Facebook Google+ Twitter

Konstantyn - ojciec chrzestny chrześcijaństwa

Rok 312 – to data wydarzenia, które wpłynęło na losy Europy i świata. Do tej pory chrześcijaństwo było tylko awangardową sektą. Za kilka lat stanie się najpopularniejszą religią cesarstwa.

"Początki chrześcijańskiego świata" / Fot. .Historia zapamiętała go jako cynika. Rola cesarza Konstantyna była jednak przełomowa dla losów Europy i świata. Bez niego chrześcijaństwo pozostało by tylko awangardową sektą. Taką wizję w swojej książce "Początki chrześcijańskiego świata" Paul Veyne. Francuski historyk, który całe życie zawodowe poświęcił starożytnemu Rzymowi próbuje zdjąć z cesarza maskę cynicznego i ironicznego przywódcy.

Veyne, jak przystało na badacza unika w swojej książce podawania hipotez, które nie miałyby poparcia w dokumentach historycznych. Pisze on o Konstantynie jako o człowieku, który miał głębokie przeświadczenie o swoim wybraniu, jednak w tym wszystkim zachował pragmatyzm. Przeświadczenie Konstantyna o swoim wybraniu, miało się wziąć ze snu jaki mu się przyśnił, dzień przed bitwą nad mostem Mulwijskim. Zwycięstwo w tej bitwie otworzyło mu prostą drogę do cesarskiego tronu i władzy.

Francuski pisarz poddaje w wątpliwość ogólnie rozpowszechnioną tezę, jakoby Konstantyn zdecydował się uczynić chrześcijaństwo oficjalną religią ze względu na liczebność. W czasach, kiedy panował, wyznawcy Chrystusa byli tylko awangardową sektą, która w stosunku do całej populacji stanowiła 5 – 10 proc. Trzeci wiek to jednak ogromna debata na temat losów i przeznaczenia ludzi. Dlatego istotna nie była liczba wyznawców, ale miejsce jakie zajmowali oni w debacie publicznej. Chrześcijaństwo wnosiło świeżość i inność do ówczesnego świata. Pogaństwo było tylko religią, podczas gdy chrześcijaństwo także wiarą.

Chrystianizm dominował nad pogaństwem tym, że wypełniał praktycznie każdą dziedzinę życia. Był religią, wiarą, moralnością, metafizyką. Była to niesamowita rewolucja religijna w tamtych czasach. Konstantyn, który miał przekonanie o swoim wybraniu. Potrzebował wielkiej religii. Jak pisze Veyne, "chrystianizm fascynował Konstantyna swoją wyższością na pogaństwem i swoją awangardową dynamiką; był więc jedyną religią godną tronu".

Minusem książki dla niektórych będzie z pewnością język, jakim posługuje się autor. Nie jest to tekst lekki i przyjemny, który można czytać w drodze do pracy. Paul Veyne jak przystało na profesorski zwyczaj używa języka naukowego. Nie oznacza to jednak, że książka dla przeciętego czytelnika będzie nie zrozumiała. Po prostu lektura będzie wymagać większego skupienia.
Swoją publikację francuski badacz zamyka pytaniem o to czy Europa ma chrześcijańskie korzenie? Rozdział ten jest obowiązkowy dla wszystkich, którzy chcą debatować o chrześcijańskich korzeniach Europy. Autor poddaje w wątpliwość by istniało coś takiego jak korzeń cywilizacyjny. A nawet, jeśli to jest chrześcijaństwo byłoby tylko jednym z wielu korzeni. „Religia jest jedyną z części składowych cywilizacji, nie zaś jej matrycą, choć przez jakiś czas mogła służyć jako jej umowne określenie, jako jej rodowe nazwisko: cywilizacja chrześcijańska”. Rozdział jest godny uwagi, choćby ze względu, że te poglądy padają z ust chrześcijanina.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pewnie to bardzo ciekawa książka (5).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.