Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29888 miejsce

Kopacz: Nie sądzę, by Włodarczyka było stać na szantaż

Pogłębia się w kraju coraz trudniejsza sytuacja w szpitalach. Oto jedna ze spraw w najnowszych doniesieniach medialnych. Wczoraj usłyszeliśmy o nagłej dymisji dyrektora Instytutu Reumatologii w Warszawie. Dlaczego do niej doszło?

 / Fot. PAP/Paweł SupernakMinister zdrowia wściekł się po mailu, jaki otrzymał od swojego byłego zastępcy, a do wczoraj dyrektora Instytutu Reumatologii, Andrzeja Włodarczyka, gdy tenże ośmielił się prosić o premię za dobrą pracę. Szkopuł w tym, że w mailu dyrektor poinformował ministra o konieczności zamknięcia Instytutu od poniedziałku, 3 grudnia, gdyż - jak podkreślił - nie ma pieniędzy na dalszą działalność placówki.

"Nie sądzę, aby Andrzeja Włodarczyka stać było na jakikolwiek szantaż, to jest po prostu przyzwoity człowiek" - powiedziała była minister zdrowia, dziś marszałek Sejmu, Ewa Kopacz. Odniosła się w ten sposób do decyzji ministra Bartosza Arłukowicza, o odwołaniu dyrektora Instytutu Reumatologii z funkcji i ostrej wypowiedzi wiceministra zdrowia, który przekonywał argumentując, że Andrzeja Włodarczyka odwołano, bo "próbował zaszantażować NFZ" - cytuje serwis Interia.pl.

Marszałek Sejmu, wyjaśniając swoje stanowisko wobec odwołania, dyrektora Włodarczyka z funkcji, zastrzegła, że trudno jej oceniać decyzję ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza i nawet nie chce "w tej chwili tego robić". Ale - jak powiedziała - może ocenić to co robi pan dyrektor Włodarczyk, a jeszcze niedawno wiceminister zdrowia. "Miałam możliwość pracy - przypomniała - z ministrem Włodarczykiem". "Jest to bardzo pracowity, merytoryczny i niekiedy bardzo drobiazgowy, dbający o różne rzeczy minister, bardzo przejęty losem pacjentów" - stwierdziła z głębokim przekonaniem Ewa Kopacz.

Dalej już całkiem otwarcie, choć delikatnie - jak przystało na delikatność kobiecych uczuć zawodowych, wobec byłego kolegi w roli zastępcy ministra - pani marszałek broni Andrzeja Włodarczyka. Według Ewy Kopacz, "apel Włodarczyka i list skierowany do ministra Arłukowicza, wynikał raczej z dbałości o pacjentów i lęku o to, co się wydarzy po 1 stycznia 2013 roku" - mówiła z troską o los byłego dyrektora, marszałek Sejmu. Dodała też coś wyjątkowo ludzkiego: "to jest po prostu przyzwoity człowiek".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.