albo wręcz upokarzające, a dla innych nawet zakrawa (przesadzam, ale trudno znaleźć inne określenie) na "żebractwo". Kliknięcie niesie zbyt wiele możliwości nieuczciwego głosowania. Zatem pozostaje sms, jako ten najbardziej wiarygodny system.

Podsumowując, konkurs jest świetnym pomysłem a nagrody imponujące, że nie powinno brakować kandydatów.
Mam już swoich faworytów 3 - 4. Mają moje głosy absolutnie pewne, jak w banku szwajcarskim ;)) Zdradzę, że 2 osoby z W24, a jedna z poza a 4 to niespodzianka jeszcze mi nieznana ;))) hihihi
Pozdro

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podoba mi się wypowiedź Kazimierza ... "DO to osoba, która żyje życiem społeczności lokalnej i działa na rzecz rozwoju społeczeństwa obywatelskiego".
Adamie!... To własnie to co Ty robisz w serwisie W24 !

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kazimierz Kolebuk
  • Kazimierz Kolebuk
  • 17.03.2011 20:38

Obserwuję od czasu do czasu, co nowego na W24. Podzielam Adamie Twoje wątpliwości.
Z założenia bowiem dziennikarstwo obywatelskie nie polega jedynie ani głównie na tworzeniu serwisu informacyjnego. Tym zajmują się zawodowcy, mają bowiem lepsze ku temu narzędzia. Obywatelski to taki dziennikarz, który potrafi nakłonić czytelnika do zmiany sposobu myślenia, do działania na rzecz dobra wspólnego.
DO to osoba, która żyje życiem społeczności lokalnej i działa na rzecz rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
Budowanie zaś takowego nie polega na powielaniu newsów z PAP, czy innych serwisów informacyjnych.
DO troszczy się o edukację, rozwój demokracji, skupia uwagę na trosce każdego z nas na sprawach naszej codzienności. Edukacja społeczeństwa jest największym i najtrudniejszym zadaniem dziennikarstwa obywatelskiego. W każdej dziedzinie: kulturze, sporcie, zdrowiu, ekonomii, oświacie, nauce, etyce i wzajemnych relacjach międzyludzkich.
Przeczytałem wszystkie materiały opublikowane na W24 w 2010 roku. Tylko kilka z nich zasługuje na miano materiału roku. Ale czy można za jeden materiał nazwać kogoś dziennikarzem roku? Mam wątpliwości.
Pozdrawiam Adamie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ośmielę się powiedzieć, że ten artykuł jest chyba najlepeszym jaki Pan Adam napisał specjalnie dla W24.

Komentarz został ukrytyrozwiń

być może, moje założenie jest błędne, Lidko... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

przeciwnie Lidko, zakładam, że jest tylu świetnych kandydatów, na równym poziomie, że Kapituła będzie miała trudne zadanie. Wiem, że wybory - decyzje jurorów bywają bardzo trudne, bo - embarras de richesse - czyli kłopot w bogactwie tego co do wybrania.
Może wygrać tylko jeden -DO- . to niby oczywiste, ale...... ci którzy będę tuż za nim w punktacji mogliby choć statuetkę na pamiątkę dostać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.