Pozycja materiału w rankingach:
Nie znam nikogo, kto nie zdawałby w swoim życiu jakiegoś egzaminu. Dla jednych to przeżycie emocjonalne, dla innych pikuś. Jedni łykali coś na uspokojenie, inni na pobudzenie.
Ostatnie dyskusje o maturze i egzaminach na uczelnie wyższe sprowokowały poniższe refleksje. Przez całe moje życie jakiś egzamin goni następny sprawdzian. Tak zaczęło się już od przedszkola muzycznego i baletowego. Potem, po podstawówce, egzamin do liceum był dość stresującym sprawdzianem. Jeszcze przed maturą zdawaliśmy egzamin na kartę rowerową, pływacką, pomocnika instruktora narciarskiego itd, aż do egzaminu dojrzałości, potem egzamin na studia, prawo jazdy. A przecież to początek listy.Zobacz także:
Artykuły
(116)
Galerie
(36)
Średnia ocen
(4.26)
Miejscowość: tu i tam | Kraj: Polska i Szwajcaria
O mnie: Serio, lecz z humorem oraz bez tabliczki.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr Polok 09.09.2009 17:25
Bardzo fajny artykuł :) Szkoda, że tak późno na niego trafiłem.
Przede mną egzamin maturalny, które bardzo się boję, a dlatego, że jest to moja "przepustka" na studia. Z pewnością jakiś kierunek humanistyczny, lecz wszystko może legnąć w gruzach, kiedy obleję (odpukać) maturę.
5 za artykuł ! :)
BARBARA Romer Kukulska 01.07.2009 15:10
Jak się okazuje, do redakcji czasem zagląda Chochlik. Tym razem, ów psotnik Klapuś rozgościł się w blogu redakcyjnym. Zapewne chciał przyciągnąć większą uwagę i sprytnie ;)) po dodaniu kropki do pierwotnego tytułu, dopisał jeszcze małe co nieco zapraszając użytkowników do przysyłania własnych opisów przeżyć przeróżnych, związanych ze zdawaniem egzaminów.
"Koszmar egzaminów" dołożył "opiszcie te swoje" u ukdekorował przecinkiem. hihihi. jakby wskazać chciał, że to moja pięta. Oj. Klapusiu. psikusie. Tak się nie robi. ;)))
Chochlik chciałby jakoś naprawić i zrekompensować wszystkim (podobnie jak ten egzaminator z komentarza Barabry Ch.) i ogłosić wybór najlepszego tekstu za pomocą sondy. no i zakończyć jakimś uhonorowaniem.;))
Krzysztof Zajkowski 01.07.2009 10:03
Uczyłem się kiedyś całe dwa miesiące do egzaminu maklerskiego. Niezapomniane przeżycie. Egzamin zdałem :)
Anna Korzon 01.07.2009 09:41
Dla mnie pisemne to wspomniany "pikuś". Za to wszystkie ustne odchorowuję. Dosłownie. Przez kilka dni nie jem, nie śpię i wyrywam włosy z głowy. Masakra. W trakcie egzaminu zaś tracę głos i mam klasyczną "czarną dziurę". :) Żeby było śmieszniej - nie mam najmniejszego problemu z wystąpieniami publicznymi (np. prowadzeniem dużych imprez, czy śpiewaniem na scenie). Nie boję się odpowiadać "przed tablicą". Ale odpowiadać w czterech ścianach przed jedną osobą - never. :)
BARBARA Romer Kukulska 01.07.2009 06:41
Grzegorzu. opisz, Opisz to co właśnie dzieje sie w Twojej głowie teraz gdy czekasz na wyniki. Jakie masz odczucia. A później dokończ, napewno będzie to świetny materiał.
BARBARA Romer Kukulska 30.06.2009 20:23
Ach, Cecylio, okazuje się , że przeżycia i ich opis to nie jest "ogórek" ;))
ale , rzeczywiście masz rację, że to temat wakacyjny, w całej rozciągłości.
Cecylia Markiewicz 30.06.2009 18:10
Basiu ! Dzieki Twojemu pomyslowi poczatek " sezonu ogorkowego " zapowiada sie interesujaco.
Jesli chodzi o egzaminy to stwierdzam ze dla mnie najtrudniejsze byly te bez zapowiedzi. Nagle sytuacje gdzie nie bylo czasu na myslenie , gdzie trzeba bylo reagowac natychmiast.
Do egzaminow planowanych mozna sie przygotowac, pocwiczyc itd.
Ewa Krzysiak 30.06.2009 18:00
A kiedyś śpiewali...http://www.youtube.com/watch?v=uxP5riVOaJs
BARBARA Romer Kukulska 30.06.2009 17:58
Marcinie, niezdany egzamin to czasem całkiem pożyteczny zimny prysznić, albo korektura "nosa", a czasem zwykły pech, lub brak pewności siebie. Świetnie, że nie poddajesz i podchodzisz we wrześniu. Tak trzymaj kurs! A ja będę palce.
Miałam kolegę który prawie każdy egzamin zdawał dwa razy. Jak się okazało w sumie miał wiącej wiedzy i nie tak powierzchownej jak niektórzy wyznawcy zasady 4Z. ( zakuj, zdaj,zapomnij, zabierz sie za nstępny. ) zadący pytanie Egzamin? a za ile dni? a dopiero później : a z czego?
Też jestem ciekawa, jak opiszecie szerzej te swoje egzaminowe przejścia. Z obu stron.
Basiu, gdybym ja była egzaminatorem, też bym chyba zemdlała, jako że strachu zdarza mi się,;))) a jako egzaminator, to jeszcze tego egzaminu nie zdawałam. A przecież to także trzeba się "spisać" nie byle jak.
Autor usunął profil 30.06.2009 16:20
Grażyno, to daj chociaż z jedną, bo na razie nie mamy żadnej historyjki. Beato, a jak to było? Marcin, trzymam kciuki za wrzesień.
Ja z matury pamiętam najbardziej jak usiłowałam na egzaminie ustnym z historii opanować drżenie nóg i próbowałam wepchnąć kolana pod stolik, co skończyło się efektem "stukającego stolika" :) Ktoś złośliwie rzucił później na korytarzu, że nie zawsze długie nogi, to atut. Wtedy wróciłam do rzeczywistości i emocje opadły. Poszłam na ciacha :)
Innym razem byłam egzaminującą. Rozpoczyna się egzamin praktyczny instruktorów orientacji przestrzennej niewidomych a tu wjeżdża gość z kamerą i prosi, żebyśmy nakręcili materiał instruktażowy. "A jakby coś zdający zrobili nie tak, to przecież Pani pokaże jak powinno być". Szczęka mi opadła. Oczywiście nie zgodziłam się, a mat. nagraliśmy po wszystkim, na luzie.
Wtedy też dowiedziałam się, że przeszłe instruktorki brały coś na uspokojenie tak się bały. A ja zawsze myślałam, że jestem takim aniołem, że nikt się egzaminu u mnie nie będzie bał :)
Dlatego mówię wszystkim zdającym: egzaminator też chce żebyś zdał/a, nie boj się!
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +1817)