Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

43935 miejsce

Kopalnia Rydułtowy-Anna. Znaleziono zasypanego górnika

Jeden z ratowników dotarł do górnika zasypanego w kopalni Rydułtowy-Anna. Nie wiadomo jednak czy przeżył on wypadek. Na dół zjechał już lekarz.

Wciąż nie wiadomo czy 40-letni elektryk przeżył i w jakim jest stanie. / Fot. Tomek WójcikWreszcie los uśmiechnął się do ekip ratunkowych przeszukujących od trzech dni zawałowisko na poziomie 1200 metrów pod ziemią w kopalni Rydułtowy-Anna w poszukiwaniu kolegi. Dzisiaj (26 marca) przed godz.10 ratownicy znaleźli zasypanego elektryka. Jeden z ratowników przeszedł po przenośniku załomami znajdującymi się w pustej przestrzeniami zwałowiska. Chociaż było bardzo wąsko udało mu się przecisnąć i dotrzeć do miejsca, gdzie leży górnik. Ratownik nie dał jednak rady zejść do zasypanego. - Udało mu się jedynie dotknąć jego głowy, czoła, widział też leżący obok niego kask. Ten fizyczny kontakt z poszkodowanym jest ważny, bo mamy sto procent pewności gdzie się znajduje. Górnik leży jakieś 7 metrów od czoła drążonego chodnika ratowniczego.

I nie są to już sygnały czy wskazania kamery. Dotarliśmy do niego i ta wiadomość jest najważniejsza -poinformował Zbigniew Madej rzecznik Kompanii Węglowej. Niestety wciąż nie wiadomo czy mężczyzna przeżył. W ratowników wstąpiły nowe siły i całą posiadaną siłę rażenia rzucili w miejsce z którego jak najszybciej będą mogli dotrzeć do kolegi. Kopią bez wytchnienia, bo te siedem metrów to aż siedem metrów skały, węgla i złomu, które trzeba przerzucić ręcznie. Wydrążenie chodnika i wydostanie z podziemnej pułapki górnika zajmie im wiele godzin.
Sytuacja prowadzonej w Rydułtowach akcji ratunkowej zmieniała się co kilka godzin. W każdej chwili mógł nastąpić przełom.

Pierwszy nastąpił wczoraj wieczorem. Po 36 godzinach poszukiwań powiało optymizmem. Wszyscy cieszyli się, bo dzięki włączeniu do poszukiwań specjalistycznych kamer termowizyjnych (za ich pomocą lokalizuje się ludzi w zawalonych obiektach) dostarczonych przez strażaków z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Jastrzębiu Zdroju, ratownicy zlokalizowali zaginionego. Kamery wskazały przypuszczalne miejsce gdzie mężczyzna mógł się znajdować więc ratownicy przestali drążyć dwa chodniki ratownicze rzucając wszystkie swoje siły w to miejsce. - To jakieś półtorej metra. Teraz więc akcja koncentruje się już tylko na dotarciu do miejsca, które wskazały kamery - poinformował dziennikarzy wczoraj wieczorem Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.