Facebook Google+ Twitter

"Kosciół może wypowiadać się w każdej sprawie"

Z Bogumiłem Łozińskim, szefem działu opinii "Gościa Niedzielnego", byłym dziennikarzem i publicystą "Dziennika" oraz szefem działu krajowego Katolickiej Agencji Informacyjnej rozmawiał Przemysław Maksym.

Bogumił Łoziński / Fot. Bogumił Łoziński
Panie Redaktorze, czy polscy biskupi zbyt silnie angażują się w życie polityczne? Biskup Tadeusz Pieronek w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" stwierdził, że "większość Episkopatu jest zadymiona PiS-em". Zgadza się Pan z tym poglądem księdza biskupa?

Nie ma takich danych, nie wiemy, która partia ma najwięcej zwolenników wśród członków Episkopatu. Biskup Pieronek lepiej zna innych biskupów, ale poglądy polityczne nie są najistotniejszą przesłanką do rozmowy o biskupach. Głównym celem biskupów jest odpowiadanie za przekaz wiary i moralności. Jeśli chodzi o te sprawy to biskupi są jednością. Nie ma takiego przypadku, żeby biskup w Polsce miał jakiś inny pogląd na temat doktryny czy rozwiązań etycznych niż oficjalne nauczanie Kościoła. Problem, którego dotyka biskup Pieronek, dotyczy sprawy wtórnej. Biskupi jako obywatele Polski mają swoje poglądy polityczne i różne wrażliwości. Nie wiem, czy akurat diagnoza biskupa Pieronka jest słuszna, on w tym wywiadzie wyraźnie zdradza sympatię do partii rządzącej. Trzeba by zrobić głosowanie w Episkopacie, żeby stwierdzić, jak rozkładają się sympatie polityczne.

Według posła Platformy Obywatelskiej Jarosława Gowina sympatie wśród biskupów są podzielone. Biskupi sympatyzujący z PiS-em uważają, że mają prawo do tego, żeby mówić głośno o swoich poglądach politycznych, nawoływać wiernych do głosowania na konkretną partię, a biskupi sympatyzujący z PO są bardziej subtelni, nie zdradzają swoich sympatii politycznych.

Nie znam przypadku w Polsce, żeby biskup bezpośrednio agitował za jakąś partią. Jak jakiś polityk może wskazać taki przykład, to niech to zrobi, ale takich sytuacji nie ma, owszem są przypadki wsparcia pośredniego, zawoalowanego. Gdybyśmy mieli do czynienia z próbą czynnej agitacji ze strony biskupów, to ,,Gazeta Wyborcza", która ze szczególną uwagą zajmuje się śledzeniem takich przypadków, na pewno by to nagłośniła. Biskup nie powinien ani wymieniać nazwy partii, ani konkretnych nazwisk. To jest jedna z zasad Kościoła, jeśli jakiś duchowny ją łamie, to działa niezgodnie z nauczaniem Kościoła. Jest pytanie, na ile ich sympatie polityczne znajdują wyraz w głoszonych kazaniach, rzutują na pracę duszpasterską. Jeśli to się zdarza, to rzeczywiście jest to problem, bo takie zjawisko nie powinno występować. Według mnie teza o zaangażowaniu duchownych w czasie tej kampanii jest mocno na wyrost. Poseł Janusz Palikot zorganizował akcję, która polegała na zgłaszaniu do niego przypadków księży uprawiających agitację. Na prawie 30 tys. księży pracujących w Polsce, zgłoszono kilkanaście sygnałów i to jeszcze niezweryfikowanych. To pokazuje, że w rzeczywistości wielkiego problemu nie ma. Nie jest też tak, że przypadki agitacji dotyczyły tylko kandydata PiS, znane są objawy poparcia duchownych dla kandydata PO, chociażby jawna deklaracja ks. Kazimierza Sowy, dyrektora kanału Religia TV, który w Radiu TOK FM powiedział, że będzie głosował na Bronisława Komorowskiego, co jest ewidentnym złamaniem zasady rozdziału Kościoła od państwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.