Facebook Google+ Twitter

Kościół a polityka

Kościół katolicki to największa siła społeczna w Polsce. Dlaczego więc stara się wpływać na polityków w sprawie in vitro, skoro wystarczy wpłynąć na wierzących, by ustawa o zapłodnieniach in vitro była w dużej mierze martwa?

Ponad 90 proc. Polaków deklaruje, że są katolikami, tak więc Kościół katolicki to największa siła społeczna w Polsce. Dlaczego więc stara się wpływać na polityków w sprawie in vitro, skoro wystarczy wpłynąć na wierzących, by ustawa o zapłodnieniach in vitro była w dużej mierze martwa?

Kościół katolicki to największa organizacja społeczna w Polsce. Jej hierarchowie uważają, że na tej podstawie mają moralne prawo (chociaż pewnie właściwszym określeniem byłoby "obowiązek"), by stać na straży prawa, tak, aby było one zgodne z doktryną chrześcijańską. Tylko po co to robić w takim kraju jak Polska? Po co narażać się na zarzut mieszania się w politykę, skoro można to zrobić równie skutecznie w inny sposób. Biskupi mają przecież do dyspozycji listy pasterskie, księża wygłaszają homilie. Nie ma ryzyka, nie ma zarzutów, a jeśli jest tak, jak twierdzi Kościół, że jest tak wpływową organizacją, to żaden z wiernych nie podda się zapłodnieniu in vitro, a więc ustawa będzie dotyczyła tylko kilku procent Polaków... Proste? Proste, gdyby nie jedno ale...

Odpowiedzią na pytanie o siłę Kościoła nie jest na pewno podanie liczby osób, którzy deklarują, że są katolikami. Najistotniejsza jest kwestia, jak silnie Kościół wpływa na swoich członków. Między liczbą wiernych a liczbą wiernych, na którą Kościół ma wpływ jest ogromna przepaść. Gdyby tak nie było, Kościół nie musiałby walczyć o sumienia wiernych na scenie politycznej...

Tak długo jak Kościół katolicki będzie angażował się w politykę, dla mnie będzie to oznaczało jego słabość, a nie siłę. Silny Kościół nie potrzebuje polityków i ustaw. Silny Kościół jest w stanie sam rozwiązać tego typu problemy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

DO ERASMUSA: zgadzam sie z toba ze kosciol ma prawo powiedziec jakie jest stanowisko kosciola w danej sprawie.Ale nie ma prawa robic tego w taki sposób jak teraz robi.Wprost nagonke na wszystkich ktorzy sa odmiennego zdania.Jezeli ja jestem ateistka i chce miec in vitro [ osobiscie dzieci mam z naturalnego poczęcia], to dlaczego kosciol ma mi zabronic. A zabroni jezeli w taki sposob jak obecnie beda "krzyczeć " na temat tej metody. Uwazam ze dobry katolik wyslucha na kazaniu ze jego wiara to i tamto zabrania i to katolik powinien sie do tego stosowac a nie inni [ateisci i innej wiary]. To tak jak jest z religia w szkolach. Miala byc w zastepstwie etyka i jest ale w 37 szkolach w calej małopolsce. Nie ma średniej dobrej do swiadectwa bo brakuje oceny z religii. Przeforsowali religie na sile!Przeforsowali. Przykladow mnozyc by mozna długo

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.01.2009 21:04

Święte słowa.
Najfajniejsi są zgrzybiali klerycy mówiący o zapłodnieniu w grzechu in vitro. Żenada.
Kościół niech spowiada swoich wiernych i da im wieczne odpuszczenie. Po co się miesza w szczęście innych.
Wiem co piszę, moi bliscy starali się mieć dzieci 10 lat - in vitro było dla nich zbawieniem, chyba po trzeciej próbie się udało.

Księża na Księżyc!
Oczywiście plus :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

istnieje subtelna różnica między tym, kogo wybrać a tym jakie jest stanowisko Kościoła katolickiego w sprawie. a podejście "pozwólmy, katolicy - skoro wierzą - to tego nie zrobią" jest błędne. po pierwsze, oni zapłacą za coś, co jest niezgodne ze stanowiskiem ich wiary. po drugie, jakby się bawić w radykała, możnaby rzec - przecież przyjmując takie założenia, można powiedzieć: dopuśćmy kradzieże. prawdziwy katolik, skoro przestrzega dekalogu i tak niczego nie ukradnie!

prawo musi wynikać z etyki i oto jest spor cały, jaką etykę przyjąć. kościół ma prawo wyrażać swoje opinie o tym, jaka etyka ma być wpisana w prawo. tak samo jak ma prawo wypowiadać opinie na temat aborcji, eutanazji, homoseksualizmu i innych spraw...

Komentarz został ukrytyrozwiń

i zgadzam sie w zupełnosci. Jestem osoba wierzącą choc do kościoła nie chodzę. mam kolezankę, ktora chociaz jest na mszy w kazda niedziele, to w wiekszosci przypadkow nie zgadza sie z tym co księza robia i mowią. Do kościoła chodzi - jak mówi z rutyny , bo jest niedziela.I tyle "słucha" swoich przelozonych duchowo.Reszte robi to co ona sama uwaza za dobre dla siebie.Denerwuje mnie i ja mieszanie sie kościoła do polityki. Gdyby polityk mieszał sie do kościola [mowiac np. kto ma być wybranym biskupem] wrzawe kosciola slychać by było w całej Polsce. A oni wtrącaje sie do kazdej dziedziny zycia społecznego, politycznego itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.