Facebook Google+ Twitter

Kościoły mniejszościowe a tzw. lustracja

Teza o tym, że Kościoły mniejszościowe są nie zainteresowane ustawą lustracyjną jest przesadzona. Kilka zdań w sprawie lustracji, która ciągle jest na topie i z niego długo nie zejdzie...

Niedawno pisał o tym „Dziennik” twierdząc, że kościoły skupione w Polskiej Radzie Ekumenicznej specjalnie się aktami wytworzonymi przez bezpiekę nie przejmują i są wstrzemięźliwe w powoływaniu, wzorem "rzymian", komisji historycznych badających te dokumenty. "Kula śniegowa lustracji", jak raczył się kiedyś celnie wyrazić apb Józef Życiński nabiera jednak tempa, nie bardzo przejmując się takimi drobiazgami jak prawnie zagwarantowana autonomia tych Kościołów w tej mierze i obejmująca stosunek do ludzi, którzy w coś tam się kiedyś uwikłali. "Agenta goń, goń!", to permanentna śpiewka hiperlustratorów, co ciekawe, najczęściej z późnych roczników siedemdziesiątych, ostentacyjnie pchających się w obszary kulturowe, które znają co najwyżej z popularnych publikacji i dodatków turystycznych w gazetach.

Pracuję nad książką o tajemniczej śmierci prawosławnego kapłana w II połowie lat 80. To m.in. historycy z kilku oddziałów Instytutu Pamięci Narodowej kompetentnie i życzliwie mnie w tym wspierają, wróć, oczywiście wspierali! Kilka miesięcy temu Polskie Radio Białystok wyemitowało reportaż Alicji Pietruczuk, która rozmawiała w tej sprawie z prawosławnymi duchownymi i Tomaszem Danileckim, rzecznikiem białostockiego IPN. To są fakty.

Inna sprawa, że między mną, a takim na przykład Tomaszem Terlikowskim, który stygmatyzował publicznie swojego arcybiskupa jest zasadnicza różnica: jako prawosławny współpracę z PRL-owską bezpieką postrzegam bardziej jako grzech przeciwko sobie, czy innemu konkretnemu człowiekowi niż jako grzech „społeczny”, albo - górnolotnie - przeciwko Narodowi („Chrześcijanie nie mają ojczyzny na ziemi”, powiedział jeden z Ojców niepodzielonego Kościoła).

W tym kontekście miejscem lepszym na ewentualną ekspiację jest konfesjonał niż łamy gazet, czy ekran telewizora. Zresztą nie można mieć o to pretensji, teologia prawosławna - z jej podskórną apokatastazą - dopuści taki wariant. Dlatego ks. Michał Czajkowski u moich współwyznawców nie spotkałby się z takim ostracyzmem, jaki go dotknął w Kościele zachodnim. I nie jest to stwierdzenie wartościujące. Tak po prostu jest.

„(...) Jest też tajemnicą (sakrament - dop. ape), gdyż, jeśli Bóg jest Tym, który działa, działa przez akt kapłana >. Bóg działa przez kapłanów, nawet niegodnych, by zbawić ludzi - zapewnia św. Jan Chryzostom. Rozumie się, że wartość moralna udzielającego jest zawsze bardzo ważna, ale nie jest wymagana w sposób absolutny; podobnie wiara tego, który otrzymuje, nie wpływa w żaden sposób na ważność obiektywną sakramentu, który jednakże zawsze działa na zbawienie lub potępienie, zależnie od tej wiary” - napisał świecki teolog Paul Evdokimov w „Prawosławiu” (PAX 1986).

PS. Złożyłem „nieważne” oświadczenie lustracyjne. Tak przynajmniej stwierdził Trybunał Konstytucyjny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.