Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17529 miejsce

Końska rzeźnia

Do Palenicy Białczańskiej, gdzie jest ogromny parking dla samochodów i gdzie dojeżdżają busy i autokary, każdego roku dojeżdża około 700 tysięcy turystów.

Ich wiek, stan zdrowia i kondycja fizyczna są różne. Część z nich wsiada więc do wózków zaprzężonych w konie, których nie powinno tam być. Gładka asfaltowa szosa od Palenicy aż do stacji końcowej przy Morskim Oku - około 9 kilometrów - wiedzie cały czas pod górę, a z powrotem cały czas w dół. Bez względu na to jakby te konie były podkute nie zapewni im to na pochyłym asfalcie żadnej przyczepności. Ślizgają się i upadają nawet na początku ciężkiego dnia pracy gdy są wypoczęte.
konie przy pracy / Fot. fot. Artur Sobiecki
Fiakrzy wożą wprawdzie worki z obrokiem i dają koniom pojeść na postojach, ale ani na dole na polanie Palenicy, ani u góry przy Morskim Oku nie ma żadnych poideł ani miejsc, w których by można konie napoić. Chyba powinno takie miejsce być zwłaszcza u góry. Fiakier, używając bata zmusza w trzydziestostopniowym upale ślizgające się na asfalcie konie do wciągnięcia na górę wózka z czternastoma osobami, a potem nie daje się tym koniom napić. Według mnie to ewidentne znęcanie się, całkowity brak empatii, wyobraźni, niegodziwość.
postój / Fot. fot. Artur Sobiecki
Na górnym postoju konie cały czas stoją w pełnym słońcu, bo nie ma tam żadnego cienia.
Jeżeli komuś się wydaje, że całe to okrucieństwo jest winą fiakrów to się myli. To prawda, że są oni ludźmi bezwzględnymi i nieczułymi, ale na takie, a nie inne traktowanie koni ktoś im cały czas zezwala. KTOŚ. Ktoś przecież dopuścił te tak zwane dorożki do wożenia turystów, wiedząc że nie ma tam niezbędnej infrastruktury, poideł, wiat .... Mało tego, ktoś zezwolił na to, żeby wożenie turystów stało się dla fiakrów złotą żyłą. 30 zł od osoby x 14 osób = 420 zł za kurs w jedną stronę x 8 lub więcej kursów dziennie to 3 tysiące zł, czasami więcej, bez podatku, bez ZUS-u
Fiakrzy nie mają żadnej motywacji, żeby dbać o konie, leczyć je, dobrze traktować. Nie zarobiliby wtedy tak dużo i tak szybko. Zezwalają im na to władze państwa, władze Tatrzańskiego Parku (które podobno chronią zwierzęta), władze powiatu, gminy .... Polskie władze, a proceder trwa i trwa ... tyle już lat. Trochę wstyd, bo co pomyśli taki turysta z Niemiec czy innej Japonii? ż takie okrutne znęcanie się nad zwierzętami tylko w Polsce jest możliwe?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Jak się o czymś pisze, to dobrze jest sprawdzić cokolwiek w tym temacie.

Po pierwsze, górale wożący turystów z Palenicy do M. Oka mają zarejestrowaną działalność gospodarczą i płacą podatki.

Po drugie, konie pojone są i karmione na dole, na parkingu w Palenicy.

Jeżdżę w Tatry ponad 30 lat, przynajmniej 2 razy w trakcie każdego pobytu jestem w M. Oku ( są tam wyjścia na różne szlaki) i nigdy nie widziałem, żeby koń ciągnący wóz przewrócił się, a obserwatorem jestem uważnym.

Powozów jest tam tyle, że właściciel jednego robi co najwyżej trzy kursy dziennie. Większość górali ma zresztą po dwie pary koni i zmieniają je. Jest to obwarowane przepisami, jak i to, że każdy ma ograniczoną liczbę kursów.

Oczywiście, żę konie te ciężko pracują ( zwłaszcza latem, ale taka jest ich dola), ale są po potężne pociągowe rasy i opowieści o złym traktowaniu ich, to przesada.

Powozy latem i sanie do M. Oka zimą, to wieloletnia tradycja i zarobek dla tych, którzy się tym zajmują. Tego typu transport istnieje też w Alpach i Pirenejach choćby.

Dobry koń do ciężkiej pracy to spory wydatek i powiastkę, że można takich kupić sobie w sezonie kilka sztuk, można między bajki włożyć.

Myślę, że nieprędko doczekamy się innych środków transportu nad M. Oko. Górale potrafią dbać o swoje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, że o tym jest coraz głośniej choć głupota ludzi i tak zostaje, ale może ktoś się w końcu nad tym zastanowi... Wiem, że są chorzy ludzie, którzy nie przejdą tego odcinka by zobaczyć Morskie Oko i to tacy ludzie powinni tam wjeżdżać a jak widzę dwudziestolatków, którym się nie chce tyłka ruszyć, czy tłuściochy z piwem w ręku to mam ochotę ich sama zaprząc do takiego wozu. Myślę, że meleksy to dobra alternatywa. Boję się tylko, że chciwość jak zwykle wygra....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zauważ, że nie wszyscy ludzie, którzy chcieliby zobaczyć Morskie Oko są w pełni sprawni więc nie mogą bojkotować dorożek, bo nie ma alternatywnego środka transportu. Był pomysł, żeby zamiast koni wprowadzić meleksy. Nikt jednak nie wymusił tego na fiakrach, a o meleksy musieliby dbać, naprawiać, kupować akumulatory. Poza tym nowy meleks dużo kosztuje, a zamęczonego lub uszkodzonego konia mogą wymienić nawet kilka razy w sezonie. Praktycznie za grosze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

700 tysięcy turystów rocznie i żaden z nich nie zauważył jak traktowane są konie tylko bezmyślnie ładuje się na dorożkę, zadowolony, że ma transport. Czyżby na czas urlopu ludziom wyłączała się wrażliwość i empatia?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.