Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35600 miejsce

Kościół wciąż walczy z magią i okultyzmem

Uniwersytecki wydział teologiczny w Toruniu zgromadził w sobotę sporą grupę słuchaczy, którzy przez prawie cały dzień mogli słuchać prelekcji znanych i cenionych w Polsce teologów, demonologów i znawców tematyki religijnej.

Słuchacze mogli również zakupić książki oraz prasę katolicką. / Fot. Agnieszka PawłowskaChoć placówka zebrała jednostki identyfikujace się z wiarą katolicką, nie ona była tematem zorganizowanego w Toruniu sympozjum. Wszyscy przemawiający nawiązywali do magii, która stanowiła punkt wyjścia. Nie ma wątpliwości, iż dla katolików magia jest przymiotem diabła, który za jej pomocą przczynia się do zła jakie szerzy się na świecie. Biblia stanowczo i wyraźnie podkreśla haniebny charakter praktykowania obrzędów magicznych, czego wyraz daje chociażby w księdze Kapłańskiej:

"Nie będziecie jeść niczego z krwią. Nie będziecie uprawiać wróżbiarstwa. Nie będziecie uprawiać czarów. Nie będziecie obcinać w kółko włosów na głowie. Nie będziesz golił włosów po bokach brody. Nie będziecie nacinać ciała na znak żałoby po zmarłym. Nie będziecie się tatuować. Ja jestem Pan! (Kpł 19, 26-28. 31)."

Znana jest też powszechnie krwawa historia walki Kościoła z czarnoksięstwem, która większości kojarzy się z paleniem "czarownic" na stosie, w wyniku której zginęło tysiace kobiet. Po obaleniu tego procederu w XVIII wieku, zaprzestano polowań na kobiety i posądzania je o czary, choć w XX wieku w Europie możemy spotkać pojedyncze przypadki, kiedy kobiety były skazywane za odprawianie praktyk magicznych. Do dziś wspomnienie tych wydarzeń budzi wielkie emocje. Teraz jednak kobiety, które nie posądzane, lecz jedynie kojarzone z praktykowaniem magii, mogą w wielu krajach oddawać się temu, co kiedyś groziło tylko stosem.

Wracając jednak do tematu naszego sympozjum - nie współczesne czarownice były jego tematem, ale ...bohaterowie literaccy. Na prawie każdym wykładzie przywoływane były fikcyjne postacie, które Kościół obarcza o propagowanie czarostwa na wielką skalę. Nie od dziś wiemy jak niebezpiecznym według przedstawicieli Kościoła jest dla dzieci Harry Potter. Choć jest on tylko postacią z książki znanej brytyjskiej pisarki J.K. Rowling, Kościół traktuje go jak realnego wroga. Kardynał Joseph Ratzinger, nim został papieżem, głośno i ostro potępiał sagę o nastoletnim czarodzieju. Pisząc w liście do niemieckiej dziennikarki, która również nieszczędziła słów krytyki pod adresem książki:

„[...]to, że dzieci stają się odcięte od Boga, źródła miłości i nadziei, w smutnych warunkach życiowych są bez fundamentu, który je wspiera – tracą one ducha zdolności, rozróżniania między Bogiem a diabłem i nie będą miały niezbędnej siły i wiedzy, żeby przeciwstawiać się kuszeniu szatana.”,

a w jednym z wywiadów zaraz po ukazaniu się szóstego tomu w 2006 roku mówi:

"Dobrze, że wyjaśnia pani sprawę Harry’ego Pottera, ponieważ jest to subtelne uwiedzenie, które oddziałuje niepostrzeżenie, a przez to głęboko, i rozkłada chrześcijaństwo w duszy człowieka, zanim mogło ono w ogóle wyrosnąć".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

jp
  • jp
  • 29.11.2010 23:39

Poziom tej dyskusji to DNO.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie o księżach pedofilach, ale o magii, okultyzmie i Harrym Potterze;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak - ale zapomnialbym - to by wiazalo sie z wyplaceniem odszkodowan poszkodowanym a tego KK przeca nie lubi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Macku - tym pomyslem jest przestrzeganbie obowiazujacego prawa przez chierarchow KK i w przypadku ujawnienia przypadku pedofili zglaszanie tego wlasniwym organom scigania a nie tuszowanie sprawy i przenoszenie klechy z parafi do parafi, z nadzieja ze smrod za nim w ktoryms momecie sie urwie....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Macieju, twoja wypowiedź to czysta demagogia, mam więc prostą odpowiedź: jeśli KRK nie potrafi poradzić sobie z patologią jaką od wieków uprawia we wszystkich sferach życia, to niech dokonana samorozwiazania zanim zajmie się tym odpowiedni trybunał międzynarodowy. Powołam się tu na potężną pracę ks. prof. K. Deschnera pt Kryminalna historia chrześcijaństwa. Już lektura kilku jej tomów pozwala poznać tysiące zbrodniczych faktów, dziesiątki tysięcy szczegółów i dowodów w przypisach i ...ani jeden z nich nie podważony przez zaciętych krytyków od 20 lat. Natomiast chorą i wypaczoną osobowość księży analizuje inny uczony Kościoła, teolog i i psychoanalityk w jednej osobie, ks.prof.E. Drewermann w "Klerze". Te dzieła wystarczą , by mieć jasność w sprawie. Drewermann w końcu stwierdza, że dewiacji kleru nie da się ani powstrzymać ani uleczyć. Być może dlatego ostatni dwaj papieże zamiatali te sprawy pod dywan za cenę straszliwej krzywdy wyrządzanej ofiarom, których nawet wyraźnie nie przeprosili.
Pytasz jaki pomysł na rozwiązanie problemu mają tropiciela księży -pedofilów? Nie wiem czy w ogóle tacy istnieją . Ale wiem, że to zadanie prokuratur i sądów. Tymczasem o ile pedofilia łączy się z przestępstwem, za które zwykły człowiek dostaje 8 czy 12 lat więzienia, to ksiądz jest przenoszony do innej parafii lub ukrywany w klasztorze czy wysyłany na zagraniczną misję, zgodnie z papieską instrukcją "Crimen Sollicitationis". Dlatego pełną moralną i kierowniczą odpowiedzialność za istniejące pedofilskie skandale ponosi hierarchia kościelna. Ale jest to możliwe dzięki władzy świeckiej sprawowanej na kolanach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W takim razie jaki pomysł na rozwiązanie problemu mają tropiciele księży-pedofilów? Zamontować kamery na wszystkich plebaniach, podsłuchy u ministrantów, a może zaocznie wydać wyrok skazujący na wszystkich "czarnych" od zwykłego proboszcza po biskupów i prymasa? Skoro mienią się strażnikami moralności, niech wszyscy razem ponoszą zbiorową odpowiedzialność za swoich "kolegów po fachu"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

> Mówiąc o "analfabetyzmie biblijnym" miałem raczej na myśli fakt, że osoby deklarujące się jako chrześcijanie, a więc niejako z definicji budujące swą wiarę na Piśmie św. - powinny je znać.

No wlasnie - powinny... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie MW - w srod "panow antyklerykalow" rowniez trafiaja sie dysortograficy,a szydzenie z cudzej ulomnosci najlepiej swiadczy o panu (pewnie z kalece na wozku inwalidzkim, tez pan publicznie wypomina, ze nie ma nog). Co do tego, ze "pewne gazety uczepiły się tylko tej jednej grupy - kleru" - nie wszystkie z tych grup mienia sie starznikami moralnosci. Podobnie tego rodzaju przedstawiciele w ramach nie wszystkich grup, sa poddawani sankcjom ograniczajacym sie jedynie do przeniesienia do innej parafii. Bledem jest wiec twierdzenie ze pedofilia w innych grupach jest traktowana bardziej poblazliwie. Proponuje sie tez zapoznac z pojeciem hipokryzja...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ratomir: "mazy" marzy, "drug" dróg, "chr-janstwo" chrześcijaństwo; poza tym mnóstwo literówek - widzę, że Panowie Antyklerykałowie mają nie tylko problemy z dojrzałym poziomem dyskusji, ale także z pisownią w j. polskim ;)

Mieczysław: Każdy pedofil jest przedstawicielem jakiegoś zawodu lub grupy społecznej, jednak pewne gazety uczepiły się tylko tej jednej grupy - kleru. A co z bezkarną pedofilią wśród nauczycieli, policjantów, hydraulików albo kierowców TIR-ów? Rozumiem, że skoro nie noszą sutann, to zasługują na akceptację? ;> Nie wiem w jakim państwie wyznaniowym Pan żyje, ja pozdrawiam z Polski ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Re: @Ratomir Wilkowski
Jak najbardziej - istnieje zarówno pierwotny, jak i wtórny analfabetyzm biblijny.
Że przedstawiciele religii niechrześcijańskich mogą być nieobeznani z Biblią, to rzecz oczywista.
Mówiąc o "analfabetyzmie biblijnym" miałem raczej na myśli fakt, że osoby deklarujące się jako chrześcijanie, a więc niejako z definicji budujące swą wiarę na Piśmie św. - powinny je znać.
Jako "pierwotny" analfabetyzm określiłbym (roboczo) zjawisko masowego uznawania całych narodów za "chrześcijańskie" np. mocą przyjęcia chrztu przez władcę, oczywiście bez posiadania przez owych "nowo nawróconych" jakiegokolwiek pojęcia o treści, a może nawet istnieniu Pisma św.
Wszak i nasz kraj w ten sposób stał się "chrześcijański" w 966 n.e.: iluż to poddanych Mieszka Pierwszego było w ogóle piśmiennych? Zapewne rozumiemy więc, dlaczego z pewnością można ich uznać za przykład "pierwotnego analfabetyzmu biblijnego".

Z kolei za wtórnych analfabetów biblijnych uznać by można osoby, które mają w domu Biblię, może nawet ją z jakiejś okazji przekartkowały lub fragmentarycznie poczytały...i nie mają pojęcia o jej podstawowych naukach.
A przecież są całkowicie przekonane o byciu chrześcijanami.

Uff...nakłonił mnie Pan do rozwlekłego tłumaczenia leksykalnych drobiazgów. Mam nadzieję, że-m się objaśnił.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.