Facebook Google+ Twitter

Korea Północna zaprzecza sympatyzowaniu z "Mein Kampf"

Władze Korei Północnej z zaciekłą stanowczością zaprzeczają, iżby dzieło Adolfa Hitlera stanowiło część państwowej ideologii i ogólnej polityki. Za propagowanie takich wiadomości północnokoreański aparat władzy zapowiada karę śmierci.

W przeciągu 24 godzin świat obiegła po wielokroć informacja o niecodziennym prezencie, jakim Kim Dzong Un obdarowuje prominentów ze swojego najbliższego otoczenia. Reakcja północnokoreańskiego aparatu władzy okazała się być błyskawiczna. Z niejaką zajadłością zaprzeczono, że Pierwszy Sekretarz składał w darze egzemplarze "Mein Kampf" Adolfa Hitlera.

Czytaj także: "Kim Dzong Un promuje "Mein Kampf" wśród ludzi ze swojej świty"

Rewelacja, o jakiej dowiedział się świat, była informacją uzyskaną od anonimowego urzędnika. Północnokoreański pracownik donosił o obdarowywaniu dziełem Adolfa Hitlera przez Kim Dzong Una. Pierwszy Sekretarz miał przy tym czynić stosowne uwagi i zachęcać do korzystania z wybranych ustępów "Mein Kampf" jako wartości mogących być przydatnymi dla Korei Północnej.

Aparat władzy Korei Północnej obwieścił oficjalnie, że tego rodzaju informacja jest "po trzykroć przeklętą zbrodnią", a Kim Dzong Un w otoczeniu najbliższych zaufanych. konserwatywnie blog wordpress/CC3.0 / Fot. yousukezanautorzy ukrywający się za swoimi artykułami, to "człowiecze szumowiny", co skwapliwie przytoczył portal informacyjny abc.net śladem światowych agencji prasowych. W dalszych enuncjacjach koreańskich mediów grożono eliminacją każdego, kto ośmiela się podtrzymywać wieści o zwyczajach Kim Dzong Una jak też o stosunkach wewnątrz Korei Północnej, które przedstawiono w ostatnich dniach. Zapowiadano: "Jesteśmy zdeterminowani przedsiębrać przedmiotowe kroki, by fizycznie usunąć podłe człowiecze szumowiny, które dopuszczają się zdrady." Poetyka hołdująca przywódcy urastała do niebotycznych rozmiarów wersyfikowalnej czołobitności: "Brudne człowiecze szumowiny nigdy nie będą zdolne wyglądać nieba, ni znaleźć skrawka ziemi, by ukryć się po śmierci." Wspomniano też coś o "sprawiedliwości litościwie karzącej" w odniesieniu do Seulu i Waszyngtonu. Te dwa narody uważane są za głównych podżegaczy sprzyjających renegatom, jak nazywają północnokoreańskie media osoby pogrążające przywódcę kraju w niesławie.

Z ogólnoświatowego punktu widzenia dość trudno przychylać się do stanowiska północnokoreańskich jurystów. Kim Dzong Un dostąpił już na międzynarodowym forum szczególnego rodzaju infamii. Spotyka się z ostrą krytyką gdiekolwiek nie próbuje nawiązać jakichkolwiek stosunków lub, co częstsze, kiedy prezentuje się jako fantyczny zwolennik własnych ultymatywnych roszczeń i jednostronnych bezwarunkowych unormowań. Zaszkodzić Kim Dzong Unowi poprzez publicystykę jest wyjątkowo trudno, ale rzeczywistość w jakiej pozostaje jego naród na azjatyckim kontynencie jest zgoła odmienna od tej do jakiej przywykli przeciętni śmiertelnicy w XXI wieku. Oficjalne groźby uśmiercenia każdego "renegata" odnoszą się do wszystkich istot żyjących.


article by Paweł Jankowski

Utwór udostępniany na licencji Creative Commons 3.0

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

a w sumie nawet gdyby rozdawał to co by sie takiego stało, mein kampf to jest przynudnawy traktat polityczny a samego Kim Dzong Una ponoć wszyscy uwazaja za wariata ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.