Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2361 miejsce

Konkurs zagraniczny KAN 2008

W czwartek zakończyła się zagraniczna część 9. Festiwalu Kina Amatorskiego i Niezależnego KAN 2008. Jej zwycięzcę, wybranego przez publiczność, poznamy jednak dopiero w niedzielę.

W ciągu dwóch dni, na dużej sali wrocławskiego kina Warszawa, mogliśmy zobaczyć 40 filmów z 16 państw. W większości było to kino europejskie, ale nie tylko. Pojawiło się również kilka filmów amerykańskich i azjatyckich.

Te 40 filmów wiele różniło – tematyka, nastrój, sposób pokazania świata, ładunek emocjonalny, technika, kraj pochodzenia. Ale coś je również łączyło – widać w nich było zaangażowanie twórców oraz chęć przekazania czegoś ważnego w interesujący, oryginalny sposób. Festiwale takie jak KAN pokazują, jak wiele jest jeszcze tematów nieporuszonych nigdy wcześniej przez filmowców oraz że tą samą rzecz można pokazać na wiele różnych sposób, często bardzo dalekich od tak powszechnych hollywoodzkich schematów.

- Kino niezależne bardzo często porusza tematy trudne, łamie tabu. Wydaje mi się, że dzieje się tak dlatego, że jego twórcy nie spodziewają się zarobić na swoich filmach, nie jest to ich celem. W związku z tym nie boja się pokazywać tego, co im bliskie, a niekoniecznie modne - stwierdziła na konferencji prasowej dyrektor Festiwalu Monika Czepielewska

Na festiwalu KAN panuje bardzo specyficzna, przyjazna atmosfera. Po części jest to zasługa organizatorów, ale przede wszystkim publiczności. Publiczności otwartej na eksperymenty filmowe i szanującej cudzą pracę. Publiczności bijącej brawa po każdym filmie (oprócz jednego, ale o nim kilka słów później), nawet jeżeli się nie spodobał – robi to, ponieważ docenia sam fakt nakręcenia obrazu i przysłania go na konkurs.

Uważam, że ogólny poziom zagranicznej części KAN 2008 był bardzo wysoki. Pomimo tego, że dwa dni z rządu siedziałam w kinie po 5 godzin, nie czułam zmęczenia ani znużenia. Wręcz przeciwnie – filmy, które zobaczyłam, skłoniły mnie do myślenia, zastanowienia się nad poruszanymi przez nie tematami. Przyznaję jednak, że znalazło się kilka filmów, które do mnie nie przemówiły oraz kilka, których nie zrozumiałam. Wolę nie wnikać, czy wina leży po stronie twórców, czy po mojej.

Nagrodę w konkursie zagranicznym, KANewkę Best Foreign Film, przyznaje publiczność. W ciągu tych dwóch dni widzowie mogli oddawać głosy na filmy, które im się najbardziej spodobały. Głosowanie zakończyło się wczoraj, ale jego wyniki poznamy dopiero w niedzielę, na uroczystej gali rozdania nagród.

A oto kilka słów o moich kandydatach do wygranej:

kadr z filmu "Wypadek" / Fot. KAN 2008/materiały dystrybutora

"Wypadek" Patrick Halpine, Francja


Historia młodej Francuzki arabskiego pochodzenia, manifestującej swoją podwójną narodowość oraz radykalnego prawicowca, rasisty, którzy w wyniku wybuchu zostają przysypani gruzami budynku laboratorium. Żeby się stamtąd wydostać, muszą zapomnieć o wzajemnych uprzedzeniach i współpracować. Udaje im się to, a to spotkanie odmienia życie obojga. Film pokazuje, że zawsze obie strony konfliktu mogą się czegoś od siebie nawzajem nauczyć. Dobra gra aktorska i rewelacyjne zdjęcia, szkoda tylko, że cała historia, jak to często bywa w filmach, kończy się w łóżku.

"O nienawiści, miłości i tej trzeciej" Tobias Bilgeri, Niemcy

Kadr z filmu "O nienawiści, miłości i tej trzeciej" / Fot. KAN 2008/materiały dystrybutora
Krótka i prosta, ale bardzo treściwa animacja. Miłość wygrywa z nienawiścią, ponieważ zwraca się ze swą miłością ku komuś innemu, kto na to zasługuje i odwzajemnia się tym samym. A nienawiść zostaje sama i jest tak zaślepiona, że nawet nie zauważa, że została sama. Sposób przedstawienia tematu, który wywołał salwę śmiechu i braw na sali, ułatwia jego zrozumienie.

"Kiedy zamilknę" Hyoe Yamamoto, Japonia


Historia dwóch lesbijek, które planują zamieszkać razem. Pojawiają się jednak wątpliwości, jak sobie poradzą w nietolerancyjnym Tokio, czy na pewno są gotowe na ten krok, jaka przyszłość przed nimi. Film w bardzo subtelny sposób porusza temat tabu. Nie obrażając nikogo Yamamoto pokazuje, że związek homoseksualny jest bardzo podobny do heteroseksualnego – z tymi samymi rozterkami, uczuciami i problemami.

"Pod ich spódnicami" Maria Suarez, Estaban Varade, Hiszpania


Dokument o kobietach mieszkających w afrykańskich wioskach, które w dzieciństwie poddawane są rytualnemu zabiegowi zaszycia pochwy, który stanowi zagrożenie dla ich życia, często powoduje bezpłodność, a przy ewentualnym porodzie może doprowadzić do śmierci zarówno dziecka, jak i matki. To jedyny film, który nie dostał braw. Nie dlatego jednak, żeby był kiepski. Wręcz przeciwnie – dlatego, że w wyjątkowy sposób poruszył wstrząsający temat, o którym bardzo mało się mówi. Dla mnie, to pokazywał ten film, było całkowitą nowością, nigdy o tym nie słyszałam. Ogromny plus dla twórców za oryginalne spojrzenie na świat.

"68 stopni i bezchmurnie" Dawn Westlake, USA

kadr z filmu "68 stopni i bezchmurnie" / Fot. KAN 2008/materiały dystrybutora
Opowieść o jedenastoletnim czarnoskórym chłopcu, którzy zapragnął spróbować sił jako uliczny gangster. Jego pierwszą ofiarą miała paść pewna białoskóra czterdziestoletnia kobieta. Proponuje mu ona wszystko, co posiada w zamian za to, że pomoże jej popełnić samobójstwo. Chłopiec jednak ratuje jej życie. Genialne amerykańskie poczucie humoru i dystans do życia. Bo przecież to, o czym opowiada film, to po prostu kolejny dzień w Los Angeles, bezchmurnym mieście, gdzie zawsze jest 68 stopni w skali Fahrenheita.


"Walce i tanga z Whitew", Ivan Vladimirow, Bułgaria


Film o codziennym, zwyczajnym życiu i o miłości, ale nie tej rodem z komedii romantycznych. O miłości prawdziwej, trudnej. O miłości, która co prawda jest priorytetem bohaterów filmu, ale niezwykle trudno jest im ją dzielić. Okazuje się za to, że bardzo łatwo ją stracić. Rewelacyjna gra aktorska i zdjęcia.

"Koszulka" Hossein Martin Fazeli, Kanada


Opowieść o spotkaniu Marka, Amerykanina słowackiego pochodzenia, i sklepikarza Tomasa, Słowaka, który ma na sobie koszulkę z napisem „God is dead. Nitzsche”. Napis ten powoduje kłótnię, ponieważ Mark stwierdza, że obraża ona jego uczucia religijne. W wyniku tej kłótni Tomas zostaje ranny w głowę i traci przytomność. Na koniec filmu Tomas ściąga koszulę i odwraca się tyłem do kamery. A na drugiej stronie koszulki widnieje druga część napisu: „Nitzsche is dead. God”.

kadr z filmu "Przyjemności miłości" / Fot. KAN 2008/materiały dystrybutora

"Przyjemności miłości" Fabrice de la Rosa, Francja


4 animacje na temat miłości. 3 pierwsze cyniczne, pokazujące problemy między zakochanymi. Ostatnia jednak utrzymana w zupełnie innym charakterze – pokazuje, że pomimo tego wszystkiego, co pokazywały poprzednie animacje, prawdziwa miłość istnieje, gotowa jest do największych poświęceń i potrafi czynić cuda.



Prawie wszystkie pozostałe filmy również wywarły na mnie wrażenie, nie pozostawiły mnie obojętną. W niedzielę dowiemy się, czy publiczność oceniła obejrzane filmy podobnie jak ja, czy też urzekło ją coś zupełnie innego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.