Facebook Google+ Twitter

Kościół anglikański ma więcej wyświęconych kobiet niż mężczyzn

13 lat temu w Kościele anglikańskim po raz pierwszy dopuszczono kobiety do funkcji kapłańskich. W 2006 r. na 487 osób, które przyjęły ordynację kapłańską 244 stanowiły kobiety, a 234 mężczyźni.

Pierwszy raz od momentu dopuszczenia kobiet do spełniania funkcji kapłańskich (w 1994 r.) liczba wyświęconych kobiet była wyższa od liczby mężczyzn. Katolicka Agencja Informacyjna (KAI) podaje, iż większość z nich została ordynowana na stanowiska nie opłacane przez państwo, np. wikariuszy. Pełnoetatowe, opłacane funkcje objęło w 2006 r. 128 mężczyzn i 95 kobiet.

Fakt uznania przez Kościół anglikański biskupstwa kobiet za w pełni uzasadnione pod względem teologicznym, doprowadził do fali odejść kapłanów i wiernych świeckich m.in. do Kościoła katolickiego.

źródło: KAI

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Obawiam się, że się nawzajem nie przekonamy: dla mnie kapłaństwo kobiety jest tak oczywiste i naturalne, jak dla Ciebie to, że kobieta księdzem być nie powinna.

Ale:
"Pomijając już spadającą liczbę mężczyzn uczęszczających na niedzielne nabożeństwa, którzy mają już serdecznie dość gadania o emocjach, uczuciach, miłości, Bogu-kobiecie... "
Brzmi na dłuższą metę nudno, ale czy nie wydaje Ci się, że kobiety mogły mieć - po tak długim czasie - serdecznie dość gadania o męskich sprawach i Bogu-mężczyźnie?
To oczywiste, że kobiece potrzeby religijne, jak i kobieca osobowość (patrząc stereotypowo), różnią się od męskich. Najlepszy dowód, że one mówią o emocjach, uczuciach i miłości (płeć Boga sobie odpuśćmy), podczas gdy mężczyźni bardziej o obowiązkach, sprawiedliwości, działaniach. Moim zdaniem dzięki temu właśnie powstaje równowaga: dwa różne punkty widzenia, połączone, dają dużo głębsze spojrzenie. Dlatego dobrze byłoby, gdyby te głosy uzupełniały się w Kościele. A kto wysłucha zakonnicy?

Obalanie podziałów na siłę i tworzenie nowych przez wyliczanie, komu ile czego, to głupota. Ale jeśli jest zapotrzebowanie na kobiety w Kościele, jeśli one tego potrzebują i jeśli ktoś potrzebuje ich - dlaczego miałyby być odsuwane? To, że przeprowadzane jest to czasem nieumiejętnie i że kobiety niekiedy przesadzają z walką o równość - jest zupełnie inną sprawą; nie należy rozwiązywać tego problemu przez rezygnowanie z udziału kobiet w Kościele.
No i skąd ta feminizacja środowisk chrześcijańskich? Czy nie dlatego, że nagle zabrakło mężczyzn, którzy chcieliby i umieli zaangażować się i działać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie ze względu na zróżnicowanie zadań różnych członków i stanów (w sensie 'ordo') Kościoła można mówić o prawdziwym uzupełnianiu się w budowaniu Ciała Chrystusa, moim zdaniem. Bo sprawiedliwość nie polega na tym, żeby każdy miał dokładnie to samo - sprawiedliwość jeśli o funkcje w Kościele chodzi polega na jak najdoskonalszym realizowaniu własnego potencjału zgodnie z wolą Bożą, już Pan zadba o to, by talenta i misje rozdane były sprawiedliwie. I choć jestem gorącym zwolennikiem aktywnego udziału kobiet w życiu Kościoła, to mimo wszystko kapłaństwo, uważam, jest z postanowienia Pańskiego zarezerwowane dla mężczyzn; tu zdecydowany ze mnie highchurchowiec.

Inną sprawą jest niestety to, że feminizacja wielu środowisk chrześcijańskich doprowadziła do sytuacji paradoksalnej - najzwyklej w świecie dyskryminowani stają się faceci. Coś na zasadzie kuriozum zaistniałego w Indiach, gdy w ramach likwidacji podziału kastowego dzieci pariasów otrzymały zarezerwowaną większość miejsc na uniwersytetach - przez co wiele miejsc zostało nieobsadzonych, a dzieci braminów, mimo równouprawnienia, w efekcie miały mniej szans, ze względu na ograniczoną liczbę miejsc dla nie-pariasów. Po prostu każda próba traktowania facetów na równi z kobietami w ww. środowiskach chrześcijańskich kończy się protestem o dyskryminację kobiet, faworyzowanie mężczyzn etc. Bezzasadnie, bezmyślnie, kretyńsko uzasadniane - ale ziemia przez Oświeciciela św. Hermana nawiedzona, ziemia amerykańska takich niestety kuriozalnych sytuacji doświadcza. Pomijając już spadającą liczbę mężczyzn uczęszczających na niedzielne nabożeństwa, którzy mają już serdecznie dość gadania o emocjach, uczuciach, miłości, Bogu-kobiecie... Nieco ironicznie przytaczając słowa z 'Chasing Amy' K. Smitha - 'Cute. Chick stuff, but cute.'

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fantastycznie, że tyle jest kobiet-duchownych. Moim zdaniem kobiety i mężczyźni powinni uzupełniać się w Kościele, a podział na księży i zakonnice (mające swoich odpowiedników) to nie do końca to, bo ich zadania są inne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.