Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31210 miejsce

Koszmar egzaminów. Opiszcie swoje

Nie znam nikogo, kto nie zdawałby w swoim życiu jakiegoś egzaminu. Dla jednych to przeżycie emocjonalne, dla innych pikuś. Jedni łykali coś na uspokojenie, inni na pobudzenie.

Absolwenci Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 im. Markiana Szaszkewycza w Przemyślu podczas matury z języka ukraińskiego. / Fot. PAP/Przemek DelmanowiczOstatnie dyskusje o maturze i egzaminach na uczelnie wyższe sprowokowały poniższe refleksje. Przez całe moje życie jakiś egzamin goni następny sprawdzian. Tak zaczęło się już od przedszkola muzycznego i baletowego. Potem, po podstawówce, egzamin do liceum był dość stresującym sprawdzianem. Jeszcze przed maturą zdawaliśmy egzamin na kartę rowerową, pływacką, pomocnika instruktora narciarskiego itd, aż do egzaminu dojrzałości, potem egzamin na studia, prawo jazdy. A przecież to początek listy.

Każdy z nas ma swoją, także tych egzaminów nieformalnych, tych życiowych, jak chociażby na żonę, matkę, na teściową czy babcię. Ba! Czyż samo pisanie na W24 nie jest dla wielu sprawdzaniem się "w piórze", by nie powiedzieć egzaminem na Dziennikarza Obywatelskiego? I tak po kolei w różnych dziedzinach chcemy sobie udowonić, że też potrafimy. Stawiamy sobie poprzeczkę za poprzeczką.

Zawsze podziwiałam osoby, które z cała swobodą i nonszalancją chichotały przed salą egzaminacyjną. Pamiętam koleżankę, która na pełnym luzie przychodziła w mini spódniczce i przeźroczystej koronkowej, białej, hihihi, bluzce. Siadała na krześle, zakładając długą nogę na drugą, jeszcze dłuższą jakby, sięgała kokieteryjnie po leżący na biurku los z pytaniami, a
egzaminatorowi występowały kropelki potu na czole, chociaż był to semestr zimowy, a budynek uniwersytecki był kiepsko ogrzewany. Pewien kolega był tak "zabawowy", że nigdy bez kielicha na odwagę nie podchodził do egzaminu. Ten sposób, obrócił się przeciwko niemu. Jedni łykali coś na uspokojenie inni na pobudzenie. Żadnej z metod nie polecam, były wyjątkami nie wartymi naśladowania.

Ile egzaminów zdawałam, ile zdałam oraz ile jeszcze zdawać będę, tego naprawdę dziś nie potrafię policzyć. Jakieś pięćdziesiąt pamiętam dobrze, potrafię nawet powtórzyć pytania. Nie pamiętam jednak odpowiedzi. Każdy egzamin otwierał nowy etap mojego życia i był obciążony intensywnymi emocjami.

Akurat czas egzaminów letnich się kończy. Podzielcie się swoimi doświadczeniami, emocjami. Nie ważne, czy były to sukcesy czy porażki; ważne są, bo wywołały przeżycia związane z jakimś progiem, etapem w naszym życiu, które wryły się mocno w pamięć tak, że mogą nawet stać się nawet koszmarem sennym (Przyznam się Wam w tajemnicy, że mam takich ze trzy), albo niezapomnianym, szczególnie wspaniałym wydarzeniem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Bardzo fajny artykuł :) Szkoda, że tak późno na niego trafiłem.
Przede mną egzamin maturalny, które bardzo się boję, a dlatego, że jest to moja "przepustka" na studia. Z pewnością jakiś kierunek humanistyczny, lecz wszystko może legnąć w gruzach, kiedy obleję (odpukać) maturę.

5 za artykuł ! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak się okazuje, do redakcji czasem zagląda Chochlik. Tym razem, ów psotnik Klapuś rozgościł się w blogu redakcyjnym. Zapewne chciał przyciągnąć większą uwagę i sprytnie ;)) po dodaniu kropki do pierwotnego tytułu, dopisał jeszcze małe co nieco zapraszając użytkowników do przysyłania własnych opisów przeżyć przeróżnych, związanych ze zdawaniem egzaminów.
"Koszmar egzaminów" dołożył "opiszcie te swoje" u ukdekorował przecinkiem. hihihi. jakby wskazać chciał, że to moja pięta. Oj. Klapusiu. psikusie. Tak się nie robi. ;)))
Chochlik chciałby jakoś naprawić i zrekompensować wszystkim (podobnie jak ten egzaminator z komentarza Barabry Ch.) i ogłosić wybór najlepszego tekstu za pomocą sondy. no i zakończyć jakimś uhonorowaniem.;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uczyłem się kiedyś całe dwa miesiące do egzaminu maklerskiego. Niezapomniane przeżycie. Egzamin zdałem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla mnie pisemne to wspomniany "pikuś". Za to wszystkie ustne odchorowuję. Dosłownie. Przez kilka dni nie jem, nie śpię i wyrywam włosy z głowy. Masakra. W trakcie egzaminu zaś tracę głos i mam klasyczną "czarną dziurę". :) Żeby było śmieszniej - nie mam najmniejszego problemu z wystąpieniami publicznymi (np. prowadzeniem dużych imprez, czy śpiewaniem na scenie). Nie boję się odpowiadać "przed tablicą". Ale odpowiadać w czterech ścianach przed jedną osobą - never. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorzu. opisz, Opisz to co właśnie dzieje sie w Twojej głowie teraz gdy czekasz na wyniki. Jakie masz odczucia. A później dokończ, napewno będzie to świetny materiał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach, Cecylio, okazuje się , że przeżycia i ich opis to nie jest "ogórek" ;))
ale , rzeczywiście masz rację, że to temat wakacyjny, w całej rozciągłości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu ! Dzieki Twojemu pomyslowi poczatek " sezonu ogorkowego " zapowiada sie interesujaco.
Jesli chodzi o egzaminy to stwierdzam ze dla mnie najtrudniejsze byly te bez zapowiedzi. Nagle sytuacje gdzie nie bylo czasu na myslenie , gdzie trzeba bylo reagowac natychmiast.
Do egzaminow planowanych mozna sie przygotowac, pocwiczyc itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A kiedyś śpiewali...http://www.youtube.com/watch?v=uxP5riVOaJs

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcinie, niezdany egzamin to czasem całkiem pożyteczny zimny prysznić, albo korektura "nosa", a czasem zwykły pech, lub brak pewności siebie. Świetnie, że nie poddajesz i podchodzisz we wrześniu. Tak trzymaj kurs! A ja będę palce.
Miałam kolegę który prawie każdy egzamin zdawał dwa razy. Jak się okazało w sumie miał wiącej wiedzy i nie tak powierzchownej jak niektórzy wyznawcy zasady 4Z. ( zakuj, zdaj,zapomnij, zabierz sie za nstępny. ) zadący pytanie Egzamin? a za ile dni? a dopiero później : a z czego?
Też jestem ciekawa, jak opiszecie szerzej te swoje egzaminowe przejścia. Z obu stron.

Basiu, gdybym ja była egzaminatorem, też bym chyba zemdlała, jako że strachu zdarza mi się,;))) a jako egzaminator, to jeszcze tego egzaminu nie zdawałam. A przecież to także trzeba się "spisać" nie byle jak.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.06.2009 16:20

Grażyno, to daj chociaż z jedną, bo na razie nie mamy żadnej historyjki. Beato, a jak to było? Marcin, trzymam kciuki za wrzesień.
Ja z matury pamiętam najbardziej jak usiłowałam na egzaminie ustnym z historii opanować drżenie nóg i próbowałam wepchnąć kolana pod stolik, co skończyło się efektem "stukającego stolika" :) Ktoś złośliwie rzucił później na korytarzu, że nie zawsze długie nogi, to atut. Wtedy wróciłam do rzeczywistości i emocje opadły. Poszłam na ciacha :)

Innym razem byłam egzaminującą. Rozpoczyna się egzamin praktyczny instruktorów orientacji przestrzennej niewidomych a tu wjeżdża gość z kamerą i prosi, żebyśmy nakręcili materiał instruktażowy. "A jakby coś zdający zrobili nie tak, to przecież Pani pokaże jak powinno być". Szczęka mi opadła. Oczywiście nie zgodziłam się, a mat. nagraliśmy po wszystkim, na luzie.
Wtedy też dowiedziałam się, że przeszłe instruktorki brały coś na uspokojenie tak się bały. A ja zawsze myślałam, że jestem takim aniołem, że nikt się egzaminu u mnie nie będzie bał :)

Dlatego mówię wszystkim zdającym: egzaminator też chce żebyś zdał/a, nie boj się!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.