Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15826 miejsce

Korzenie rasizmu

Badania IPPR wskazują wyraźnie, że najważniejszym wyzwaniem współczesnej Europy nie jest zatrzymanie "potopu imigrantów", lecz budowa społeczeństwa otwartego, przyjaznego dla wszystkich odmienności.

Brytyjski Instytut Badań Publicznych (IPPR) opublikował w ostatnich dniach interesujący raport na temat źródeł poparcia dla nacjonalistycznej partii BNP. Wyniki badań jednych zaskoczyły, inni znaleźli w nich naukowe potwierdzenie tego, co zawsze podejrzewali.

Rosnąca popularność ruchów ksenofobicznych w UK wpłynęła na obecną kampanię wyborczą. Zarówno Torysi jak i Labour podnieśli ten problem w swoich wystąpieniach, przedstawiając pomysły na różnego rodzaju ograniczenia w ilości przybyszów na Wyspy. Dając się nabrać na retorykę skrajnej prawicy, Cameron i Brown uwierzyli że niechęć do obcych wynika ze zbyt częstego ich na co dzień spotykania - i że na niechęci tej uda im się nabić kilka niezbędnych punktów procentowych.

Tymczasem rezultaty badania IPPR wskazują na proces dokładnie odwrotny. Wbrew temu co lubią głosić przedstawiciele tej jak i innych zbliżonych programowo partii, w ramiona BNP wyborców wcale nie pcha nadmiar kolorowych sąsiadów, czy wielokulturowe zmiany w najbliższej okolicy. Dzieje się wręcz przeciwnie: im bardziej zróżnicowane otoczenie, im więcej imigrantów, tym mniejsza staje się niechęć do "obcych", co za tym idzie, chęć głosowania na partie anty-imigranckie. Popularność BNP wzrasta wraz z innymi czynnikami: izolacją społeczną, niską edukacją, brakiem wzajemnego zaufania, niską frekwencją wyborczą. Innymi słowy, im lepiej znasz swojego sąsiada, tym mniej jesteś skłonny go odrzucać, niezależnie od koloru skóry, pochodzenia czy wyznania. Im bardziej jesteś zaangażowany w swoją społeczność, tym mniej ją dzielisz na "swoich" i "obcych".

Ksenofobia bez obcych



Te badania są ważne nie tylko dla brytyjskiego podwórka. W całej Europie mamy do czynienia ze wzrostem nastrojów ksenofobicznych, rasistowskich, antysemickich czy przede wszystkim ostatnio anty islamskich. Politycy partii "mainstreamowych" reagują na to w większości tak jak tylko potrafią - płynąc bez zastanowienia z prądem bulwarowych haseł. Tymczasem wstrzymywanie i izolacja imigrantów odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego: zamiast studzić, podsycają tylko nienawiść. Łatwo jest bowiem krzyczeć "precz z innymi" jeśli ci inni mieszkają gdzieś indziej, nie są sąsiadami, przyjaciółmi, współpracownikami. Kiedy "obcych" widzimy tylko na ekranach telewizorów i pierwszych stronach gazet, jak wysadzają się gdzieś "w Londynie", jak palą opony "gdzieś w Paryżu", jak sztyletują "gdzieś w Amsterdamie", łatwo nam się przeciwko nim radykalizować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

"budowa społeczeństwa otwartego, przyjaznego dla wszystkich odmienności, bogatego różnorodnością. " - Podoba mi sie to przesłanie, jednak zmiana mentalności dużej części naszego społeczeństwa wydaje mi się niemożliwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Napoleon powiedział kiedyś "Jest kłamstwo, potem wielkie kłamstwo a na samym szczycie tej piramidy jest statystyka". Moim zdaniem coś w tym jest. W tytule swojego artykułu piszesz o rasizmie, jednak sam artykuł jest chyba jednak o czymś innym. Piszesz o niechęci do emigrantów. Moim zdaniem te dwa pojęcia niewiele mają ze sobą wspólnego i wynikają z zupełnie innych czynników. Są różne rodzaje "odmienności" i różne powody dla których nie są akceptowane. Nie wszyscy muzułmanie mieszkający w Wielkiej Brytanii to obcokrajowcy, podobnie jak większość "czarnych" to rodowici Brytyjczycy. Tak więc generalizowanie niechęci do muzułmanów, mniejszości rasowych i emigrantów podążających "za chlebem" jest moim zdaniem śmieszne. Powody są mniej lub bardziej racjonalne, mniej lub bardziej sensowne ale zupełnie różne w każdym z przypadków.
Muzułmanów się nienawidzi bo kojarzą się z terroryzmem, emigrantów "finansowych" bo odbierają pracę, niechęci do kolorowych nie do końca jestem w stanie zrozumieć ale pewnie człowiek który ją czuje byłby w stanie ją wytłumaczyć.
Gdyby jutro dwóch buddyjskich mnichów wpadło z mieczami do przedszkola i wycięło wszystkich w pień to od pojutrze świat nienawidziłby wszystkich buddyjskich mnichów. Mimo że od '39 parę lat minęło na wschód od Odry (i to wcale nie do drugiej granicy Polski) większość czuje niechęć do Niemców. Chrzanić statystykę, nie poradzisz, nie przeskoczysz, tak jest i koniec, to jest ogień który musi się sam wypalić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

IPPR jest uważany za instytut centro-lewicowy, ale dosyć poważany i stosunkowo obiektywny. W UK z tego co się orientuję, powiązania polityczne think-tanków nie dyskredytują ich jako obiektywnych instytutów badawczych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak zwał, tak zwał. Konieczność otwarcia na imigrantów dostrzegają prawie wszystkie gospodarki europejskie, choćby z tego względu, że większość z nich ma ujemny przyrost naturalny, co w krótkim czasie może doprowadzić do załamania istniejących systemów emerytalnych. Nas też to dotyczy, dlatego coraz łaskawszym okiem spoglądamy na imigrantów z za wschodnich granic (w tym i tych dalekowschodnich). Nie wiem jak bardzo można ufać tamtejszym badaniom społecznym (bo naszym, zwłaszcza w kwestii praktykujących katolików - nie można), bo bywa, że są robione na czyjeś zlecenie, z wyraźnym wskazaniem jakie mają być wyniki.
Może właśnie wyniki tych badań mają oswoić społeczeństwa lokalne z koniecznością otwarcia się na obcych.
Nie twierdzę tutaj, że mam rację, ja tylko widzę i taką możliwość interpretowania powyższego zjawiska.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.