Facebook Google+ Twitter

Kontrowersje wokół dymisji premiera

Dymisja Kazimierza Marcinkiewicza z całą pewnością nie jest dużym zaskoczeniem dla uważnych obserwatorów polskiej sceny politycznej.

Już od wielu dni krążyły pogłoski o narastającym konflikcie między premierem a prezesem PiS-u Jarosławem Kaczyńskim. Kazimierz Marcinkiewicz – uskrzydlony wysokim, i co najważniejsze, stałym poparciem opinii publicznej – coraz śmielej manifestował swoją niezależność w stosunku do prezesa Kaczyńskiego, który liczył zapewne, iż premier będzie posłusznie i wiernie wykonywał jego polityczne dyspozycje.


Wyrazem tej rosnącej niezależności było mianowanie przez Marcinkiewicza, bez konsultacji z prezesem PiS-u, Pawła Wojciechowskiego na stanowisko ministra finansów po tym, jak lustracyjna awantura pozbawiła tego stanowiska Zytę Gilowską. Aktem jeszcze większej suwerenności premiera było jego spotkanie z liderem opozycyjnej PO- Donaldem Tuskiem, który jak wiadomo w PiS-ie traktowany jest obecnie jako wróg numer jeden. O tym spotkaniu Kazimierz Marcinkiewicz nie poinformował nikogo z kierownictwa PiS-u. Jarosław Kaczyński uznał zapewne zachowanie premiera za przejaw skrajnej nielojalności (niektórzy członkowie PiS-u mówili wręcz o zdradzie) i postanowił przywołać go do porządku. Kiedy Kazimierz Marcinkiewicz zdał sobie sprawę, iż nie ma szans wybić się na pełną polityczną suwerenność, postanowił podać się do dymisji. Najwyraźniej nie chciał już odgrywać roli politycznej marionetki.


Dlaczego premier musiał odejść


Odejście premiera jest z pewnością niezrozumiałe dla dużej części społeczeństwa, które darzyło go wyjątkowo wysokim - jak na polskie warunki - zaufaniem. Kazimierz Marcinkiewicz był niewątpliwie najjaśniejszą postacią ekipy rządzącej i to zapewne głównie za jego sprawą rząd - jak dotychczas - utrzymywał względnie wysokie notowania w sondażach opinii publicznej.

Premier wykazał się umiarem i pragmatyzmem, umiejętnie mediując między  „ Polską solidarną” a „Polską liberalną”. Z jednej strony potrafił uczynić  kilka gestów prosocjalnych, forsując np. ustawę o becikowym, z drugiej strony natomiast umiał wzbudzić zaufanie rynków finansowych, promując ustawę o zmianach podatkowych, czy też broniąc przygotowanej przez Zytę Gilowską reformy finansów publicznych. Potrafił rozmawiać zarówno z prostymi ludźmi o ich codziennych problemach, jak i z poważnymi biznesmenami i inwestorami. Poza tym był chyba jedynym politykiem obecnej władzy, który budził zaufanie w krajach zachodniej Europy i który może poszczycić się konkretnymi sukcesami na arenie międzynarodowej (to w końcu twarda, ale również elastyczna postawa premiera zapewniła nam sukces w unijnych negocjacjach budżetowych). Jego względnie profesjonalne zachowanie na europejskich salonach wyraźnie kontrastuje z brakiem umiejętności prezydenta Kaczyńskiego w tym względzie. Ostatnie dni są tego najbardziej żywym dowodem.
Przy tej okazji powstaje pytanie, czy nowy premier Jarosław Kaczyński, znany ze swego eurosceptycyzmu, nie pogłębi jeszcze bardziej izolacji Polski w Europie.

Jaka będzie polityczna przyszoć premiera?


Ciekawe są również przyszłe polityczne plany dotychczasowego premiera i to, w jaki sposób zamierza wykorzystać swój kapitał polityczny, którym jest niewątpliwie jego ogromna popularność. Pojawiły się już plotki, że Kazimierz Marcinkiewicz może przyłączyć się do Platformy Obywatelskiej. Byłby to ogromny propagandowy i polityczny sukces Donalda Tuska i jego partii. Trudno jednak określić, jaką istotną rolę mógłby pełnić w ramach PO Kazimierz Marcinkiweicz. Raczej mało prawdopodobne jest to, by z dnia na dzień stał się jednym z głównych przywódców tej partii. Do tej roli aspiruje wielu ambitnych polityków Platformy, takich chociażby  jak:  Jan Rokita czy Bronisław Komorowski.
Bardzo prawdopodobne jest zatem to, że Marcinkiewicz pozostanie w PiS-ie, by w ramach tej partii budować dalej swoją silną pozycję. Może stać się naturalnym liderem silnej frakcji, która stanowiłaby znaczącą opozycję wobec wszechwładzy prezesa Kaczyńskiego. Z pewnością rola Marcinkiewicza i jego frakcji rosłaby wraz ze spadkiem poparcia dla rządu Jarosława Kaczyńskiego. Być może to właśnie Kazimierz Marcinkiewicz stanie w szranki z prezesem Kaczyńskim i  zostanie w przyszłości liderem PiS? Byłoby to o tyle korzystniejsze dla tej partii, że umożliwiłoby bardziej racjonalną koalicję z Platformą Obywatelską .

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.