
W Parparach odbyły się Prezentacje Agroturystyczne Powiśle 2006. Jednym z punktów programu był konkurs miodów pitnych Stowarzyszenia Winiarzy i Miodosytników Polskich.
Wytwarzanie miodów pitnych niewiele się różni od wytwarzania win i innych napojów w drodze fermentacji alkoholowej. Podobnie jak w pozostałych wypadkach występuje tu faza przygotowania, fermentacji, i dojrzewania. Jednak zamiast cukru stosuje się miód.
Zgodnie z regulaminem stowarzyszenia wyroby oceniała nieparzysta liczba sędziów - pięcioro.
- Miody były dobre - uśmiecha się Krystyna Jankowska, która weszła w skład komisji konkursowej. - A tak na poważnie, to kilka wyrobów oceniłam bardzo wysoko, bo były świetne. Niektóre były słabsze. To produkty amatorskie, więc trudno mówić tutaj o wyższym czy niższym poziomie.
Miody ocenia się według dwunastu cech.
- Zwracaliśmy uwagę między innymi na klarowność, kolor, bukiet, moc czy kwasowość - dodaje Jankowska. - Punkty były sumowane, a na końcu odbywało się podsumowanie, w którym można było przyznać dodatkowe punkty na korzyść danego produktu.
Najlepszym miodem pitnym został Dwójniak Beziak, wytworzony przez Jakuba Ratajczaka z Bydgoszczy.
- Otrzymał on złoty medal - wyjaśnia mówi Witold Cyranowicz, prezes oddziału pomorskiego Stowarzyszenia Winiarzy i Miodosytników Polskich. - Jury przyznało także dwa srebrne i jeden brązowy. Osoby wyróżnione będą mogły wykorzystać symbol medalu na butelkach z miodem z nagrodzonej partii. Uczestnicy tego konkursu są amatorami, nie mogą sprzedawać alkoholu, ale mogą się nim pochwalić znajomym.
Jacek Skrobisz
D.P.