Facebook Google+ Twitter

KoNoPiAnS - szczerość, naturalność i full Energy!

Na polskiej scenie reggae pojawili się już w 1996 r. i swoim rozpoznawalnym luzackim stylem zyskali niemałe grono fanów. Oto wywiad z Marcinem "Cozerem" Markiewiczem, wokalistą i liderem najbardziej pozytywnego zespołu ostatnich lat.

Opole 2008 / Fot. Joanna NowickaPeter Tosh w jednym z wywiadów powiedział „Jeśli muzyka nie penetruje serca, duszy, umysłu i ciała, to nie możesz jej poczuć. Reggae jest właśnie takim gatunkiem – musisz to wysłuchać i poczuć.” Zgadzacie się z tymi słowami?
Ano tak jest. My nie jesteśmy zespołem, który zastanawiał się jaką muzykę ma grać. Muzyka zespołu jest kontynuacją naszych zainteresowań, czyli temat reggae zagrał kiedyś w naszych sercach i zapuścił korzenie. Do tej pory sądzę, że największym atutem KoNoPiAnS jest właśnie feeling - po prostu reggae trzeba czuć!

Już samą nazwę grupy można kojarzyć z Jamajką lat 60. i zespołami, takimi jak The Jamaikans lub The Melodians. Co jeszcze, oprócz pozytywnej energii, czerpiecie z tych czasów?
Tak, nazwa KoNoPiAnS bez wątpienia zainspirowana jest nazwami grup jamajskich z lat 60., zawsze o tym mówimy. Spodobało nam się po prostu to podejście! Da się też zauważyć, że grupy te charakteryzują się przede wszystkim specyficznym brzmieniem, które próbujemy osiągnąć i niekoniecznie ideologicznym przesłaniem. Jest to pewnego rodzaju styl earlyReggae, jeden z wielu odcieni muzyki z Jamajki.

Chociaż twierdzicie, że odcinacie się od ideologicznego przesłania, na przykład w kawałku „Improwizacja” możemy usłyszeć „Babilon czai się, on dotyka Twoje ramie kiedy oglądasz się”. Czyli jednak jesteśmy jego niewolnikami?
No jasne! Wiesz, to że w tekstach głośno o tym nie mówimy, to sama muzyka jest wymowna. Poza tym
KoNoPiAnS ma za sobą kilkanaście lat krwawej historii, a utwór "Improwizacja" to jeden z naszych pierwszych. To od Ciebie zależy na ile jesteś niewolnikiem systemu Babilon.*

Jak to robicie, że publika na waszych koncertach szaleje? Pamiętam jak w 2007 roku na Rock-reggae Festiwal w Brzeszczach publika domagała się bisu za bisem...
Bardzo udana impreza. Trudno się gra plenerowe koncerty, bo żeby dać dobry występ, akustyka musi hulać elegancko... a tam hulała!

Tutaj muszę dodać, że jak organizator nie zapewni dobrej ekipy nagłaśniającej i dobrego sprzętu to koncert traci 50 proc. na jakości odbioru, czyli zadowolenia, emocji i energii grających i słuchających. Więc nagłośnienie to podstawa, wtedy możesz zagrać naprawdę dobrego seta dla swoich psyhoFans [śmiech]. Poza tym, nasze koncerty to szczerość, naturalność i full Energy!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ciekawy wywiad. +

Ostatnio zacząłem słuchać też fajnego zespołu reprezentującego te klimaty: Ras luta - polecam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.