Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16710 miejsce

Kosmiczny skandal na finale Miss World!

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-10-01 22:19

Szymon Majewski nie został wpuszczony na Salę Kongresową mimo wykupionego biletu, na widowni najgłośniej krzyczała grupa kibiców z Meksyku, a na końcu wygrała piękna Czeszka. Byłem tam!

Warszawa - centrum świata!

Sala Kongresowa w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie przypominała oblężoną twierdzę. Zasieki, bramki, wyłączone z ruchu drogi dojazdowe na Plac Defilad. Widziałem w życiu różne „blokady”, ale tym razem to był jakiś obłęd. Trudno się zresztą dziwić, bo taka impreza jak wybory Miss World ma wymiar światowy, a to - jak wiadomo - może przyciągnąć różnej maści terrorystów. Trzymając w ręku zaproszenie na imprezę przedarłem się przez kordon policji i grupę oszalałych fotoreporterów, którzy czekali na przybycie VIP-ów. Za każde zdjęcie znanej postaci gazety czy tygodniki płacą przyzwoite pieniądze, ale konkurencja w tej grupie Finał Miss World to widowisko planetarnezawodowej jest większa niż w stadzie głodnych lwów...

Na szczęście wszystko się udało i mogłem pokazać mój bilet ochroniarzom obsługującym magnetyczną bramkę. Przed przejściem przez nią musiałem wyjąć wszystkie metalowe przedmioty. Kilka razy próbowałem ją przekroczyć i za każdym razem rozlegało się niemiłosierne dzwonienie. Kluczyki od samochodu, zegarek, aparat fotograficzny, komórka, pasek od spodni – aby zobaczyć najpiękniejsze kobiety świata byłem gotowy pozbyć się na zawsze każdego metalowego przedmiotu, który miałem... i wtedy usłyszałem znajomy mi głos.
- Cześć Robert!

Problem polegał na tym, że nie byłem w stanie pojąć, kto wypowiedział te słowa. Dopiero po dłuższej chwili dotarło do mnie, że w ten sposób wita mnie to wysokie monstrum o nieokreślonej płci. To „coś” było wyraźnie rozbawione sytuacją i żeby jeszcze bardziej mnie pognębić powiedziało: - Tak Robert, to ja.... kompletny skandal bracie... nie wpuścili mnie na salę!
Przez chwilę stałem jak oszołomiony, kompletnie nie mogłem rozpoznać osoby przebranej za strój divy operowej z filmu „Piąty Element”, aż nagle... doznałem olśnienia! Znam ten głos, to przecież mój kolega z dawnych lat, jeszcze z czasów Radia Zet... Szymon Majewski! On tak niesamowicie wyglądał w przebraniu, że w pierwszej chwili mimowolnie przeżegnałem się, czym wzbudziłem wesołość ochroniarzy. Szymon natychmiast wyjaśnił mi, co się stało.


Masz bilet, owszem, ale... nie wejdziesz!


Trzeba przyznać, że pomysł był naprawdę znakomity. Producenci programu „Szymon Majewski Show” Szymon Majewski jako diva wymyślili, że główny bohater przebierze się za cudaczny strój śpiewaczki, która stworzyła niezapomnianą kreację w naprawdę znakomitym filmie science fiction „Piąty Element”. Bóg jeden raczy wiedzieć, jakim sposobem zdobyli ten strój. Majewski jest raczej wysoki i ma pociągłą twarz, więc ubrany w ten kostium wyglądał po prostu kosmicznie. I taki był chyba zamysł pomysłodawców, bo przepasany był szarfą „Miss Kosmos”. Gdyby w tym stroju dostał się na widownię, wybory Miss World zeszły by na dalszy plan. Jestem pewien, że fotoreporterzy całego świata fotografowali by cudaka wszech czasów, za którego przebrał się Majewski. Wszystko szło dobrze do czasu, kiedy Szymon przeszedł pomyślnie pierwszą bramkę i chciał wejść na główną salę. Organizatorzy konkursu po krótkiej naradzie uznali, że Szymon na widowni w stroju typu "Kosmos" zakłóciłby przebieg konkursu. Majewski był tym faktem naprawdę rozżalony.
- Robert, mam nawet bilet i to za kilka tysięcy euro! Wyobrażasz sobie? A oni mnie nie wpuścili... po prostu skandal!

Patrzyłem na Szymona Majewskiego i nie mogłem uwierzyć, że strój aż tak bardzo może zmienić człowieka. Gdyby nie to, że Szymon sam nie zdecydował się do mnie powiedzieć kilku słów, nigdy bym się nie zorientował, że to jest właśnie on... Cały chytry pomysł na świetny gag w programie „Szymon Majewski Show” legnął w gruzach, a zniweczył go upór organizatorów finału wyboru „Miss World”. Widocznie nie chcieli, żeby ktoś tak dziwacznie ubrany na widowni odwrócił uwagę widzów od najpiękniejszych kobiet świata. Powiem szczerze, że ich rozumiem.


Show dla miliarda ludzi


Dziewczyny były piękne – bez dwóch zdań. A jednak o wiele większe wrażenie zrobiła na mnie realizacja tego gigantycznego planetarnego show, jakim jest finał Miss World. Wszystko przypominało koncert orkiestry, w której każdy z muzyków miał napisaną szczegółowo własną partyturę. Zaskoczyła mnie widownia.

Na widowni trwała

Spodziewałem się grubych prezesów polskich banków z ich żonami, jakiś polityków, a tymczasem... cała widownia składała się z rodzin i przyjaciół finalistek, którzy kibicowali im trzymając w rękach transparenty z hasłami typu „Lisa is the best” albo po prostu flagi państw. Najgłośniejszą grupą byli chyba Meksykanie i ekipa z Cypru, choć zaskoczyła mnie kondycja kibiców finalistki z Izraela. Nie przestali machać flagami nawet po tym, jak ich faworytka przepadła już na początku finału. Widownia była zresztą bez znaczenia i był to jedynie dodatek do telewizyjnego show. Zaplanowane były nawet oklaski, a znak do tego, kiedy trzeba robić „klakę” dawało kilku gości stojących tuż przy scenie.


Ze zdumieniem zauważyłem, że prowadzący konkurs nie wygłaszają kwestii „z głowy”, a wszystko mają napisane na kartkach, które bardzo sprytnie były podczepione do kamer. Każde słowo, każdy gest, każdy ruch kamerą – wszystko było zaplanowane wcześniej. Grupa finalistek z Europy stoi na scenie, prowadzący odczytuje z kartki, które dwie przechodzą do następnego etapu. Cięcie – dżingiel – start materiału filmowego „dziewczyny na starówce”. Na scenie bezceremonialnie pojawiają się faceci w czarnych strojach i machają rękami w stronę dziewczyn dając im jasny sygnał „schodzić szybko, zaraz będzie piosenka, wasz czas już minął!”


Czy to jest ten słynny Robin Gibb?


W pewnym momencie zauważyłem, że od dłuższego czasu pośrodku sceny stoi jakiś chłopak. Drobniutki, szczuplutki, w okularkach. Nie miałem lornetki i stąd nie wiedziałem, że w Sali Kongresowej pojawił się RobinRobin Gibb z daleka przypominał studenta Gibb, członek legendarnego zespołu Bee Gees. Nie mogłem się nadziwić, że posiadając prawdziwie magnacką fortunę Robin jedzie do dalekiej Warszawy, aby przez kilka minut poruszać ustami do swojej piosenki emitowanej z CD... Żeby zarobić kolejny milion? Nie rozumiem bogatych ludzi.

Finał zbliża się do końca. Po scenie biegają na czarno ubrani ludzie ze szczegółowymi scenariuszami w rękach, ustawiają dziewczyny, pokazują, gdzie mają stanąć prowadzący. Mam szacunek do widowiska typu „Festiwal w Sopocie”, ale finał Miss World to zupełnie inna liga. Siedzący obok mnie japoński dziennikarz po raz kolejny przekonuje mnie, że najładniejsza jest Czeszka i na pewno wygra. Wtóruje mu latynos o niewiadomej narodowości. Okazuje się, że uroda kobieca jest dla mężczyzn niczym międzynarodowe esperanto – w Sali Kongresowej w pełni realizuje się wizja społeczeństwa globalistycznego. Prowadzący sprzedaje kolejne żarty i anegdoty, wszystkie wcześniej starannie zaplanowane i przećwiczone. Finał, wnoszą tron, nowa Miss World dyskretnie obciera z policzka łzę, podziękowanie, Robin śpiewa swój hit, światła gasną – koniec transmisji. Czyli... to wszystko tak wygląda? Z Sali Kongresowej wyszedłem w wielkiej zadumie nad magią współczesnego widowiska telewizyjnego, które jednak jest zupełnie inne „od kuchni”.
A ta nowa Miss World, 18-letnia Czeszka Tatiana Kucharova to bardzo ładna dziewczyna. Naprawdę...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

czy rzeczywiście to był skandal?
czy na obrady Episkopatu mógłby wejść taki przebieraniec? A na inne spotkania? Myślę, że SzM. świadomie prowokował los, aby było o czym pisać. Udało mu się! W każdej sytuacji nalezy zachowywać się normalnie z pewnym marginesem, który powinniśmy wyczuwać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego piszemy aż *Sala Kongresowa*, lecz tylko *województwo pomorskie*? Bo takie mamy krzywe zasady słownikowe?
* ta nowa Miss World, 18-letnia Czeszka Tatiana Kucharova to bardzo ładna dziewczyna. Naprawdę...* - tego by tylko brakowało, aby MW nie była ładna. Można mieć różne zdania, ale każda z czołówki była naprawdę ładna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Majewski mógł przemycić kostium i już na widowni przebrać się i umalować. Żadna chyba impreza nie marzy o postaci, która ją przesłoni... Patrz A. Mucha w Gdyni (festiwal).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zasadniczo, jeśli dwie bliźniaczki startują, a jedna z nich przefarbuje się na blond, to statystycznie jest uprzywilejowana. Blondynki zwykle wyglądają bardziej seksi i sprawiają wrażenie przystępniejszych, a brunetki dostojniej i mnie przystępnie. Jeśli idziesz na dyskotekę się zabawić, to rozglądasz się najczęsciej za blondyną z dużym biustem, jeśli chcesz się ożenić, to ciemnowałosa z średnim biustem ma większe szanse (oczywiście pod warunkiem, że już z blondyną sprawy nie zaszły tak daleko, że nie masz co szukać brunetki).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Majewski jest genialny szkoda że nie został wpuszczony na salę było by niesamowicie

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie wiem jak jest z miss i blond głową, pisze ogółem. A może po prostu żal mi Polki?:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A no szkoda że p. Majewieskiego nie wspuścli. Wybory w Warszawie czymś by się wyróżniały ;P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna relacja, szkoda Szymona. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A swoją drogą, to dobrze, że nie wpuszczono tego.. Pajaca. TVN przesadza z lansowaniem tego czegoś... I nie tylko tego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szaleństwo... Dobrze, że chociaż ta Czeszka nie przepadła gdzieś za kulisami, a Miss 2006 nie wybrali jakiegoś... kamerzysty :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.