Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Polityka > Korwin-Mikke: już niedługo demokracji w Polsce nie będzie

Pozycja materiału w rankingach:

6190 miejsce

Dział: Polityka

Ocena: 84pkt

Oceń:

Korwin-Mikke: już niedługo demokracji w Polsce nie będzie


Dziś w Instytucie Filologii Polskiej w Poznaniu odbyło się spotkanie z prezesem partii Wolność i Praworządność – Januszem Korwin-Mikke. Polityk zaprezentował zebranym swoje poglądy, wytłumaczył czym jest liberalizm i konserwatyzm. Powiedział także, dlaczego juz niedługo w Polsce zniknie demokracja.

Janusz Korwin-Mikke / Fot. Judyta RykowskaTematem spotkania były idee konserwatywno-liberalne Janusza Korwin-Mikke. Polityk swoją przemowę zaczął od wyjaśnienia samych terminów konserwatywny i liberalny. Pokrótce według niego, konserwatyzm to - kierunek filozoficzny, który mówi o tym, aby możliwie jak najmniej zmieniać (...) - natomiast liberalizm definiuje jako kierunek polityczny, w którym wolność jest wartością nadrzędną. Jednakże, jak zaznaczał - wolność nie musi być od czegoś,(...) tylko do czegoś, czyli np. mam wolność do tego, żeby walnąć kogoś w łeb, wolność do tego, żeby mieć zasiłek dla bezrobotnych (...)to jest synonim, że mam prawo do czegoś, siłę do czegoś, wolność do czegoś.

Prywatne prawo


Janusz Korwin-Mikke stwierdził, że konserwatyzm uważa się za ruch prawicowy. Poprzez prawicę natomiast rozumie ludzi, którzy wyznają podstawową zasadę wolności obywatelskiej "volenti non fit iniuria" (łac. chcącemu nie dzieje się krzywda). - Ja i tylko ja decyduję o tym, co jest dla mnie dobre. Mam prawo jeść niezdrową żywność, mam prawo jeść w McDonaldzie, mam prawo brać narkotyki, im więcej idiotów umrze tym lepiej. To nie my go zabijamy, tylko on sam się zabija, bo tłuszcz w McDonaldzie, bo pali papierosy, albo bierze narkotyki. To jest jego prywatna sprawa. - Na zobrazowanie swego argumentu, podał przykład artykułu nr 3 z Konstytucji Stanów Zjednoczonych, który mówi, że każdy obywatel ma prawo do dążenia do szczęścia. Według niego, lewica usiłuje na gwałt tłumaczyć, że chodzi o gwarancję szczęścia, przez narzucanie danych kwestii obywatelom. Jak zaznaczał: - otóż nie, jeżeli ktoś dąży do szczęścia poprzez żarcie w McDonaldzie, to jego prywatne prawo. Na zakończenie tej kwestii dodał, że dzisiaj właściwie nie ma na świecie, poza partiami typu Unia Polityki Realnej, partii prawicowych, kierującymi się wcześniej wspomnianą zasadą.Janusz Korwin-Mikke ze studentami / Fot. Judyta Rykowska

Demokracja to korupcja głupota i tragedia


- Według nas, prawicowców, człowiek jest traktowany przez prawo jako osoba odpowiedzialna. Jest kompetentny do podjęcia decyzji na co wydać swoje ciężko zarobione pieniądze, czy chce przegrać je w karty, czy przepić - to jest jego indywidualna sprawa, nas to nie interesuje. Natomiast uważamy, że ten człowiek nie jest kompetentny decydować o mnie czy o kimkolwiek innym. Lewica uważa inaczej - nie wolno mi decydować o sobie, ale wolno decydować o innych. Natomiast my, chcemy maksymalnie zabronić ludziom decydować o losach innych, co oczywiście oznacza likwidację, tego najgłupszego ustroju w jakim żyjecie, czyli demokracji. Korwin-Mikke stwierdził, że już niedługo demokracji w Polsce nie będzie. Skończy się ona korupcją, głupotą i tragedią. Według niego, w tym momencie jesteśmy w fazie ochlokracji (zwyrodniała forma demokracji, w której władza jest sprawowana bez żadnych struktur i zasad prawnych, bezpośrednio przez niezorganizowany i ulegający zmiennym emocjom tłum. Wpływ na władzę mają wszyscy, bez względu na urodzenie lub przynależność obywatelską).

Kara śmierci dla wybranych


- Jeżeli domagamy się przywrócenia kary śmierci, to wynika to z zasady "volenti non fit iniuria". Bo jeżeli morderca wie, że za morderstwo jest kara śmierci i morduje, to po prostu chce, żebyśmy wykonali na nim karę śmierci, szanujemy jego wolę.

Janusz Korwinn-Mikke stwierdził, że konserwatywny liberalizm mówi o poszanowaniu woli człowieka. Nikt z jego wyznawców nie ingeruje w wolną wolę człowieka. Jeżeli ktoś chce brać narkotyki - to jest jego indywidualna sprawa. Polityk wysunął wniosek, że gdyby narkotyki były tanie, to mafii nie opłacałoby się jej produkowanie, a wolny rynek rozwiązałby problem narkomanii.

Janusz Korwin-Mikke składa podpisy / Fot. Judyta Rykowska

Dzieci niepotrzebne


Radykalnie polityk wypowiadał się w kwestii emerytur. Po co mieć dzieci, skoro kogoś innego dzieci mogą na mnie zapracować? Z tego też względu fundusze emerytalne są przyczyną spadku dzietności.

Po sprawie


Rozbudowana wypowiedź Janusza Korwina-Mikke spowodowała lawinową dyskusję. Duże poruszenie spowodowała teza związana z korelacją funduszy emerytalnych i spadkiem dzietności. Studenci poddali w wątpliwość wskazaną przyczynę. Sugerowali m.in., że może być to związane z dobrobytem danej rodziny, z czym Korwin-Mikke się nie zgodził.

Studenci dopytywali się również o karę śmierci. Kto miałby być nią obejmowany? W odpowiedzi polityk zacytował słowa Pisma Świętego - A gdyby ktoś bliźniego swego umyślnie zasadziwszy się podstępem zabił, i od ołtarza Mego weźmiesz go - i zabijesz!. (ks.Wyjścia, XXI, 14). - a więc osoba, która zabija z premedytacją, świadomie będzie ukarana. Ale nie osoba broniąca się, walcząca na wojnie, czy w pojedynku.
Judyta Rykowska OFFline profil autora

Autor: Judyta Rykowska

Napisz do autora

Artykuły (125) Galerie (46) Średnia ocen (4.44)

Wiek: 25 | Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska

O mnie: Długopisowa kleptomanka. Pożeraczka książek i filmów. Otwarta na każdą muzykę i nowe doznania. Z głową pełną poezji podąża przez świat. Uzależniona od miłości, kota i internetu.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 94

Sortuj komentarze:

Mark Katz 20.03.2010 16:27

Ocena: Ocena pozytywna 10 Ocena negatywna 8

Do pana Andrzeja Frytkowskiego - zgadzam się z pierwszą częścią zdania. Doskonałym przykładem na to jak błyskawicznie i dobrze rozwijać się może kraj, który wprowadza zasady gospodarki liberalnej a jednocześnie jedynie w ograniczonym stopniu wprowadza zasady demokracji parlamentarnej (czyt. takiej jak jest u nas) jest Singaur, który w latach 60-tych był biednym, zniszczonym państewkiem. W ciągu 20 lat (a więc w czasie równym temu jaki upłynął od transformacji ustrojowej w Polsce) stał się krajem wysoko rozwiniętym.
Natomiast nie zgadzam się z drugą częścią zdania. Podróżuję po świecie bardzo dużo i proszę mi wierzyć Polska, pomimo wszystkich wad i zaniedbań, jest krajem względnie nowoczesnym i cywilizowanym. Zmiany jakie zaszły w naszym kraju są na prawdę ogromne i nie doceniamy ich chyba tylko dlatego, że nie mamy punktu odniesienia lub chcielibyśmy jeszcze więcej.

Do pana Tadeusza Śledziewskiego - nie ma niczego złego w tym, że ludzie po zaspokojeniu jednych potrzeb mają kolejne. To napędza gospodarkę, innowację, czyni ruch w interesie. Nie wiem skąd Pan bierze to uproszczenie (pachnie demagogią), że dążenie do zaspokojenia potrzeb musi prowadzić do wyzysku. Nie bardzo widzę tu zależności przyczynowo skutkowej.
Pisałem wcześniej, że podstawowym problemem z ideami socjalistycznymi i demokratycznymi sposobami organizacji życia społecznego, jest to, że opierają się one na błędnym założeniu, iż człowiek jest dobry i będzie działał dla dobra wspólnego.
Przez analogię powiem, że również w tezach głoszonych przez JKM dostrzegam podobną ułomność, która - w mojej ocenie - tłumaczy to, dlaczego nigdzie nie wprowadzono organizacji życia społecznego i gospodarczego na modłę liberalną mimo iż model ten wydaje się tak dobry. Otóż proszę zwrócić uwagę, że argumentacja JKM zakłada, iż każdy człowiek jest w stanie i dokonuje racjonalnych, logicznych analiz a następnie dokonuje wyborów na bazie tych analiz. I faktycznie, gdyby wszyscy tak robili to szybko udałoby się wprowadzić liberalizm. Ale tak nie jest i to jest słaby punkt teorii liberalnej. Ludzie, w swojej masie, nie myślą. Są wręcz bezmyślni. Nie kierują się logiką lecz emocjami. Do tego, co przedstawił swojej piramidzie Maslow, mają hierarchię potrzeb na dole której (jako jedna z najważniejszych) jest potrzeba bezpieczeństwa. Nawet jeśli będzie ono iluzoryczne. Z tego względu ludzie nigdy nie poprą masowo idei liberalnej bo ta z założenia wkalkulowuje ryzyko w życie człowieka. Tymczasem przeciętny Kowalski chce mieć poczucie bezpieczeństwa (celowo piszę 'mieć poczucie' a nie 'być bezpiecznym') stąd wspiera wszelkie rozwiązania, które mu to poczucie da. I tak jak pan Henryk Kokot nie wyobraża sobie życia bez OC, tak samo Kowalski sobie nie wyobraża, bo w ich oczach OC daje poczucie bezpieczeństwa. Jeśli do tego poczucie to możemy sobie kupić za cudze pieniądze to tym lepiej. Stąd tak silne wsparcie dla różnego rodzaju socjalistycznych pomysłów w stylu ubezpieczenia zdrowotne, emerytalne, rentowe itp.
Podsumowując zarówno socjalizm jak i liberalizm to dwa modele, lecz żaden z nich nigdy nie będzie miał szans zaistnieć w pełni. I winna jest temu nasza, ludzka ułomna natura.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeusz Śledziewski 20.03.2010 15:40

Ocena: Ocena pozytywna 10 Ocena negatywna 8

Panowie: Mark Katz i Andrzej Starak! Wykorzystywanie i uwzględnianie ludzkich cech i instynktów w tworzeniu systemów zarządzania, jest jak najbardziej pożądane i chwalebne. Trzeba jednak nie zapominać o "nieskończoności" "Dążenia do zaspokajania własnych, egoistycznych potrzeb, nie baczą tak bardzo na dobro innych lub dobro wspólne, że gotowi są angażować własne siły w to co uznają za korzystne dla siebie ale mniej chętnie będą tracić energię dla dobra innych." Wspomniane potrzeby, nigdy nie zostaną zaspokojone. Zawsze będzie występowała nowa, bardziej wyrafinowana i bardziej kosztowna potrzeba. Do ich zaspokajania są gotowi angażować, nie tylko własne siły, ale również i siły innych, stosując rożne formy przymusu. W kolejnych fazach angażowania sił innych ludzi dochodzi do upodlenia Rodzaju Ludzkiego. Od tego już tylko krok do tego, co opowiadał Pan Młody i Gospodarz z "Wesela". Gdyby człowiek posiadał instynkta jako lew, co to po upolowaniu antylopy i najedzeniu, rozwali się brzuchem do góry, nie machnąwszy nawet ogonem, jak tuż obok gazela smacznie sobie, skubie trawkę. Może i Wasze metody miały by sens i rację bytu. Ale, jak wspomniałem, człowiek jest istotą nie nasyconą.
To wszystko było już przerabiane. Zawsze kończyło się rzezią i przewrotem, katowaniem Panów, przez krwiożercze masy będące do niedawna podnóżkami, tych panów. Bez względu na to, czy jesteśmy zwolennikami, czy przeciwnikami swobód rynkowych, musimy zachować wzgląd na efekt końcowy do którego prowadzi zaniechanie wszelkich reguł praworządności. Praworządności uwzględniającej rację bytu różnych ludzi - tych słabszych i tych mocniejszych. Jeśli CZŁOWIEK istota rozumna, ingerująca w Boskie Dzieło Stworzenia, nie jest w stanie tej Praworządności sobie wypracować i zagwarantować, to musi pogodzić się z tym, że od czasu, do czasu, jedni drugich będą piłą rżnęli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Frykowski 20.03.2010 14:57

Ocena: Ocena pozytywna 9 Ocena negatywna 8

Gdyby ponad 20 lat temu Polska przeszła transformację zgodnie z ideami p.Korwina-Mikka bylibysmy teraz jednym z bogatszych krajów Europy, a nie republiką bananową którą jesteśmy teraz. Kto tego nie rozumie jest po prostu analfabetą z którym nie ma po co dyskutować

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sławomir Kapustka 20.03.2010 14:31

Ocena: Ocena pozytywna 11 Ocena negatywna 10

Panu Henrykowi Kokotowi pod rozwagę! Czyjąś głupotę łatwo orzec, gorzej wykazać. Swojej głupoty rozpoznać się nie da, bowiem nawet wykazana przez kogoś innego nie jest czytelna dla jej nosiciela. Byłbym więc zobowiązany gdyby nie orzekał Pan głupoty Pana Janusza Korwin-Mikkego bez dowodu, tylko dlatego, że ma Pan odmienne od niego poglądy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Wierzbicki 20.03.2010 13:58

Ocena: Ocena pozytywna 13 Ocena negatywna 9

Potwierdzam spostrzeżenia Pana Korwin-Mikke! Widać to po gwałtownych ruchach przed wyborami na płaszczyźnie samorządowej.
W dniu 15 Marca 2010 zostało powołane do życia lokalne stowarzyszenie "Wspólny Nowogard" a to z tego względu że ludzie mają po uszy obecnych partii politycznych. No i ktoś mądry wpadł na pomysł tworzenie list wyborczych z pozycji zrzeszenia skupiającego wszystkich wokół spraw lokalnych, bez względu na przynależność partyjną. No i cwaniaczki znowu wypłyną na wierzch.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Starak 20.03.2010 12:27

Ocena: Ocena pozytywna 6 Ocena negatywna 10

@Śledziewski.
Pana zbytni idealizm wytknął i pięknie pokazał na jakie manowce może prowadzić p.Marek Katz. Dodam tylko,że tzw. demokracja peryklejska to także mit. Otóż nie wiadomo dokładnie dlaczego, na przełomie V i VI w. pne. Ateńczykami zawładnęła idea, aby rządził nimi nie jeden władca , ale jakieś szersze gremium. Nie jesteśmy dziś wstanie odtworzyć nastrojów jakie panowały w tym czasie w Atenach, tak jak naszym potomnym trudno będzie zrozumieć co opętało nam współczesnych aby bać się zmian klimatu. Być może w Atenach masę krytyczną przekroczyła liczba kupców i rzemieślników, którzy dość mieli już mafii rządzących ówczesnymi polis. Tu jest sedno problemu. Niech Pan odrzuci pogląd że ówcześni królowie to tacy z koroną i berłem, namaszczeni przez Boga itp.. To byli najczęściej przywódcy miejscowych mafii. I prowadzili swe sprawy dokładnie jak zorganizowani przestępcy.
I kiedy przywódca jednego z klanów pokpił interesy Aten, Perykles głosząc wszem i wobec ideały demokracji przejął władzę.
Perykles także należał do jednej z takich mafijnych rodzin. Przejął on rządy zwyczajnie przekupując lud - dopłacał im do rozrywek Cieszył się szacunkiem pozostałych rodzin mafijnych, pozwalał każdej na prowadzenie interesów na swoim terenie. I wszystko szło dobrze, aż do wybuchu wielkiej zarazy w Atenach, która zabiła Peryklesa.
Polecam Panu "Wojnę żydowską" Józefa Flawiusza ( ale nie żadne omówienie, tylko oryginał). Kiedy czytałem tę książkę opis tego co działo się tam, w starożytnym Izraelu (wiem, to historia o 500 lat młodsza) jako żywo przypominał problemy Rodziny Soprano. Będzie Pan w szoku po lekturze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mark Katz 20.03.2010 11:02

Ocena: Ocena pozytywna 7 Ocena negatywna 12

Panie Tadeuszu Śledziewski - to co Pan pisze brzmi w stylu "gdyby baba miała wąsy to by była dziadem". No problem polega na tym, że baba wąsów nie ma a ludzie od wieków jakoś nie są skłonni by podążać za idealistami i czy nam się to podoba czy nie, chętniej podążają za własnymi instynktami i partykularnymi potrzebami. Z tego powodu wszelkie pomysły typu socjalizm, demokracja i inne, wymagające świadomego i silnego zaangażowania życia jednostek w ramach zbiorowości nie wytrzymują próby czasu. Taki eksperyment udaje się czasem w małych społecznościach, przy sprzyjających czynnikach (vide komuny kibuco'we w Izraelu) ale nawet w takich warunkach są to twory nietrwałe i tylko kwestią czasu jest ich rozpad.
Socjalizm, demokracja i podobne idee są pięknymi tworami konceptualnymi, które jednakowoż nie wytrzymują próby w zetknięciu z rzeczywistością. I pół biedy jeśli twórcy idei nic z tym ie robią, bo jest wtedy szansa, że mechanizmy społeczne i rynkowe wyrugują te idee. Gorzej gdy twórcy uznają, że skoro np. socjalizm nie pasuje do rzeczywistości to tym gorzej dla rzeczywistości, bo wówczas powstają twory w stylu NRD, Kuby czy Korei Pn.
Tymczasem kapitalizm i liberalizm (w klasycznym znaczeniu tego słowa) nie obraża się na rzeczywistość, nie tworzy ułudy, że wszyscy jesteśmy sobie braćmi lecz akceptuje fakt, że ludzie dążą do zaspokajania własnych, egoistycznych potrzeb, nie baczą tak bardzo na dobro innych lub dobro wspólne, że gotowi są angażować własne siły w to co uznają za korzystne dla siebie ale mniej chętnie będą tracić energię dla dobra innych. Dlatego kapitalizm i liberalizm postulują taką organizację życia społecznego i gospodarczego, która odpowiada tym cechom ludzi.
Tymczasem połączenie ww. cech ludzi z systemem demokratycznym i rozwiązaniami z obszaru socjalizmu (czyt. wszelkie rozwiązania równościowe, transfery dóbr itp) prowadzić musi i prowadzi do patologii. Oto bowiem egoistyczna natura człowieka mówi by korzystać pełnymi garściami z tych socjalistycznych rozwiązań i domagać się ich jeszcze więcej. Prowadzi do nadużyć, oszustw (vide wyłudzenia rent, wcześniejszych emerytur) a z drugiej strony do dramatycznego rozrostu aparatu administracyjnego by tym oszustwom i nadużyciom przeciwdziałać. Efekt... totalne marnotrawstwo zasobów.

Błąd Pana rozumowania bierze się również stąd, że zarówno do demokracji jak i do ustrojów niedemokratycznych przykłada Pan kalkę stereotypowych twierdzeń. Pisze Pan, jak rozumiem w tonie sarkazmu, o państwie dla przebojowych i bezwzględnych i próbuje Pan przeciwstawić je wizji państwa umożliwiającego 'godne życie', w domyśle Demokracja, ale ta prawdziwa, której nie "zadano ran" doprowadzi do takiego kraju szczęśliwości.

Otóż nic bardziej błędnego. W każdym ustroju i przy każdym sposobie organizacji społecznej ZAWSZE jednym będzie się żyć lepiej a drugim gorzej. W liberalnym kapitalizmie lepiej żyć się będzie tym, którzy ciężko pracują, podejmują ryzyko, są przebojowi. Gorzej, tym, którzy są leniwi, mniej zdolni lub oczekują, że ktoś coś im da. W innych ustrojach inne czynniki będą decydowały o sukcesie lub porażce. ALE ZAWSZE różnice i rozwarstwienia będą bo są zjawiskiem naturalnym.

Idealnym przykładem tego do jakiej degeneracji prowadzi demokracja jest to co dzieje się na państwowych uczelniach wyższych. Po 89 roku, na fali reform i zrywania z komunistyczną przeszłością oraz w hołdzie zasług w walce z czerwonym reżimem, uzyskały one daleko idącą autonomię. Środowisko akademickie praktycznie rządzi się samo bez lub z iluzoryczną kontrolą ze strony ministerstwa nauki. Oczywiście czerpiąc przy tym sowicie z pieniędzy podatników. Efekt ... postępująca degrengolada środowiska akademickiego, które - jeśli nie liczyć chlubnych acz mało licznych wyjątków - nastawione jest na własne przetrwanie i komfort kosztem totalnego upadku jakości nauki, prac badawczych. Szczegóły może Panu opisać każdy kto pracuje w państwowej uczelni. A dlaczego tak się stało? Bo po 1989 idealiści, o wielkich sercach, napisali prawo w szczerym i naiwnym założeniu, że środowisko akademickie jest dojrzałe, moralnie silnie ukształtowane i może samo zbudować nową, wolną naukę polską. A tu, za przeproszeniem, dupa... środowisko akademickie okazało się być złożone z takich samych ludzi jak każde inne środowisko. Ludzi, którzy instynktownie dbają o własne interesy i w tym celu wykorzystują każdy dany im przez naiwnych idealistów instrument. I JA ICH ZA TO NIE WINIĘ i nie oczekuję od nich by się zmienili. WINIĘ IDEALISTÓW i oczekuję zmiany ustawodastwa w taki sposób by uwzględniało fakt, że człowiek, nawet profesor, jest tylko i wyłącznie człowiekiem. Ze swoimi potrzebami, instynktami, ze skłonnością do lenistwa jeśli brak mu bodźców wymuszających ciężką pracę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeusz Śledziewski 20.03.2010 08:26

Ocena: Ocena pozytywna 12 Ocena negatywna 7

Moi Drodzy! Gdyby ludzie w reformy i doskonalenie istniejących systemów włożyli tyle energii, ile włożyli w rewolucje, to byśmy mieli system państwa umożliwiający godne życie, nie tylko dla przebojowych i bezwzględnych. Powtarzam! Bez pracy nie ma kołaczy. To nie jest moja mądrość, ale mądrość tworzona przez ludzkość na przestrzeni wieków. Tylko ciągła, rzetelna praca może nas uratować. A ludzie chcieliby, nie chodzić na wybory, nie brać czynnego udziału w życiu społecznym, ale chcieliby żyć w doskonałym ustroju państwowym. A usuńcie, albo wyleczcie rany zadane demokracji, o których wspomniałem. Wróćcie do Peryklejskiej Demokracji i wtedy wydawajcie werdykt o Jej doskonałości.
I nie oczekujcie ode mnie szczegółowych rozwiązań. Nie jestem cudotwórcą, jako niektórzy, aby na skrawku "papieru" proponować gotowe rozwiązania ustrojowe Państwa. Ja w nie dołączę do szeregów w których stoją politycy cudotwórcy. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Weltrowski 20.03.2010 07:27

Ocena: Ocena pozytywna 9 Ocena negatywna 14

Zawsze zadziwiała mnie mnie to jak bardo osobnicy nie mający nic do powiedzenia ogłasają to publicznie. I to na zasadzie im głupiej tym głośniej.
Obecnie jako przynajmniej bardziej zyciowo doświadczony, wiem, że taki luksus jak umiejętność myślenia, posługiwania się logika, jest rzeczywiście rzadkością.
Dobijają mnie zupełnie aś końskie okulary i niewolnicze instynkty - normalny cłowiek nie mogący wyobrazić sobie ślubu be urzędnika, porodu bez szpitala, lecenia be "słuby drowia", mycia rąk be pisemnej instrukcji...
A moje dobro którego zostaje mi tak niewiele utorzsamia z państwem, które chce go również - kradnąc je mnie.

Jak trafnie zauważył Smoleń w "Wykopaliskach" niewolnikowi wystarczy dać wybór, czy chce być bity pałą, czy trzcinką. A ten sam będie się wydierał, że chce dostać trzcinką... A trudno nie lać kiedy ktoś prosi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artur Wojnowski 19.03.2010 23:35

Ocena: Ocena pozytywna 11 Ocena negatywna 17

Według mnie krok w dobrym kierunku w skali roku, jest lepszy od jego braku lub, co gorsza, kroku wstecz. Oczywiście jest wielkie niebezpieczeństwo, ze to za mało, ale jeszcze raz podkreślę, mówimy o realnej polityce. Czekać na rewolucję zawsze można, bezczynnie lub uprawiając politykę nierealną.

Liczby znam doskonale. Również te oficjalnie niepublikowane. Odnośnie całego zadłużenia Polski, uwzględniającego przyszłe zobowiązania emerytalne, w wariantach różnych prognoz demograficznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.