Facebook Google+ Twitter

"Kościół, lewica dialog" - nadal ważne, nadal potrzebne

Naszym wspólnym obowiązkiem jest szukanie razem najlepszych rozwiązań. Często się różnimy - nierzadko jednak możemy szukać rozwiązań wspólnie. Lewica i kościół mają wszak obszar wspólnych aktywności i wartości.

Ostatnie dni to z jednej strony czas protestów organizowanych przez związki zawodowe, z drugiej licznych wypowiedzi przedstawicieli Episkopatu. To przypomina -przynajmniej mi - jak bardzo potrzebny jest w Polsce dialog między lewicą, a kościołem na temat wyzwań współczesności. Rozwarstwienie społeczne, rola państwa w gospodarce, ale również laicyzacja społeczeństwa i zmiany obyczajowe. Wiele tematów wymaga ożywionego dialogu. Nie da się zapomnieć i nie należy, że kościół katolicki w naszym kraju (ale i na świecie) mimo, że słabnący jest wciąż ważnym i wpływowym uczestnikiem życia społecznego. Niezależnie od naszego osobistego stosunku do niego dla wielu (zwłaszcza) katolików jego głos jest bardzo ważny. Niestety, w obecnej sytuacji rozmowa jest mało prawdopodobna na naszym, „krajowym podwórku”. Świadczą o tym dobitnie ostatnie wypowiedzi ważnych członków i pracowników Episkopatu, pokazujące ich oderwanie od rzeczywistości z jednej strony, a wyraźnie konfrontacyjne nastawienie z drugiej.

„ Widać dziś już bardzo wyraźnie demograficzne umieranie narodu. Pogarda dla nienarodzonych, pogarda dla macierzyństwa. Promuje się zdziczały seks, wynaturzenia, dewiacje. To nic innego jak mocny terror” (bp E. Frankowski)

„ Szkoła dzieli przedmioty na te wartościowe, z których uczniowie są rozliczani na sprawdzianach kompetencyjności, egzaminach gimnazjalnych i maturze oraz resztę, która ma swoje miejsce w programie nauczania, ale uczeń nie musi się w nie angażować”

„Spotykacie się również z rodzicami kontestującymi waszą obecność w szkole i roszczeniowymi. To samo dotyczy nauczycieli, którzy ostentacyjnie nie tolerują katechezy w procesie edukacyjnym. Te sytuacje wymagają od katechety pokory i mocnej świadomości, że katecheza w szkole jest konieczna.” (bp W. Skworc)

„Na miłość ludzką! Sądzi pani, że jazda samochodem za 150 tysięcy złotych po diecezji, przez osiem lat, kiedy biskupi przejeżdżają setki tysięcy kilometrów, jest jakąś przesadą? Ja tak nie uważam” (ks J. Kloch, rzecznik Episkopatu)

„Dlatego Kościół oskarżany jest o tradycjonalizm, zacofanie, wracają stare epitety: ciemnogrodu bądź średniowiecznego obskurantyzmu. Epitety te nie robią na mnie wrażenia, gdyż słuchałem ich w dzieciństwie w okresie stalinowskim i później. Dziś to powraca w innym, znacznie bardziej atrakcyjnym opakowaniu i towarzyszącym mu kampanii reklamowych.”

„Nie można wskazać jednego źródła, instytucji czy środowiska. Jest to tzw. mainstream - główny nurt. Jeśli chodzi o media, tworzą go grupy medialne, za którymi stoją określone siły polityczne o orientacji lewicowo-liberalnej. Poważny jest też wpływ różnych grup feministycznych inspirowanych ideologią gender. Duża rolę w promocji tego nurtu odegrały różne agendy ONZ i organizowane przez nie konferencje w latach dziewięćdziesiątych...” (bp H. Hoser)



Przytoczone wypowiedzi pokazują wyraźnie, że polski kościół katolicki rozmija się z potrzebami wiernych i duchem czasów. Pragnę zastrzec, że nie przeszkadza mi tradycjonalizm kościoła. Za całkowicie nieuzasadnione uważam odbieranie mu prawa głosu. Do pewnego stopnia rozumiem skąd bierze się sprzeciw wobec przemian obyczajowych i idących za nimi zmian w prawie. Na poziomie sumienia bliska mi jest ocena niektórych procedur medycznych. Jednak w dzisiejszym, „wielobarwnym świecie” od racji i tzw. „słusznego oburzenia” ważniejsza jest empatia i otwarcie na bliźniego. Tego bardzo brakuje w głosie polskiego Episkopatu. Nawet jeśli odrobinę nadziei wzbudzają słowa biskupa Kowalczyka dotyczące homoseksualistów czy tez apel biskupa Michalika by księża -katecheci pomagali biednym rodzinom przy zakupie podręczników. Niestety pozytywną wymowę swych przemyski arcybiskup słów popsuł już w następnym zdaniu zawoalowaną krytyką pracujących matek, stojąca w realnej sprzeczności z „szacunkiem dla macierzyństwa”.

W głosie, który płynie ze strony kościoła katolickiego w naszym kraju widać strach i zagubienie, a czasem również brak wiedzy lub złą wolę. „Kościół to widomy znak Jezusa na ziemi” - jak sam siebie określa. Jest on jednak, poza tym wymiarem duchowym, również potężną instytucją dysponującą silnym zapleczem gospodarczym, politycznym, edukacyjnym i społeczno-kulturalnym. To daje jego elitom ogromną, ziemską władzę. Władzę, która wiąże się z wielką odpowiedzialnością i co naturalne często demoralizuje słabsze jednostki. A wyraźna obecność i zaangażowanie narażają go na krytykę. Mamy do niej prawo, a nawet obowiązek – zwłaszcza wtedy, gdy mamy poczucie, że czyny przedstawicieli kościoła stoją w sprzeczności z naszym sumieniem i Ewangelią. Natężenie jej jest w dużym stopniu również pochodną wpływów instytucji.

Wiem, że druga - „nasza” strona nie jest zupełnie bez winy. Kościół jako instytucja silna i wpływowa, zarazem majętna jest wygodnym „chłopcem do bicia”. Hasła antyklerykalne są łatwiejsze od propozycji reform społecznych i gospodarczych. Łatwość wyrażania opinii radykalnych, często nieprzemyślanych pozwala nam na szybkie zdejmowanie z siebie odpowiedzialności za nieudolność i nieumiejętność przekonania społeczeństwa do naszych racji. Zaniedbaliśmy -szeroko rozumiane „środowiska lewicy”- dialog i obecność w życiu polskiego katolicyzmu. Miał w tym swój ogromny udział kult jakim otoczony był w naszym kraju bardzo konserwatywny obyczajowo Jana Paweł II. To nie ułatwiało nam zadania, w walce np. o złagodzenie ustaw antyaborcyjnych, czy prawa obywatelek i obywateli nie-heteronormatywnych. Postawienie na cokole i budowanie wokół niego nimbu 'bohatera narodowego”, czy świętości, oraz płynących z tego nieomylności i niepodważalności sądów była i jest nadal poważnym problemem. Osobiście cenię Karola Wojtyłę, podobnie jak Piłsudskiego – nie przeszkadza mi to jednak widzieć w nich ludzi podejmujących często trudne wybory, wygłaszających opinie kontrowersyjne.

Pamiętajmy jednak, że są obszary, w których nie tylko możemy się porozumieć, ale wręcz, dla dobra wspólnoty która współtworzymy powinniśmy się porozumieć. Ubóstwo, nierówności społeczne, niebezpieczna społecznie i gospodarczo ekspansja wielkich koncernów, kryzys demograficzny, czy nawet niszczenie środowiska naturalnego – to pierwsze z wielu przykładów gdzie nasze głosy mogą się spotkać.

Ciężko jednak zgodzić się z abp Hoserem w sprawie medialnej nagonki na kościół. Poza lewicowo-liberalnym, istnieje również silny mainstream prawicowo-katolicki. W dodatku, o czym warto pamiętać panuje silna asymetria w sposobie przedstawiania jednych przez drugich. W mediach liberalnych nie rzadko spotkać można głosy przyjazne kościołowi, patrzące na niego ze zrozumieniem. Wielu zaś uczestników sporu reprezentujących tę stronę otwarcie deklaruje swoje przywiązanie do wiary i kościoła. Na podobną tolerancję, czy nawet „życzliwe pochylenie” znienawidzony „lewak” nie może liczyć natomiast ze strony silnych i wpływowych mediów nazywających siebie katolickimi lub patriotycznymi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.