Facebook Google+ Twitter

Korwin-Mikke zastąpi Palikota?

Janusza Palikota, któremu Nowa Prawica jakby odebrała elektorat, mają uratować celebryci. To nie wystarczy. Program - z jakim partie idą do Europarlamentu - i wiarygodna jego realizacja nie są już obojętne młodym Polakom.

 / Fot. By Ryszard Hołubowicz (lublin.com.pl) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons- Kwaśniewski ma to, na co zasłużył. Palikot mówi o nim teraz, że to "Pan 1-2 procent". Zdaje się, że Aleksander Kwaśniewski właśnie dowiedział się, ile dla Palikota znaczy - przyznał Leszek Miller w Kontrwywiadzie RMF FM. Startujące w wyborach do europarlamentu gwiazdy nie zdołają podrasować fatalnego wyniku środowiska politycznego, które skupiło się wokół Janusza Palikota.

Do opinii publicznej pierwsze sygnały o rosnącej popularności Nowej Prawicy dotarły w marcu. Media publikowały z niedowierzaniem sondaże: CBOS-u, gdzie ugrupowanie Korwina-Mikkego cieszyło się 5 proc. poparciem i Millward Brown - ok. 6 proc. Według "ewybory.eu." 8,4 proc. wyborców typowałoby Nową Prawicę. Trend utrzymał się. Elektorat filozofa z Biłgoraja stopniał do masy krytycznej a Kongres Nowej Prawicy dzisiaj wszedłby do parlamentu europejskiego z 7 procentami.

Jeden i drugi Janusz jest liberałem. O ile jednak Palikot dowiódł niezbicie, że swoje propozycje traktuje koniunkturalnie i zmiennie a w kluczowych głosowaniach sejmowych staje po stronie systemu (np. podniesienie wieku emerytalnego), to Korwin–Mikke z godną podziwu konsekwencją trzyma się linii, którą wytyczył kilkadziesiąt lat temu. Nie o konopie, ACTA czy wolną od nacisku państwa edukację chodzi, nie przede wszystkim.

Polski prawicowiec, tak lubiany przez studentat, jest analogiem Rona Paula, bardzo interesującej postaci z USA. Republikanin z Teksasu nie znosi neoliberalizmu, jest przeciwnikiem aborcji i żąda powrotu do parytetu złota zgodnie z negocjowalnym systemem monetarnym z Bretton Woods. Chętnie zastąpiłby spekulację realną produkcją a w sprawowaniu globalnej kontroli dostrzega upadek konstytucyjnych amerykańskich wartości. Jego pomysły nie są przesadzone. Ale tylko dlatego, że aplikowane w USA - które wytresowano na neoliberalnego ultrastrażnika - mają szansę się powieść. Debriefing i upadek fasadowego kapitalizmu Ameryki uwolni naturalne procesy trzymane dotąd w zamknięciu na całym globie. Powrót do libertariańskiej koncepcji wolnego rynku w odwrotnej kolejności zakończyłby się porażką. Wcześniej czy później (lepiej wcześniej), dla własnego dobra - interesu klasy średniej Stany sięgną po receptę kongresmena.

Czytaj więcej: Korwin-Mikke: "Rona Paula tępią tak samo, jak mnie"

Czytaj więcej: Ron Paul. Zaskakujący rywal Obamy?

Czytaj więcej: Amerykański FED wpompował 16 miliardów dolarów w ukryte pożyczki

Co w USA jest heroicznym (trudny do przełamania dualizm partyjny), ale nie beznadziejnym wysiłkiem, na polskiej ziemi okazuje się utopią. Paleolibertariańska (prawicowy nurt we współczesnej myśli libertariańskiej) propozycja "ustrojowa" musiałaby zstąpić z góry, po uprzednim załamaniu się systemu, który demokratycznie zniszczył swobodę obywatelską przez zjednoczenie władzy politycznej, finansowej i medialnej. W mediach, rządach i na giełdach zasiadają funkcjonariusze bankierskiego kondominium; na Ukrainie oligarchia jest polityką, gospodarką i kulturą – wszystkim.

Polska, choćby pod silnymi zwierzchnictwem JKM, nie będzie w stanie urządzić skrawka sprawiedliwego i wolnego świata, jak bańkę powietrza w akwarium. Libertariańskie zasady zderzyłyby się z brutalną wersją wolnego rynku i byłoby po nich. Przywrócenie jakiejś części libertariańskiej równowagi w gospodarce jest natomiast możliwe za sprawą interwencjonizmu państwowego. Świata wolnego po libertariańsku nie uda się w obecnych realiach skonstruować, ale porządek ciut bardziej znośny dla szarych ludzi - sprawiedliwszy po orbanowsku, jak na Węgrzech, może by się udało przemycić.

W utopii Mikkego dochodzi do głosu chwytający za serce, wyrysowany od linijki fiskalizm – w praktyce maksymalne odstąpienie od ściągania podatków. Żeby wizja libertariańska zadziałała, egalitaryzm fiskalny musiałby się wprosić wszędzie indziej. Jeśli na chwilę obecną do rywalizacji wystawimy drobnego przedsiębiorcę i wielką korporację, drobny przedsiębiorca, nawet jak mu JKM ułatwi konfrontację ekonomiczną we własnym kraju, nie obroni się przed nie znającą ojczyzny korporacją, która ma "fory" na wielu innych polach, poza "kontrolą" libertariańską.

Wracając do porównania z założycielem Twojego Ruchu: "Nawet pies z kulawą nogą nie chce przyjść na spotkanie z Palikotem" – złośliwie pisała o nim w maju Fronda. Jak każda rozrywka Palikot przejadł się. Antyklerykalne happeningi Palikota wypaliły się medialnie.

Frekwencja na spotkaniach z Januszem Korwin-Mikkem "przerasta najśmielsze oczekiwania". Przeważają na nich młodzi ludzie.

Osoba i program Korwina są szczere. Polityk celnie peroruje i potrafi błyskotliwie przekonać do swoich racji. Bawi od lat, nie przynudzając i nie męcząc. Odnosi prawdziwy interaktywny sukces.

Wypada pogratulować chłopcom i dziewczętom, którzy mu uwierzyli. Ich głos nie jest zmarnowany. Dzisiaj popierają utopistę, jutro Korwin-Mikke lub jego następcy mogą być pragmatykami. Pan z zawiązaną na szyi muszką zawsze pozostanie idealistą, który zasługuje na tytuł kontestatora systemu. Ponoć za takim chce podążać ta młodzież.

Partia antysystemowa nie będzie lewicowa, ani prawicowa. Niemiecki Lafontaine, brytyjski Nigel Farage czy Marie le Pen mają dość pohukiwań Brukseli, ryków ratingów i rynków finansowych oraz chamstwa tabloidów. Elektorat również.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Podobną niespójność zarzuciła mu K. Szczuka. On jej na to odparł: komuniści wyznają równość, ale biorą wyższe pensje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.liiil.pl/1400061634,KIWI-Zyc-w-szambie.htm

Komentarz został ukrytyrozwiń

To tak a propos błazna, króla i ludu. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

U mnie leży gdzieś nawet pierwszy numer Najwyższego Czasu. :)
BTW, Mikke w sejmie mówił ciekawe rzeczy.
Ale w stenogramach zwykle po nich jest napisane : "wesołość na sali" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze, dlatego JKM nie ma już partii, która nazywa się UPR (Unia Polityki Realnej)... :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tyle tylko że to są idee, IMO, układania świata na nowo, a nie realnej polityki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobny czas zajęło narodowej demokracji wyjaśnienie ludziom czym jest i co jej chodzi, a następne dziesięć utworzenie największej partii politycznej w Polsce. Reszta... Musi na razie pozostać tajemnicą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, tylko że KNP ( pod różnymi nazwami) "przygotowuje grunt pod rozważania" już od ponad dwudziestu lat. I bynajmniej nie jest za "narodową gospodarką". Tylko za gospodarką skrajnie liberalną. Ponieważ nie mogą być zanadto "śmieszni" w swej odrealnionej wizji, postulują na przykład VAT 15 % - najniższy MOŻLIWY w UE. Choć w ogóle są przecież za podatkiem pogłównym. Tak jak w ogóle są za zniesieniem jakichkolwiek barier w handlu.
Słusznie zresztą zakładając, że to one są de facto i per saldo przyczyną ogromnej akumulacji kapitału w tak nielicznych rękach.
A gdyby komuś się udało, powinna obowiązywać meta-zasada : górnej granicy, jako strażnik właśnie odpowiedniego rozdrobnienia .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wielkie partie są pasami transmisyjnymi wielkich interesów. Tak jest od ponad stu lat, łącznie z postawą jaką tzw. głównonurtowe środki przekazu zajmują wobec partii i polityków spoza układu. Jak pisał francuski polityk Józef Caillaux (wym.: kajo):

Massive citadels have been erected which overshadow and threaten to crush the smaller fortresses. An enterprise so vast as a newspaper requiring millions, was bound to depend upon the moneyed classes. The latter at time managed to influence the two Houses of Parliament and then to gain an ascendancy over them, thanks to a press which at the word of command defamed and calumniated parties and their leaders, discredited parliamentarians and their bills, and ridiculed the government and its projects of reform.

So the aristocracy of money and birth reinstated itself. And it did this all the more boldly since, having seized power surreptitiously, it did not to shoulder any responsibility.

Tzn.:

"Powstały ogromne koncerny prasowe, rzucające złowrogi cień na mniejsze wydawnictwa i zagrażające im zupełnym wyparciem z rynku czytelników. Tak ogromne przedsiębiorstwa jak gazety wymagające nakładów finansowych liczonych w milionach musiały związać się z klasami posiadającymi. Te ostatnie zaś zdołały stopniowo przy ich pomocy najpierw uzyskać wpływ na obie izby parlamentu, a następnie wręcz roztoczyć nad nimi swój nadzór. Wielkonakładowa prasa natychmiast wykonywała ich polecenia, urządzając kampanie pomówień i ośmieszania zagrażających ich interesom polityków, jak również paraliżując pracę rządu jeśli ten ośmielił się choćby tylko głośno pomyśleć o jakichś niekorzystnych dla nich reformach.

Tak oto została przywrócona arystokracja, tym razem również jako arystokracja pieniędzy. Arystokracja, która stawała się coraz bardziej bezczelna i samowolna, ponieważ sprawując władzę skrycie nie musiała się z niczego tłumaczyć ani za nic ponosić odpowiedzialności."

Joseph Caillaux, Whither France, Wither Europe, London 1923, s. 3/4

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety prawda jest taka, że jedynie silna, duża partia może zmienić coś dla nas, Polaków. Żadne tam Korwiny i inne Palikoty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.