Facebook Google+ Twitter

Koreańska bitwa o drzewo

Wojna w Korei trwa nieprzerwanie od 60 lat. Ostatnie wydarzenia na Półwyspie Koreańskim są tylko jednym z wielu incydentów zbrojnych, które mogły doprowadzić do eskalacji konfliktu. Takim incydentem była także sprawa pewnej topoli.

"Most Bez Powrotu" / Fot. United States Federal Government, public domain, Wikipedia.orgKonflikt na Półwyspie Koreańskim często nazywany jest "zapomnianą" lub "uśpioną" wojną. Jedno jest pewne - rozpoczęta 25 czerwca 1950 roku Wojna Koreańska trwa nadal i pochłonęła do tej pory ponad dwa miliony istnień ludzkich. Choć od zawieszenia broni oraz ustania regularnych działań wojennych na Półwyspie Koreańskim minęło już 57 lat, coraz częściej pojawiają się informacje o kolejnych incydentach z udziałem żołnierzy Korei Północnej i Południowej.

Ostatnie dziesięciolecia koreańskiej "zimnej wojny" opiewają w dziesiątki wydarzeń, które mogły doprowadzić do eskalacji konfliktu pomiędzy zwaśnionymi narodami koreańskimi. Nieraz, żołnierze z północy wymieniali się ogniem ze swoimi południowymi sąsiadami. Reżim w Phenianie wielokrotnie porywał południowokoreańskie okręty, wysadzał w powietrze samoloty pasażerskie i - dla własnych potrzeb - porywał niewinnych ludzi, jak chociażby japońskich aktorów, czy kucharzy. Także linia demarkacyjna pomiędzy północą a południem była świadkiem wielu incydentów z udziałem sił obu skłóconych stron...

W 1976 roku, stacjonujący w Korei Południowej, amerykańscy żołnierze stoczyli z żołnierzami północnokoreańskimi specyficzną bitwę na siekiery. Wszystkiemu winna była topola, która wyrosła w Połączonej Strefie Bezpieczeństwa (JSA) na umownej granicy obu Korei. Niewinne drzewo, stojące jedynie 30 metrów od słynnego "Mostu Bez Powrotu", stanowiło dla Amerykanów poważny problem. Zasłaniało bowiem widok na linię demarkacyjną jednemu z amerykańskich punktów obserwacyjnych. Strona amerykańska porozumiała się w tej kwestii z władzami komunistycznej Korei i postanowiono, że drzewo zostanie ścięte.

18 sierpnia 1976 roku, pięciu członków Koreańskiego Korpusu Służby wkroczyło do zdemilitaryzowanej strefy, by ściąć drzewo. Eskortowali ich nieuzbrojeni żołnierze grupy bezpieczeństwa Dowództwa Narodów Zjednoczonych, składającej się z kapitana Arthura Bonifasa, (dowódcy kompanii JSA), jego południowokoreańskiego odpowiednika - Kapitana Kima, por. Marka Baretta (dowódcy amerykańskiego plutonu) oraz 11 innych żołnierzy amerykańskich i południowokoreańskich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Niezwykła historia, nieszczęsna topola.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niesamowita historia. Nie mialem o niej pojęcia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry tekst Panie Tomaszu. Szkoda, że bez echa przeszedł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.