Facebook Google+ Twitter

Kontrowersyjna sprzedaż domu Polskiej Misji Katolickiej w Falkirk

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-04-22 14:04

Wszystko wskazuje na to, że polska społeczność szkockiego Falkirk została pozbawiona miejsca spotkań z powodu zaprzestania działalności baru w budynku Misji.

W ostatnim tygodniu szkocką Polonię poruszyła wiadomość o wystawieniu na sprzedaż budynku Polskiej Misji Katolickiej, który był miejscem spotkań i modlitw dla sporej grupy polskich mieszkańców Falkirk. Mieściły się tam sale, w których organizowano pogadanki i zabawy, kapliczka dla wiernych - niemogących uczestniczyć w niedzielnych mszach oraz ogólnodostępny bar. Gościli w nim zarówno miejscowi Szkoci, jak i Polacy. Decyzję o sprzedaży obiektu podjęły polskie władze kościelne w Szkocji, zawiadamiając o tym podczas mszy zainteresowanych Polaków. Sprawa wydaje się być bardzo złożona, szczególnie pod względem prawnym - w tej chwili trudno określić, kto jest właścicielem nieruchomości: obie strony konfliktu twierdzą, że budynek należy do nich. Oto, czego dowiedziałem się o kontrowersyjnej sprzedaży od samych zainteresowanych: księdza Mariana Łękawy, rektora polskiej misji katolickiej w Szkocji oraz od pani Joanny Cieślik ze stowarzyszenia United Polish Falkirk:

Nie ma pieniędzy na utrzymanie


Budynek został wykupiony od poprzednich właścicieli w roku 1957. Od tego momentu miał służyć polskim mieszkańcom miasteczka. Według dokumentów przesłanych mi (pocztą elektroniczną) przez księdza rektora, założycielem Domu Polskiego był, nieżyjący już ksiądz prałat Wincenty Nagi-Drobina, ówczesny rektor Polskiej Misji w Szkocji. Pani Cieślik w rozmowie telefonicznej poinformowała natomiast, że budynek został zakupiony ze składek powojennej Polonii szkockiej i jest własnością stowarzyszenia miejscowych Polaków.

Fakt niesprecyzowanej sytuacji prawnej nieruchomości nie wywoływał konfliktów przez 50 lat, aż do zeszłego roku, kiedy to ksiądz Łękawa podjął decyzję o zamknięciu domu. Oto, co o powodach decyzji pisze sam ksiądz rektor w liście do księdza biskupa Ryszarda Karpińskiego (list z 29 stycznia 2007 roku, udostępniony mi przez księdza Łękawę):
"Dom Polski, który założył ś.p. ks. prałat Wincenty Nagi-Drobina, rektor Polskiej Misji w Szkocji powoli przestaje spełniać swoją funkcję. Przede wszystkim nie ma żadnych środków na swoje utrzymanie, a znajduje się w takim stanie, że wymaga ciągle jakichś remontów. We wrześniu minionego roku przestał funkcjonować jako klub, ponieważ z powodu powiększającego się deficytu nie została odnowiona licencja na prowadzenie baru. Przez wiele lat ten ośrodek był źródłem utrzymania polskich duszpasterzy, co było zamierzeniem fundatora."

Pani Joanna Cieślik twierdzi natomiast, że na koncie wciąż znajduje się około sześciu tysięcy funtów, które można by przeznaczyć na remont budynku, a miejscowi polscy fachowcy gotowi są pracować przy remoncie za darmo. Poza tym - jak mówi - Dom Polski powstał dzięki wysiłkom, poświęceniu i oszczędnościom Polonii powojennej, której żyjący przedstawiciele czują się w tej chwili, jakby zabrano im ich własność, ich kawałek Ojczyzny tu - w szkockim Falkirk. Jak wspomniałem, oprócz baru i sal przeznaczonych do zabawy (w których odbywały się na przykład uroczystości Bożonarodzeniowe i Wielkanocne), w budynku mieściła się także kaplica - miejsce spotkań tutejszych polskich katolików z Bogiem.

Pomijając w tym momencie skomplikowane aspekty prawa własności (które postaram się wyjaśnić podczas planowanej wkrótce wizyty w Falkirk), nasuwa się pytanie: czy nierentowny bar jest wystarczającym powodem do pozbawienia Polaków na emigracji miejsca spotkań, miejsca kultywowania polskiej tradycji i miejsca modlitwy? Czy całej sprawy nie można było załatwić polubownie, rozmawiając i konsultując decyzje w taki sposób, aby zaspokojone były zarówno finansowe potrzeby księży, jak i rozrywkowe i duchowe potrzeby miejscowej społeczności? Może jeszcze nie jest za późno?

Autor: Maciej Lewandowski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.