
Inni wrocławianie, którzy tak jak namiętna para ugrzęźli wczoraj w korku na Klecińskiej, nie łamali przepisów ruchu drogowego i przykazań obyczajności. Elwira Nowak, szefowa działu zarządzania ruchem w urzędzie miejskim, przyznała szczerze: – Nie mamy sposobu na Klecińską. Rzeczywiście, auta posuwają się tam w żółwim tempie. – Jedyne pocieszenie, że stoją wszyscy. Ci w drogich autach też - mówił Piotr Kalociński, pasażer starego nissana micry. – Kolega jedzie do ortopedy - wskazywał kierowcę odpowiedzialnego za gaz i hamulec.
Kierowcy podkreślali, że nudę w korku można zabić rozmową.
–„Rozkmilamy” sobie różne tematy - śmiał się Michał Bugański. – Pana prezydenta pozdrawiamy, ale z przekąsem – dodawał. Drogowcy pracujący przy przebudowie Klecińskiej często są świadkami mało kulturalnych reakcji kierowców na zatkane ulice. – Oj, klną, ile wlezie - mówił pan Artur, jeden z drogowców. – Tak im nerwy puszczają, że niektórzy to się nawet rwą do bójki. A swoją drogą, też tędy jeżdżę i dziś sam o mały włos takiemu jednemu nie przyłożyłem - przyznawał się ze skruchą.
Łagodność z przyzwyczajenia
Ale wśród zirytowanych wrocławian przedzierających się wczoraj ulicą Klecińską nie brakowało jednak ludzi, którzy znoszą korki ze stoickim spokojem. – Jeździmy tędy regularnie - powiedziały nam pani Alicja i Czesława, wracające do domu z pobliskich ogródków działkowych. – Autobusy się wloką, ale gdzie nam się spieszy na emeryturze? No chyba że do wnuków - dodawały.
Spokojny był też instruktor nauki jazdy Kazimierz Miesiąc. – Kursantów szkolę na piątkę. Korek czy nie korek - chwalił się nam. Ale Izabela Chimko, jego uczennica, zapytana, czy w takich warunkach można się czegoś nauczyć, odpowiedziała krótko: – Tak. Cierpliwości!
Siedzieć i rosnąć
Pan Leszek w audi wiózł ze sobą dwóch synów, też był opanowany. – Ja jestem Maks! A ja Marcel! - przedstawiali się kilkuletni chłopcy. – Maluchy dużo jedzą w tych korkach - śmiał się ich tata. – Więc po prostu sobie siedzimy, a oni powoli rosną – mówił. Ale już pan Andrzej Kopczewski tak spokojny nie był: – Niech miasto dalej kopie dużo. Ale trochę szybciej, do diaska - denerwował się. W najlepszych humorach byli rowerzyści, którzy w życiu nie zamieniliby swojego roweru na auto.
Lewarki w ruch
Rok temu na ul. Klecińskiej jedna z wrocławskich agencji reklamowych zorganizowała akcję społeczną przeciwko agresji na drogach. „Kierowco, nie trać głowy w korku” – brzmiało jej hasło.
Przeprowadzone przed akcją badania OBOP-u wykazały, że 30 proc. kierowców w sytuacjach spięć na drodze klnie, tyle samo pokazuje obraźliwe gesty, a 3 proc. przyznaje się do agresji. Np. kopie auta innego kierowcy, wdaje się w bójki z użyciem narzędzi samochodowych, takich jak lewarek.
Miasto zatkane
Mimo wprowadzenia różnych zmian w organizacji ruchu wczoraj tradycyjnie korkowały się ulice: Klecińska, Grabiszyńska, Wiejska, Krzywoustego, Wyszyńskiego, most Warszawski, Wybrzeże Wyspiańskiego i wiele innych, także w centrum, jak np. na Piłsudskiego. Po zmianach w programach świateł i oznakowaniu ruch jest płynniejszy na Avicenny, Strzegomskiej i Wybrzeżu Wyspiańskiego.
Maciej Czujko, Bartosz Wawryszuk
PT