Facebook Google+ Twitter

Kościół zabrał jej dziecko, a ją wysłał do zakonu

Filomena Lee to młoda irlandzka dziewczyna, która w 1952 roku zachodzi w ciążę. Ponieważ dziecko jest nieślubne, zostaje jej odebrane przez Kościół, a sama dziewczyna trafia do zakonu, w którym spędza kolejne 50 lat.

Powody są dla współczesnych ludzi nieprawdopodobne - dziewczyna okryła hańbą nie tylko siebie, ale i swoją rodzinę, która kreowana jest na ultrakatolicką i religijną, musi więc ponieść "karę". Jeden błąd sprawia, że Filomena została wysłana na "służbę Bogu" w opactwie Roscrea. Przez ten czas próbuje odnaleźć swojego syna, ale bez większego powodzenia. Dopiero z pomocą dziennikarza BBC, Martina Sixsmitha, poszukiwania nabierają rozpędu.

Całość brzmi jak filmowa fikcja i choć jest to właśnie scenariusz oskarowego filmu (cztery nominacje), to jednak oparty na rzeczywistych wydarzeniach, które w ubiegłym wieku miały miejsce w Irlandii. Dzisiaj próbę ich odtworzenia, przelania na kinowy ekran i ukazania ze świeżej perspektywy podejmuje Stephen Frears, reżyser "Tajemnic Filomeny", które 21. lutego zadebiutują w polskich kinach.

Dramat kobiety, która na pół wieku zostaje rozdzielona ze swoim synem, zamknięta w klasztorze i odseparowana od rodziny, to nie tylko kolejna produkcja z cyklu filmów drogi. To przede wszystkim ogromny szok dla widza, który często nawet nie przypuszcza, że tego typu praktyki miały miejsce w Europie jeszcze nie tak dawno temu. Mimo kontrowersyjnego tematu, który z pozoru już na starcie mógłby narzucać odbiorcy niechęć do Kościoła, w filmie nie stawia się tej kwestii na pierwszym miejscu. Reżyser nie chce zaatakować widza nagonką na Kościół i na jego ówczesne praktyki. Stara się raczej pokazać to, w jaki sposób Filomena uparcie, niezłomnie i z bezgranicznym zaufaniem do własnych sił dąży do celu, jakim jest odnalezienie odebranego przemocą syna. Subtelnie podkreśla jednak, że przypadek Filomeny nie był jedynym w tamtej epoce, ale jako jeden z nielicznych został tak bardzo nagłośniony za sprawą dziennikarza śledczego.

Jeśli zaś do scenariusza opartego na faktach dodamy świetnych aktorów - między innymi Judi Dench w głównej roli, laureatkę Oskara, Złotego Globu i wielokrotną zdobywczynię nagród BAFTA oraz partnerującego jej Steve'a Coogana, to możemy mieć pewność, że pod względem gry aktorskiej filmowi nie będzie można nic zarzucić. Pytanie tylko, czy polskiemu widzowi spodoba się produkcja z tak kontrowersyjnym motywem przewodnim i czy polscy krytycy nie będą na siłę szukali w niej drugiego dna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.