Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2123 miejsce

Kontakt z widownią to wystarczająca nagroda

21 października toruńscy miłośnicy kina mieli możliwość spotkania z Marcinem Bortkiewiczem. Widzowie, którzy pozostali na dyskusji po seansie Nocy Walpurgi z pewnością nie żałowali poświęconego czasu.

 / Fot. Kadr z filmu Wśród gości czwartego dnia Festiwalu TOFIFEST znalazł się Marcin Bortkiewicz, twórca Nocy Walpurgi. Na początku rozmowy reżyser wyjaśnił całą genezę dzieła – powstało ono na motywach monodramu Diva autorstwa Magdaleny Gauer. Bortkiewicz postanowił jednak wprowadzić do fabuły drugą postać, co sprawiło, że praktycznie cała dramaturgia została napisana na nowo. Gość wspomniał o specyficznej współpracy z Magdaleną Gauer, z którą to przez dłuższy czas miał jedynie telefoniczny kontakt. Osobiście poznali się dopiero w czasie pierwszej próby aktorskiej.

Podobnie było w przypadku opiekuna artystycznego filmu. Z Jerzym Antczakiem Bortkiewicz komunikował się głównie poprzez Internet. Twórca Nocy Walpurgi podkreślił swój szacunek wobec Antczaka i zaznaczył, że szczególnie ceni sobie jego spektakle Teatru Telewizji, które jego zdaniem cechuje skromność wykorzystanych środków wyrazu oraz bardzo dobre prowadzenie aktorów. Opiekun artystyczny miał stwierdzić, że film Bortkiewicza ma „smaczny tytuł”, co, wraz z ciekawym scenariuszem, skłoniło go do współpracy przy realizacji tego obrazu.

Marcin Bortkiewicz dodał, że między nim a Jerzym Antczakiem narodziła się nawet w pewnym momencie przyjaźń. Z kolei z Małgorzatą Zajączkowską, odtwórczynią roli Nory, przyjaźnił się wcześniej i od dłuższego czasu chciał ją obsadzić w swojej produkcji. Reżyser podkreślił, iż pracę nad scenariuszem rozpoczęto dopiero po zaangażowaniu aktorów. Bortkiewicz stwierdził, że rola w Nocy Walpurgi była dla Zajączkowskiej właściwie debiutem, jeśli chodzi o aktorstwo pierwszoplanowe. Określił ją jako „amerykańską rolę” – charakterystyczną, wyrazistą, a nawet drapieżną, zupełnie odmienną od postaci, które do tej pory grała aktorka. Twórca powiedział, że musiał najpierw w związku z tym z Małgorzaty Zajączkowskiej „wydobyć potwora”. Oboje aktorzy ostatecznie mieli być bardzo zadowoleni ze swoich ról. Reżyser wspomniał, że jeszcze po zakończeniu prac nad filmem w Zajączkowskiej „siedziała” Nora. Aktorka zwierzyła się Bortkiewiczowi, że teraz już „nic nie musi” i nie będzie więcej grała „matek i cioć”.

Noc Walpurgi została zrealizowana w konwencji kina noir. Reżyser podkreślił, że wiele pracy włożono w konstrukcję postaci, które miały być nieuchwytne, niejednoznaczne, tak, aby widz cały czas zadawał sobie pytania i pewne kwestie pozostały po seansie niedopowiedziane. Szczególną uwagę poświęcono także stronie wizualnej filmu. Marcin Bortkiewicz wspomniał o specjalnie pofarbowanych na rudo włosach Małgorzaty Zajączkowskiej, czy o „irytującej” zieleni ścian, które jego zdaniem źle wyglądałyby w barwnym obrazie, ale świetnie sprawdziły się w czerni i bieli.

W drugiej części spotkania gość sporo mówił na temat nagród filmowych. Bortkiewicz stwierdził, że mechanizm ich przyznawania mieści się „między biznesem a kołem fortuny”. Dla reżysera wystarczającą nagrodą jest sam udział w festiwalach i idąca za tym możliwość kontaktu z publicznością.

Artur Eichhorst

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.