Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27477 miejsce

Konkurs podróżniczy rozwiązany. Zobacz, kto wygrał komplet książek!

Lubicie wędrować w myślach po świecie i często sięgacie po książki podróżnicze? A może lektura jakiejś książki sprawiła, że wyjechaliście zobaczyć wielki świat? Wskażcie swoją ulubioną pozycję i wygrajcie książki od Wielkiej Litery!

 / Fot. Jerzy Strzelecki, CC 3.0Rzucić wszystko i wyjechać w świat - każdego z nas nachodzi czasem takie pragnienie. Wędrować przez Afrykę, Azję, zaszyć się w amazońskiej dżungli, nurkować w Australii. Tu często marzenia się kończą - obowiązki, codzienne życie zostawiają nas w miejscu, w którym jesteśmy. I wtedy, aby uniknąć frustracji lub zafundować sobie choć odrobinę tej adrenaliny, którą poczulibyśmy w czasie wyprawy dookoła świata, sięgamy po książki podróżnicze.

Każdy z nas ma swoje ulubione tytuły. W dzieciństwie zaczytywaliście się w przygodach Tomka Wilmowskiego Alfreda / Fot. Materiały prasowe Szklarskiego, a może z wypiekami na twarzy śledziliście losy Winnetou Karola Maya? Uwielbiacie książki Wojciecha Cejrowskiego albo Beaty Pawlikowskiej? A może upodobaliście sobie Zaginione miasto Z Davida Granna?

 / Fot. Materiały prasowe"Gaumardżos! Opowieści z Gruzji", "Japoński wachlarz" oraz przygody Tomka Wilmowskiego - to ulubione tytuły naszych autorów. Nagrody otrzymują Krzysztof Wojniak, Jan Andrukiewicz oraz Piotr Jeleń! Do autorów powędrują książki wydane przez Wielką Literę: Śmierć w Amazonii Artura Domosławskiego oraz Blogotony Ingi Iwasiów.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Bardzo dziękuję i do zobaczenia... w podróży;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję bardzo za nagrodę i zgadzam się z Arturem o tak małym zainteresowaniu konkursem. A miłośników książek nie brak na portalu. Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratulacje dla zwycięzców! Szkoda tylko, że tak mało było ciekawych opisów książek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pozwolę sobie z nieco innej beczki, bo nie konkretna książka, a cykl przygód Tomka Wilmowskiego pióra Alfreda Szklarskiego. Książki dla dzieci i młodzieży, ale nie tylko, gdyż nie ma co ukrywać, sam chętnie do nich wracam. Będąc dzieciakiem nie przypominam sobie, by koledzy, ba nawet koleżanki, nie zaczytywali się w pełnych przygód "Tomkach". Także dwa ostanie tomy, gdy było się już dorosłym, wywoływały ogromne emocje. W serii, oprócz świetnych opisów geograficzno-przyrodniczych, obserwujemy również wątki dydaktyczne, patriotyczne, wszak bowiem tytułowego bohatera, kilkunastoletniego chłopca, poznajemy z nastaniem XX wieku, kiedy to Polski nie było na mapach świata. Widzimy tutaj u Tomka podobnie, jak u jego przyjaciół, tęsknotę za wolnym krajem. Jednak co najważniejsze, powieści państwa Szklarskich (wspólna z żoną Krystyną trylogia indiańska) są w obecnej dobie telewizyjnych programów naukowych, wciąż najlepszym źródłem ciekawostek i przygód. Świetnie zrealizowane materiały, które możemy oglądać na małym i dużym ekranie nie oddają w pełni przeżyć, jakich czytelnik dozna, zabierając się w eskapadę, w tym przypadku z Tomaszem Wilmowskim.
Prawdę mówiąc dzięki cyklowi "Tomków" lekcje przyrody, geografii były dla mnie bardziej zrozumiałe, ciekawe, które nie traktowałem z przymusu. Polecam dzieciom i młodzieży, bo może się okaże, że to dzięki tym książkom ukierunkowuje się ich dorosłe życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na "Japoński wachlarz" Joanny Bator trafiłem przypadkiem. Zanurzyłem się w tej opowieści, z pogranicza różnych gatunków literackich, zakochałem się w Kraju Kwitnącej Wiśni i zapragnąłem tam pojechać.
Zapiski bohaterki, z życia jakim żyła przez dwa lata, w jakże odmiennej kulturze, w której postanowiła się odnaleźć i możliwie głęboko ... zgłębić.
Każdy, kto interesuje się Japonią, będzie zadowolony, a Ci którzy jeszcze nie, prawdopodobnie "wsiąkną", tak, jak ja.
"Japoński wachlarz" pozwala wiele rzeczy zrozumieć i poznać to, co zupełnie odmienne.
Dlaczego Japończycy uwielbiają karaoke, postacie z mangi wyglądają tak, a nie inaczej, dlaczego są tam tak małe mieszkania, zdradza wiele sekretów na temat życia miłosnego, a wręcz erotycznego i wiele, wiele innych.
Zdziwienie zmienia się w zrozumienie, a wszystko dzięki wiedzy jaką czerpiemy z "Wachlarza".
Jeśli ktoś chce zacząć przygodę z Japonią, niech zacznie właśnie od tej książki.
Dzięki lekkiemu językowi i umiejętności zaciekawienia czytelnika, poznajemy tajemnice Japonii i niemal czujemy, jakbyśmy tam byli. Zaczynamy od podróży w wyobraźni i oby poprowadziła nas ona do realnego celu.
"Japoński wachlarz" na pewno nie wyczerpuje tematu, ale pomimo, iż Japonia została ujęta "kobiecym okiem", polecam każdemu, również z powodu ciekawości jaką w was rozbudzi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za najciekawszą, najlepiej napisaną, najmocniej odciskającą piętno na czytelniku książkę podróżniczą uważam książkę autorstwa Anny Dziewit-Meller i Marcina Mellera „Gaumardżos! Opowieści z Gruzji”, dzięki której mogłem poznać bliżej kraj wcześniej dla mnie mocno tajemniczy, kraj dziki, szalony i wciąż nie do końca odkryty, czyli piękną Gruzję. Książkę tę czyta się właściwie jednym tchem, a po jej przeczytaniu zaczyna się wierzyć w pewną legendę, mówiącą o tym, jakoby pierwotnie miejsce to sam Bóg wybrał dla siebie na wypoczynek, ale widząc spontaniczność i radość życia Gruzinów oddał im ten niewielki skrawek ziemi. Książka ta jeszcze bardziej umocniła mnie w przekonaniu, że Gruzja, to nie tylko niewielki kraj gdzieś w Azji, za Kaukazem, na pograniczu z Rosją, że to nie tylko herbaciane pola Batumi, o których niegdyś śpiewały Filipinki oraz dobre wino, ale miejsce posiadające wspaniałe góry, oryginalną kulturę, niepowtarzalną architekturę, specyficzną religię i wyśmienitą kuchnię, gdzie można narodzić się na nowo, poznać samego siebie, spojrzeć w głąb własnej duszy i stać się lepszym człowiekiem. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedną z najciekawszych książek podróżniczych jakie miałem przyjemność czytać, to "Dobry Simba" Wacława Korabiewicza
Warto na początku nadmienić kilka słów o samym autorze. Urodził się 1903 roku w Petersburgu. II WŚ zastała go na pokładzie Daru Pomorza, na którym pełnił funkcję lekarza okrętowego.
Wojnę spędził w Londynie, później w Rio de Janeiro organizując pomoc dla polskich jeńców wojennych.
Powojenne liczne podróże do Afryki i po Afryce zaowocowały serią niezwykle barwnie napisanych książek. Jedną z takich fabularyzowanych dokumentów jest wspomniany "Dobry Simba".
Autor poświęcał sporo czasu na zbiór eksponatów związanych z lokalnymi kulturami i przekazywania ich Państwowemu Muzeum Etnograficznemu w Warszawie. Dzięki licznym, często niebezpiecznym wyprawom na jakie wybierał się w głąb czarnego lądu i opisywania swoich niewątpliwych przygód, Korabiewicz wprowadza czytelnika w świat całkowicie nieznany, owiany niezwykłymi tajemnicami a niekiedy wręcz przerażający. Opisywane epizody dotyczyły nie tylko podróży, które w każdej chwili mogły skończyć się zjechaniem ciężarówki w przepaść lub w inny, nie mniej tragiczny sposób. Dotyczyły również niewytłumaczalnych zjawisk, sytuacji z kryminalnym wątkiem a niekiedy i wątkiem metafizycznym. Sporo miejsca poświęcił podróżnik zwierzęciu, którego Afrykanie nazywają simba, co po Polsku oznacza - lew. Z tytułowym dobrym simbą Korabiewicz miał przyjemność się zetknąć osobiście. Spotkanie to musiało być dla Korabiewicza niezwykle ekscytujące, skoro powołał go na okładkę swojej książki. Po jej przeczytaniu mogę zapewnić, iż istotnie było to spotkanie niezwykłe. W nie mniejszym napięciu autor utrzymuje czytelnika opisując spreparowane ludzkie głowy tudzież zabójstwa rodem z najlepszych horrorów. Całość książki stanowi jednak opis niezwykłego kontynentu i kulturowej różnorodności. Stanowi ona prawdziwy majstersztyk połączenia książki podróżniczej, awanturniczej i kulturoznawczej. Autor dosłownie przenosi czytelnika do innego świata, zmuszając go jakoby to współuczestniczenia w jego zmaganiach i przygodach. Od książki nie sposób się oderwać.

Pomimo upływu ponad dwudziestu lat, kiedy sięgnąłem w bibliotece po ten tytuł po raz pierwszy, cały czas wątki niektórych rozdziałów trwają w mojej pamięci. Sądzę, że to jest najlepszy dowód na to, jak zajmująca i ciekawa to była lektura o podróżach, o ludziach, o Afryce. Nadszedł czas, by przeczytać ją ponownie i wrócić na "grzbiecie" "Dobrego Simby" do przygód, sprzed niemal ćwierć wieku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

John Grisham "Testament". Nie jest to książka podróżnicza z prawdziwego zdarzenia a thriller prawniczy. Jednak czytając tą książkę mam ochotę podróżować z głównym bohaterem, aby odnaleźć nieślubną córkę miliardera. Ta pracuje jako misjonarka wśród plemion indiańskich, będąc tym samym w izolacji od codziennego świata. W głębi dżungli bohater poznaje życie innej cywilizacji a przy tym odmienia swoje życie. Bardzo lubię to w książkach J. Grishama, ze w niecodzienny sposób łączy prozę z innymi elementami otaczającego nas świata. Wątek turystyczny zauważalny jest również w "Wielkim graczu", gdzie poznajemy tajemnicze zakątki Włoch. Właśnie ze względu na te niekonwencjonalne połączenia uważam, że książki Grishama mogą być uznawane za najlepsze thrillery prawnicze i książki podróżnicze w jednym!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.