Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33559 miejsce

Kostrzyn nad Odrą. Napad na właścicielkę punktu Lotto. Kobieta nie żyje

W Kostrzynie dokonano brutalnego napadu na właścicielkę obsługującą punkt Lotto. Ranna kobieta, mimo reanimacji, zmarła. Mieszkańcy są w szoku nie tylko ze względu na fakt zdarzenia, ale i opieszałość działań pogotowia ratunkowego i pierwszych czynności policji.

Do napadu doszło w czwartkowy wieczór - 3 listopada, kiedy pracownica i właścicielka punktu Lotto kończyła pracę. Napastnik wtargnął do środka i zadał kobiecie ciosy w głowę, po czym zbiegł. Ranną kobietę próbowali reanimować przechodnie.

Policja unikała w czwartek podawania bliższych szczegółów napadu. - Mimo długotrwałej reanimacji, kobieta zmarła – poinformował jedynie oficer dyżurny Artur Chorąży z lubuskiej policji.

Według świadków, w trakcie prób reanimacji, przeprowadzanej przez przypadkowych uczestników zdarzenia, część z nich dzwoniła do miejscowego szpitala z prośbą o przysłanie lekarza. Dzwoniący usłyszeli ze strony szpitala, że od takich spraw jest pogotowie ratunkowe.

Przybyła na miejsce policja, według świadków, poprosiła ich o odsunięcie się z miejsca napadu, ale policjanci nie podjęli, wg obserwatorów, reanimacji rannej kobiety. Nie sprowadzono także straży pożarnej dysponującej środkami do ratowania życia ludzkiego. Próbę reanimacji kontynuował, zawiadomiony telefonicznie przez rodzinę rannej kobiety, burmistrz miasta Andrzej Kunt, będący z zawodu lekarzem.

Karetka pogotowia na miejsce napadu przybyła dopiero po ponad 20 minutach.

Mieszkańcy Kostrzyna są w szoku. Okazało się bowiem, że miasto dysponuje jedną karetką! Druga, specjalnie podarowana miastu przez Jurka Owsiaka za pomoc w organizowaniu tutaj Przystanku Woodstock – stacjonuje w Witnicy, miejscowości oddalonej od Kostrzyna o 28 km.

- Kostrzyn w praktyce jest miastem bezpiecznym, jedynie na czas organizacji Przystanku Woodstock trzeba wzmacniać ochronę – mówi pan Tadeusz, jeden z obserwatorów zdarzenia. - Wówczas na ulicach widzimy patrole policji, a pod miejskim szpitalem masę karetek pogotowia.

- To jakaś paranoja! – dorzuca pani Anna. - Szpital nie funkcjonuje, karetek nie ma, policjantów jest kilkoro. To chore miasto rozreklamowane przez urzędników lubuskich i Przystanek Woodstock.

W piątek po godz. 10.30 policja wydała komunikat informujący o zatrzymaniu 21-latniego mieszkańca Kostrzyna. Podejrzanego o napada zatrzymano jeszcze w czwartek, po godz. 20.00. W poszukiwaniu uczestniczył pies tropiący z komendy wojewódzkiej w Gorzowie Wlkp.

Trwają w tej chwili wstępne czynności prokuratorskie.





Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

W Kostrzynie nie milkną komentarze dot. napadu w kolekturze Lotto i pozbawieniu życia 53-letniej właścicielki. Motywem zbrodni mógłby być rabunek. - Został zatrzymany 21-latek pod zarzutem rozboju i zabójstwa. Grozi mu dożywocie – stwierdził rzecznik lubuskiej policji Sławomir Konieczny. Prawdopodobnie podejrzany, Daniel O. grał w kolekturze na automatach do gry. Przegrał całą swoją wypłatę. Doszło najpewniej do sprzeczki i szarpaniny z właścicielką punktu Lotto. Wyszedł, powrócił z kamieniem. Chciał odebrać swoje przegrane pieniądze. Kobietę znaleziono zakrwawioną z licznymi obrażeniami głowy. Nie udało się jej uratować. Karetka pogotowia przybyła po 20 minutach od zgłoszenia z Witnicy. Kostrzyńska karetka w tym czasie przewoziła pacjenta wraz z lekarzem do Gorzowa. Daniel O., wg znajomych, nie cieszył się dobrą opinią, miał już konflikt z prawem (grzywna za pobicie, nie wiadomo do tej pory czy miał kuratora). Nie tak dawno chrzcił swoją córeczkę. Mieszkał z nią i z matką dziecka w Dobroszynie blisko Kostrzyna. Jedna z wersji mówi, że sam zgłosił się na policję jako świadek, namówiony przez rodzinę i to wówczas został zatrzymany. Odbyła się także wizja lokalna z udziałem podejrzanego. - Do jego rodziny nie można było pójść ze skargą, że ich dzieci dokuczają innym na osiedlu, bo zaraz skakali do oczu – wyjawia Asia. Weronika dorzuca: - Niektórzy zachowują się jak hieny. Snują swoje spekulacje, aż uszy więdną. Rodzinę Daniela zbesztali z błotem, a przecież należy teraz aż trzem rodzinom jakoś pomóc w przeżyciu tego dramatu! Z kolei XYZ komunikuje: - Mówi się na mieście, że miał problemy. Kto nie ma problemów? Zdrowo myślący człowiek nie idzie zabijać. Nie miał perspektyw? A kto może mieć lepsze perspektywy niż młody, zdrowy mężczyzna? - pyta retorycznie. Mario oburzony zauważa: - To cały system w Polsce zawinił, że m.in. jest jedna karetka pogotowia na kilkutysięczne miasto. Dlatego stąd się wyprowadziłem i zamieszkałem za granicą, w normalnym kraju!
(W Kostrzynie mam swoją rodzinę, komunikuję się z nią, stąd moje tutaj takie, a nie inne, skądś ponoć wzięte, spostrzeżenia – przyp. zb.)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Kowalska
  • Anna Kowalska
  • 05.11.2011 18:46

Ja mam mały breloczek wezwania pomocy do napadu w Krajowej Sieci Alarmowej Sztabu Ratownictwa. Dawniej bałam się jak byłam sama w sklepie. W okolicy kręcą się czasami podejrzani osobnicy. Jak wieczorem zamykałam sklep i ich widziałam to nieraz miałam „serce w gardle”. Dzięki temu, że mam ten breloczek wiem, że w razie czego pomoc szybko przybędzie i nie będą mogli się nade mną wyżywać. Opłacam głupie 20 zł miesięcznie składki w Krajowej Sieci Alarmowej Sztabu Ratownictwa i czuję się o wiele pewniej bo raz już była taka sytuacja i breloczek się przydał, a przy okazji przez całą dobę pilnują czy ktoś nie włamał mi się do sklepu albo czy nie powstał pożar.

Wiem, że rencistom i emerytom, których nie stać na zakup centralki alarmowej dają ją za darmo. Mają też opcję, że jak ktoś dostanie zawału serca to jednym przyciśnięciem w noszonym przy sobie breloczku mogą wezwać Pogotowie Ratunkowe. To samo dotyczy napadu. Załatwiłam u nich taki zestaw do wzywania pogotowia swojej 75-letniej sąsiadce. Dostała go od nich bezpłatnie bo z mizernej renty nie była w stanie kupić sprzętu. Na składki ją akurat stać, więc nie prosiła o zwolnienie, tym bardziej, że z tych składek oni kupują zestawy alarmowe dla kolejnych rencistów. Uważam, że na prawdę robią olbrzymią, pożyteczną robotę. Moim zdaniem to wielka sprawa. Sama jak się o nich dowiedziałam to najpierw nie wierzyłam, a potem byłam bardzo pozytywnie zaskoczona.

Myślę, że wielu ludzi nie wie, że taka sieć działa i dlatego co jakiś czas dochodzi do takich strasznych nieszczęść. Wielu ludzi mogłoby żyć. Pytałam ich dlaczego się nie reklamują. Odpowiedzieli, że są organizacją całkowicie non profit i nie mają pieniędzy na opłacanie reklam, a te co mają przeznaczają na zakup sprzętu dla rencistów, żeby jak największej liczbie rencistów pomóc.

Media chętnie pokazują, piszą i mówią o ludzkich tragediach, ale ani słowem nie wspominają o tym, że dzięki działaniom społecznego Sztabu Ratownictwa SKSR ci ludzie mogliby żyć dalej. Uważam, że warto o tym mówić.

Komentarz został ukrytyrozwiń
MAREK
  • MAREK
  • 04.11.2011 23:16

POLICJA JEST BARDZO DOBRA W ZABEZPIECZANIU EKSMISJI INWALIDKI NA WÓZKU W POZNANIU, GDZIE BYŁO ICH PONAD 50 I BARDZO STARANNIE WYKONYWALI POLECENIA KOMORNIKA. DO TAKICH DZIAŁAŃ SĄ
BARDO DOBRZY.

Komentarz został ukrytyrozwiń
tytus
  • tytus
  • 04.11.2011 17:13

O tym wszystkim pisała Gazeta Lubuska. Znacznie wcześniej. Jeden z kwiatków z artykułu redaktora Jelinka - cyt "podejrzanego o napada". Poza tym styl pisania - dramat!!! Prośba do redakcji link - trzymajmy pewien poziom.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.