Facebook Google+ Twitter

Korea Płn. i Płd. potwierdzają: Rozdzielone 60 lat temu rodziny spotkają się

Od 20 do 25 lutego odbędą się spotkania rodzin rozdzielonych 60 lat temu w czasie wojny koreańskiej. Terminy spotkań potwierdziły Korea Północna i Korea Południowa.

 / Fot. Annalog, CC 2.5Rozdzielone w czasie wojny koreańskiej, która toczyła się w latach 1950-1953, będą mogły się spotkać - taki komunikat wydały zarówno Pjongjang, jak i Seul.

Kilkaset osób, które zostały wybrane w losowaniu, będzie mogło spotkać się z bliskimi. Większość z nich ma ponad 80 lat. Spotkania odbędą się w Górach Diamentowych na wschodzie Korei Północnej - pierwsze z nich już 20 lutego. Nie wiadomo jak to będzie wyglądało w rzeczywistości i czy bliscy wybranych osób jeszcze żyją. Rodziny przez ponad 60 lat nie mogły utrzymywać ze sobą kontaktu.

Spotkania potrwają do 25 lutego i właśnie z tego powodu Korea Północna protestowała przeciwko manewrom wojskowym, które 24 lutego rozpoczną Korea Południowa i USA. Północ twierdzi, że manewry nie są niczym innym, jak przygotowaniami do wojny. Pjongjang prosił o przesunięcie terminu manewrów, jednak Seul odmówił.

Mimo że w 1953 roku został podpisany rozejm, wojna koreańska oficjalnie się nie zakończyła. W ostatnich miesiącach napięcie między krajami znów rośnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ta wiadomość wielce mnie zaintrygowała.
Do mojej klasy w szkole podstawowej przyjęto 6 koreańskich sierot wojennych zakwaterowanych w Domu Dziecka. Po zakończeniu wojny w Korei, dziewczynki powróciły do swojej ojczyzny. Nie od razu, dopiero chyba pod koniec lat 50. gdyż liczyliśmy się nawet z ich pozostaniem w Polsce na stałe, a moi rodzice przygotowywali się do adopcji dwóch sióstr.

Z jedną z nich o imieniu i nazwisku nigdy nie rozdzielanym - Czi Jon Cha zaprzyjaźniłam się i przez kilka lat korespondowałyśmy. Jej zapisanie się do Studium Nauczycielskiego zerwało kontakty. Wiem tylko, że wyszła za mąż i miała dwoje dzieci.
Jestem ogromnie ciekawa, jak się potoczyły jej losy?
Czy Czi Jon Cha żyje? A pozostałych 5 dziewcząt?
Ich imion już nie pamiętam, ale mam je zachowane w szpargałach z przeszłości.
Listy adresowałam na Phy-ong-yang / Phenian.
Dzisiaj jeszcze inaczej się piesze: Pjongjang.
Czyżby następowała powolna odwilż? Trudno uwierzyć...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.