Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9171 miejsce

"Konkwistador" Buddy Levy'ego. Gdy złoto niszczy cywilizację

Mawia się, że gdyby to nie Hernan Cortes podbił ludność i ziemie dzisiejszej Ameryki Środkowej, znalazłby się inny wojownik, który by tego dokonał. Upadku świata Azteków i kuluarów wielkiej polityki dotyka "Konkwistador" Levy'ego.

okładka książki "Konkwistador" / Fot. Wyd. RebisHernan Cortes to człowiek, którego umysł działał tym szybciej, im większe zagrożenie czyhało na niego i jego podwładnych. Determinacja i gotowość zagarnięcia obfitych łupów dopełniały obrazu tego urodzonego przywódcy, który wiosną 1519 roku postawił stopę na terenie dzisiejszego Meksyku z jednym zamiarem: zagarnąć ziemię i bogactwa lub zginąć.

Nie wiedział, że jego przybycie tam, było dla rdzennych mieszkańców spełnieniem przepowiedni.
Zgodnie z kalendarzem Azteków, w chwili, gdy Cortes pojawił się na ich ziemiach, do ich świata miała przybyć inkarnacja potężnego boga Quetzalcoatla. Bóg - Wąż miał swoim przybyciem zapoczątkować upadek ich świata. Przepowiednia - jak wiemy - sprawdziła się co do joty, choć boskość Cortesa wydaje się być wysoce wątpliwa.

W tym miejscu zaczyna się wspaniała opowieść o tym, jak podbijając lub sprzymierzając ze sobą kolejne plemiona, prowadząc mniej lub bardziej subtelną grę polityczną z egzotycznym władcą - Montezumą, Cortes starał się osiągnąć zamierzony cel. Wyczerpujące marsze, pogromy dziesiątków tysięcy rdzennych mieszkańców, którzy ginęli w walce lub podczas rzezi. Zakładnicy, fortele, ucieczki, wielkie przegrane i wygrane.Aztecki Bóg-Wąż Quetzalcoatl / Fot. źródło: Codex Borbonicus, XVI wiek, autor nieznany, obraz w domenie publicznej - Wikipedia

Buddy Levy proponując nam swoją książkę przedstawia z jednej strony wspaniale udokumentowaną opowieść historyczną, opatrzoną wieloma komentarzami i przypisami, z drugiej zaś wnika w kuluary bezwzględnej polityki, w której skuteczne oszustwo jest dowodem sprytu, a epidemia ospy staje się sprzymierzeńcem najeźdźcy.

Książka jest doskonałą opowieścią historyczną, choć odrobinę dezorientujące są według mnie wielokrotne powtórzenia cytatów, bądź kilkukrotne przywołanie identycznych myśli. W narracji autor często powołuje się na zapisy korespondencji, jaką Cortes słał do króla hiszpańskiego, starając się o poparcie dla swoich działań. Nie jest to jednak jedyne źródło faktów - autor dociera bowiem również do relacji azteckich z tamtych wydarzeń, co uzupełnione jego własnym komentarzem, daje możliwie pełen obraz wydarzeń.

Montezuma II - potężny władca Azteków, który rządził ok. 15 mln ludzi. Podbity przez hiszpańskich konkwistadorów. / Fot. The discovery and conquest of the new world, 1892. Irving, Washington; Robertson, W. M.; Davenport, Benjamin Rush, źródło: WikipediaMerytorycznie wiarygodna, wspaniale zbeletryzowana opowieść o trudnym konflikcie pomiędzy dwoma cywilizacjami, które dzieliła przepaść, pisana głównie z perspektywy hiszpańskich najeźdźców, pokazuje jak bardzo może zamroczyć pogoń za bogactwem oraz jak mocno można wierzyć, że cel uświęca środki.

Trup ściele się gęsto, krew płynie strumieniami - raz z ołtarzy ofiarnych, raz z wnętrzności powalonych w boju żołnierzy. Opowieść o podboju i żądzy władzy sprawia, że ponownie zaczynamy patrzeć na swój świat jako na ten, w którym "trawa jest bardziej zielona".
Książka absorbuje do tego stopnia, że przez tydzień od otrzymania przeze mnie tej pozycji, czyta ją już trzecia osoba...a kolejne czekają. Polecam bardzo serdecznie!

Konkwistador. Hernan Cortes, Montezuma i ostatnie dni Azteków, Buddy Levy
przeł. Grzegorz Sałuda
Wyd. Rebis
Poznań 2010

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.