Facebook Google+ Twitter

Kontrolerzy z lotniska pod Smoleńskiem zmienili zeznania ws. katastrofy

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-11-19 09:30

Kontrolerzy z rosyjskiego lotniska Siewiernyj zmienili zeznania, które złożyli 10 kwietnia, tuż po katastrofie smoleńskiej. Polscy prokuratorzy otrzymali już nowe zeznania kontrolerów przetłumaczone na język polski.

Polscy śledczy otrzymali także wniosek rosyjskiej prokuratury w sprawie unieważnienia poprzednich zeznań dwóch kontrolerów, którzy w kwietniu byli w kontakcie z polskim tupolewem. Rosjanie unieważnili poprzednie zeznania, powołując się na przepisy swojego prawa karnego. Art. 166 kodeksu postępowania karnego, pozwolił im wycofać poprzednie zeznania kontrolerów na podstawie wątpliwości co do miejsca i czasu przesłuchań. Z protokołów wynikało bowiem, że obaj kontrolerzy przesłuchiwani byli w tym samym czasie, w różnych miejscach, przez tych samych śledczych.

Wyniki sierpniowych przesłuchań różnią się od tego, co kontrolerzy lotów mówili tuż po katastrofie samolotu. Jak podaje "Rzeczpospolita", poprzednio ppłk Paweł Plusnin zeznał, że przekazując polskim pilotom informację o widoczności na 400 metrów, uważał, że widoczność w rzeczywistości wynosi 800 metrów. Plusnin twierdził, że podał załodze Tu-154 niewłaściwe parametry, po to, by zachęcić ją do lądowania na innym lotnisku. W sierpniowych zeznaniach kontroler nie wspomina już o widoczności na 800 metrów. Pojawia się tam za to informacja o tym, że widoczność wynosiła 400 metrów, czyli tyle, ile podał pilotom polskiego samolotu.

Jak czytamy w "Rzeczpospolitej" kontrolerzy podczas sierpniowych przesłuchań nie wspomnieli również o pułkowniku Krasnokutskim, który według kwietniowej wersji zeznań podczas sprowadzania Tu-154 na ziemię znajdował się w wieży kontrolnej.

Ponadto rosyjscy kontrolerzy w nowych zeznaniach wskazują również na fakt, iż polski samolot był sprowadzany na ziemię według procedur cywilnych. Wcześniej Rosjanie nie wspominali o tym według jakich procedur sprowadzano samolot na ziemię, jednak wszystko wskazywało na to, że były to procedury wojskowe. "Rzeczpospolita" wskazuje na znaczącą różnicę między lotem cywilnym a wojskowym. Otóż w przypadku uznania lotu Tu-154 za cywilny, ostateczną decyzję o lądowaniu podejmowaliby piloci, na nich więc spoczywałaby większa odpowiedzialność. W ten sposób Plusinin i Ryżenko automatycznie zmniejszają własną odpowiedzialność za lądowanie samolotu na lotnisku w Smoleńsku.

"Mamy do czynienia najprawdopodobniej z manipulacją materiałem dowodowym w kierunku dopasowania go pod jedną tezę dowodową: że winni katastrofy są piloci polskiego samolotu" - powiedział dla "Rzeczpospolitej" Mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar katastrofy. Mecenas stwierdził także, że decyzja rosyjskiej prokuratury unieważniająca wyniki kwietniowych przesłuchań nie jest wiążąca dla polskiej prokuratury.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.