Facebook Google+ Twitter

Kościół ubogi dla ubogich. Rozpoczyna się reforma Kurii Rzymskiej

Nowy papież od pierwszego dnia pontyfikatu mocno podkreśla, że duchowny powinien być jak najbliżej ubogich i potrzebujących, kojarzyć się z posługą. Kościół ma być "ubogi dla ubogich". Jak te słowa traktują polscy hierarchowie?

 / Fot. WikipediaPapież Franciszek wprawił w osłupienie polskich hierarchów słowami, że Kościół powinien żyć w ubóstwie, a duchowni winni kojarzyć się z posługą i być tam, gdzie cierpienie. W swoich naukach wzywa: przemieńcie nienawiść w miłość a zemstę w przebaczenie. Rozważa możliwość likwidacji Banku Watykańskiego. Watykan - według mediów - szykuje debatę o tym, czy księża chcą mieć żony i dzieci. Tego już za wiele, jak na początek pontyfikatu. Hierarchom to wszystko nie pasuje, nie w smak i nie na rękę, czyżby przez luksusy?. Nie wnoszą protestu, bo nie mają prawa, ale wiedzą swoje.

Po cichu mówią – jak wieść niesie: nie będzie za dużo reformował. Ale – zdaniem "Wyborczej" - niejednego hierarchę wprawi w poważne zakłopotanie... Może zamieszka w dzielnicy biedaków na Zatybrzu i zacznie dojeżdżać rowerem do pracy? – Słychać lekkie kpiny. To nie tak. "Franciszek nie chce sprzedać Watykanu".

Franciszek "nie chce sprzedać Watykanu"

Według ks. Wojciecha Bartkowicza, rektora Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego, w Warszawie: "Franciszek przypomina nam (…) treść pierwszego błogosławieństwa: szczęśliwi ubodzy w duchu, gdyż do nich należy królestwo... Owo pierwsze błogosławieństwo jest pochwałą ludzi wolnych, więc troska o ubóstwo jest ze strony Kościoła, walką o wolność pełnienia jego misji" – czytamy w wyboracza.pl.

Ks. Wojciech Bartkowicz przestrzega przed rozumieniem papieskiego wezwania "zbyt materialistycznie". Bo - jego zdaniem - zanim pojawi się problem "tego, co posiadamy", najpierw pojawia się problem "tego, jak posiadamy". W opinii ks. Wojciecha, który widzi poruszone sprawy z pozycji filozoficznych - papież Franciszek "nie chce sprzedać Watykanu"; "chce natomiast (…), by to Kościół posługiwał się rzeczami tego świata, nie zaś, by to, co Kościół posiada, władało nim samym".

Do takiej roli Kościoła potrzebne jest "ciągłe otrząsanie się z ułudy sytości i powracanie do prymatu tego, co duchowe, nad tym, co cielesne". "To jest zadanie, z którym każde pokolenie uczniów Chrystusa musi się zmierzyć" – twierdzi ksiądz Wojciech.

"Marzy mi się Kościół coraz bardziej ubogi"

"Marzy mi się Kościół, gdzie hierarchia i pozycja jest służbą, a nie źródłem przywilejów" mówi siostra Jolanta Olech, urszulanka, sekretarka generalna Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Według niej - Kościół ubogi dla ubogich to piękny, porywający program i nienowy. "Większość z nas, jak sądzę, o takim Kościele marzy i do takiego tęskni." Ale problem leży w tym, jak przekładać to pragnienie na język "konkretu w całym Kościele, ze wspólnotami parafialnymi włącznie, i we wszystkich, tak bardzo zróżnicowanych częściach świata".

Marzy mi się Kościół coraz bardziej ubogi, przyznaje siostra Jolanta Olech, a więc taki, który stara się żyć zgodnie z powołaniem, podporządkowując struktury i styl życia, szczególnie nas, ludzi Kościoła, nie na wzór świeckich struktur i świeckich wyznaczników pozycji, "bez ostentacji i kompromisów z mentalnością świecką i ze świecką hierarchią wartości (styl życia, kariera, sprowadzenie misji do uprawiania profesji, sprawy materialne...)" – podkreśla siostra.

Ubogi dla ubogich to Kościół, który jest wspólnotą i nie ma w nim "równych i równiejszych" (papież Franciszek pokazał to w pierwszych wystąpieniach), w którym jesteśmy braćmi i siostrami, gdzie "hierarchia i pozycja - są służbą, a nie źródłami przywilejów"; Kościół wychodzący, otwarty, a nie oczekujący, że ludzie do nas przyjdą i zdolny do empatii, taki, który głosi "pokornie miłość i miłosierdzie Boga wszystkim ludziom, zwłaszcza bardziej potrzebującym, opuszczonym, ubogim materialnie i duchowo, bez wykluczania kogokolwiek" – wyjaśnia siostra Jolanta.

Papież wprawi hierarchów w zakłopotanie

"Papież nie będzie za dużo reformował, ale niejednego hierarchę wprawi w zakłopotanie" – uważa ojciec Leon Knabit OSB, autor książek i programów telewizyjnych, były przeor klasztoru w Tyńcu. Jak zauważa - ubóstwo nie jest specjalnością papieża Franciszka. Wciąż widzę Jana Pawła II, który podczas pielgrzymki do Polski w Tarnowie, mówił o "opcji na rzecz ubogich".

Zdaniem ojca Leona, Jan Paweł "był z ducha ubogi i jeśli chodzi o dobra materialne, wchodził w sytuacje zastane". Dali mu czerwone buty - to założył; dali mu złoty ornat - to założył; zamieszkał w Pałacu Apostolskim wśród wspaniałych dzieł sztuki. Uczynił tak, zgodnie z tradycją, dodajmy.

W opinii o Leona, papież Franciszek ma to szczęście, że w Buenos Aires miał możliwość samodzielnego kształtowania "Kościoła ubogich i dla ubogich". I podobnie jak kardynał Wojtyła - przekazał doświadczenie swojego kapłaństwa i biskupstwa Kościołowi powszechnemu, tak też papież Franciszek przynosi swoje doświadczenia arcybiskupa argentyńskiej diecezji, na forum Kościoła powszechnego.

Wydaje się jednak, że nie będzie za dużo reformował, ani wprowadzał nowych przepisów, ale "będzie pokazywał hierarchii zewnętrzne oznaki ubóstwa, czym niejednego hierarchę wprawi w zakłopotanie". Od tej pory zapewne nie będzie już wypadało "za bardzo odstawać oznakami bogactwa".

Szykuje się w Kościele ostry spór

Za pontyfikatu nowego papieża "zmienią się akcenty i priorytety". Święty Brat Albert na początku swojej drogi był tradycyjnym dobroczyńcą. Rozdawał jałmużnę, lecz w pewnym momencie poczuł, że "to za mało, więc wszedł między ubogich, stał się jednym z nich i założył zgromadzenie, które im służy do dziś". "Podobnie jest z papieżem Franciszkiem - on chce więcej, więc może zamieszka w dzielnicy biedaków na Zatybrzu i zacznie dojeżdżać rowerem do pracy?"

To już pewne: Apele papieża Franciszka o ubóstwo, nie w smak polskim hierarchom – pisze "Wyborcza", która zwraca uwagę, że szykuje się w Kościele spór, jakiego dawno nie było: co to właściwie znaczy ubóstwo w Kościele? A sprowokował go nowy papież. Kardynał Kazimierz Nycz pyta: Czy wobec tego papież Franciszek wypisze z Kościoła ludzi zamożnych? Polski Episkopat jeszcze bardziej wyostrza ocenę słów nowego papieża: "Kościół nie jest organizacją charytatywną". Widać, jak mocno nie podobają się i nie odpowiadają, naszemu episkopatowi, słowa nowego papieża.

Papież zaczyna reformę Kurii Rzymskiej

Zdaniem mediów, papież Franciszek – zaledwie w miesiąc po wyborze - zaczyna wcielać w życie to, na co czekał Kościół i wierni od dłuższego czasu. Szykuje jedną z koniecznych i najważniejszych zmian w zarządzaniu Kościołem - reformę Kurii Rzymskiej. Wybrał już odpowiednią grupę doradców, którzy pomogą mu przygotować potrzebne zmiany.

Będzie mu w tym ważnym dziele służyła pomocą grupa ośmiu kardynałów, których nazwiska ogłoszono w Watykanie. Rzecznik Stolicy Apostolskiej wyjaśnił, że "w ten sposób papież odpowiada na postulat, wysunięty podczas zgromadzeń kardynałów, które poprzedziły marcowe konklawe", o czym donosi Dziennik.pl. Według ks. Federico Lombardiego, powołane przez Franciszka gremium, będzie służyło papieżowi – jak to określił - "radą w rządzeniu Kościołem powszechnym i w przygotowaniu projektu zmian przepisów regulujących działalność Kurii Rzymskiej, czyli urzędów Stolicy Apostolskiej".

Papież Franciszek, nie powołał do grupy swoich doradców, żadnego z trzech kardynałów prowadzących – na prośbę Benedykta XVI prywatne dochodzenie, o tym, co się dzieje "za jego plecami" w Watykanie. Są w niej przedstawiciele "wszystkich kontynentów" i gubernator Państwa Watykańskiego. Koordynatorem doradców papieża będzie kardynał Andres Maradiaga Rodriguez, z Hondurasu. Gremium kardynałów zbiorze się oficjalnie po raz pierwszy, na początku października 2013 roku, ale papież pozostaje już z nimi w ścisłym kontakcie.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Właśnie dlaczego tak krotko , a ile Franciszek porządzi . ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że jakiekolwiek reformowanie tej "betonowej" instytucji w praktyce skończy się jej wyburzeniem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze za wcześnie pisać że coś zmienił , ano pożyjemy to i zobaczymy . Nikt nie wspomina Jana Pawła 1 . To tak lepiej jakby się nie skończyło może coś uda mu się zmienić . ?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.04.2013 14:41

Panie Andrzeju, też tak myślałem. Dopóki nie obejrzałem w HBO filmu "Mea Maxima Culpa". Polecam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.04.2013 14:10

Ta polityka sprawia, że pacynki, czyli Szymon Hołownia, Brygida Grysiak, Bogdan Rymanowski mają o czym mówić i pisać. I czym się podniecać.

A powinni zadać pytanie: kiedy, Franciszku, zajmiesz się tym, co twoi dwaj poprzednicy ukrywali przed śwatem? No skoroś inny niż wszyscy, bardziej ludzki, zbliż sie do ludzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Janek Boski - to czysta polityka, czyli odwrócenie uwagi od spraw najważniejszych na inne, o których i tak wszyscy wiedzą ale są równie medialne. Może obecny papież studiował przez ostatnie lata polską scenę polityczną? Mógł wiele się nauczyc. Wiadomym jest, że niemal żaden klecha nie chce życ w ubóstwie i w takim ubóstwie życ nie będzie. Puste słowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.04.2013 13:48

Zabawne, jak Watykan zamydla oczy mediom tą "ubogością".

Polecam obejrzenie "Mea Maxima Culpa". Obydwaj papieże wiedzieli o konkretnych przypadkach pedofilii zgłaszanych do Watykanu przez ofiary, obydwaj nakazywali sprawy uciszyć. Teraz jest kolejny, który jest więcej niż pewne, że zna te same przypadki i inne.

Ale zajmuje się "ubogością", zamiast tą sprawą :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.